Samsung i jego podwykonawcy się zatrzymali na 3500mAh (18650). Po kilku sezonach sporadycznego użytkowania faktyczna pojemność (bez różnicy czy był to oficjalny Samsung, czy Liitokala) spadła u mnie o średnio 10%.
Vapcelle produkuje jako OEM podobno FEB:
https://en.febbattery.com/batteries/1.html
https://en.febbattery.com/Uploads/kedito..._21401.pdf
Przykładowe pomiary ogniw robione przez losowych ludzi z sieci (ale przy dużo większych prądach niż latarki nawet w trybie turbo pociągną!):
https://www.e-cigarette-forum.com/thread...50.981490/
Rewolucji w Li-Ionach żadnej nie było, więc pytanie kosztem czego uzyskali taką pojemność. Szybki look po notach katalogowych wskazuje na znaczne ograniczenie maksymalnego prądu rozładowania deklarowanego przez producenta. Czyli wszelkie blaszki i cała mechanika akumulatora zostały odchudzone, a większa część objętości może być wykorzystana do magazynowania energii.
W parze z ograniczeniem maksymalnego prądu rozładowanie idzie też niższy optymalny prąd rozładowania, a więc i żywotność ogniw oraz efektywna pojemność (straty energii na oporze wewnętrznym).
To nie jest tak, że to jest zupełny krzak, jak chińskie cuda po 8-15 Ah w 18650, tylko to jest po prostu ogniwo do stosowania w urządzeniach pobierających niższą moc. Przy słabo świecącej czołówce liczmy te 0.1 A, a w trybie turbo niech to będą 2 A.
Samsung swoje INR18650-30Q deklaruje jako maksymalny prąd rozładowania 5C (15 A), ale 100% efektywnej pojemności odpowiada 0.6 A rozładowania (
https://e2e.ti.com/cfs-file/__key/commun...asheet.PDF).
Ogólnie jest to trochę jak z superlekkimi namiotami - firmy kombinują jak tu kreatywnie zmienić reguły mierzenia pojemności, by na papierze podbić cyferki i sprzedać to samo, ale drożej.
W przypadku ogniw słonecznych jedynym 'przełomem' jest stopniowa poprawa dostępności ogniw typu flex dla śmiertelników, a nie tylko największych firm. Mają gorszą efektywność energetyczną w przeliczeniu na wagę czy powierzchnię, ale w kontekście turystycznym ich wielką zaletą jest elastyczność (nie będa kruche jak szklanka ani łamać się od byle czego) i lepsza odporność na deszcz. Daje to szansę na zrobienie systemu do pasywnego zbierania energii przez wywieszenie takiego panelu 24/7 na plecaku, czy zostawienie luzem obok namiotu, by rano od świtu już ładowało ogniwa. Szkopuł w tym, że taki system nie będzie konkurencją wagową dla power banków.
Panel mający szansę na naszych szerokościach, latem w pochmurną pogodę, lub w słoneczny wiosenny / jesienny dzień wygenerować na wyjściu 5 W musiałby mieć z 7-8 W nominalnej mocy, a to się przekłada na jakieś 350g panelu (200g na ogniwa, 150g na lekki materiał do zszycia tego do kupy i malutką płytkę z przetwornicą). Daje to w dobrych warunkach zebrać w powerbanku gdzieś 5000 - 8000 mAh przez cały dzień. Do tego dochodzi nam 45-50g ładowarko-powerbanka do Li-Ionów na 1 ogniwo oraz 46g (18650, 3000-3500mAh) lub 69g (21700, 5000mAh) ogniwa. Łącznie 450 - 500g taki system w wersji minimum i przez ostatnie 4 lata od kiedy szacowałem możliwości zrobienia czegoś takiego wiele się nie zmieniło.
Alternatywnie w powerbankach te 450-500g przekłada się na:
* 2-2.5x powerbank 10 000 mAh z oferty Ankera
* 45g (na 1 ogniwo) / 85g (na dwa ogniwa) powerbank z opcją (bez dłubaniny) wymiany ogniw li-ion + między 30 000 mAh a 35 000 mAh w ogniwach Li-Ion (65 - 75 mAh / g).
Dodajmy do tego fakt, że powerbank będzie zawsze działać, a nie zależeć od pogody. Jak często potrzebujemy ponad 30 Ah prądu w czasie pomiędzy zejściami do cywilizacji po jedzenie? To brzmi jak skrajna nisza dla dużych grup albo bardzo nietypowych ekspedycji.