Kolej na mnie :)
Evolution light z długim rękawem w kolorze szarym/popielatym - dokładnie taką chciałem :)
W załączonym katalogu koszulka jest w cenie 149 zł.
Producent pisze o niej:
EVOLUTION LIGHT:
- Bezszwowo zintegrowane strefy dociepleń i wentylacji.
- Dynamiczny krój podkreślający sylwetkę.
- Wysoka elastyczność i dopasowanie do ciała
- Najwyższa jakość, trójwymiarowa struktura splotów
- Niewielki ciężar.
- Działanie włókien ''effect by odlo'', brak nieprzyjemnego zapachu potu i ochrona skóry dzięki antybakteryjnym jonom srebra.
- Najlepiej sprawdza się w temperaturach od ok. +25st C [niska aktywność] do ok. -15st C [wysoka aktywność]
Koszulkę dostarczono w oryginalnym pudelku - tak też jest dostarczana w sprzedaży
Na pudełku podano następujące informacje dotyczące produktu:
- model: evolution light, kolor: 16400, rozmiar: XL,
- wykres preferowanych zastosowań w zależności od temperatury
Opisy na pudełku występują w mniej lub bardziej cywilizowanych językach, polskiego oczywiście brak oraz naklejkami z opisem w języku polskim, które wyglądają cokolwiek tandetnie. Dodatkowo farba na nich ściera się szybko i rozmazuje, w związku z czym informacje robią się nieczytelne. Jedna z naklejek zawiera nazwę produktu i producenta, adres importera, druga zaś wyłączenia gwarancji.
W tej cenie można chyba oczekiwać wypisanej (po polsku) informacji o produkcie, sposobie konserwacji, a takowych nie ma.
Jak marka się bardziej rozpowszechni, zapewne dystrybutor (miejmy nadzieję) wygeneruje z siebie przyzwoitsze naklejki, pierwszy niesmak jednak pozostaje.
http://picasaweb.google.pl/lh/photo/X-rF...directlink
Pierwsze wrażenia:
Koszulka jest leciutka i strasznie delikatna. Wydawało mi się, że przy pierwszym dotyku mało delikatnymi rękami ją pozaciągam, ale ku memu zaskoczeniu wcale się tak nie stało. Wszystko takie jak producent pisze.
Przed pierwszym założeniem, jakoby należało koszulkę wyprać, więc tego nie zrobiłem :) i ... stwierdzam, że należało to zrobić, bo koszulka zwyczajnie ''gryzie''.
Rozmiar:
Producent pisze, że to bluzka dla ''ambitnych wysportowanych mężczyzn, dbających o wygląd''. Rozumieć należy, że rozmiar XL jest dla wysokiego, muskularnego gościa o długich rękach i absolutnie bez brzucha (takiego odlo wstawiło w katalog na zdjęciu). Ponieważ trochę do tego opisu nie pasuję musiałem koszulkę na sobie poukładać.
Zastanawiałem się ewentualnie nad innym rozmiarem, bo rękawy za długie, w klacie i poniżej ;) mogłaby być szersza, ale na długość w porządku, więc doszedłem do wniosku, że w przypadku niekatalogowej sylwetki: albo zrezygnować zupełnie z tego typu bluzki, albo właśnie ten rozmiar. Jednakże po ułożeniu jest wygodna, nie uwiera, nie krępuje ruchów, ściągacze nie cisną, choć opina i doskonale uwypukla krągłości powyżej pasa, których z założenia być nie powinno...
Początki korzystania.
Na pierwszy raz trafiła się przejażdżka rowerowa. Przy niskiej temperaturze powietrza (ok. 0 st.), intensywnym wysiłku, i trochę ''nadmiarowym'' ubraniu się koszulka dobrze trzymała ogólną termikę i ... nie zagotowałem się. Choć w przedramionach przylegała ściśle do skóry - miałem wrażenie jakby na skórze stała woda. Zbudowany pierwszymi doznaniami z pierwszej jazdy, na drugą ubrałem się znacznie lżej - koszulkę i windstopa. Na początku jazdy odczuwałem chłód, ale po rozgrzaniu się zrobiło mi się ciepło. Po zakończeniu jazdy musiałem (na kogos zaczekać) postać dobry kwadrans na chłodzie i już po krótkiej chwili zrobiło mi się zimno, a po dłuższej zaczęło mną trząść. Dreszcze zresztą miałem jeszcze przez kilka dni. Po intensywnym wysiłku lepiej od razu coś na siebie założyć, bo o ile koszulka dobrze odprowadza pot na zewnątrz, o tyle ciepła nie trzyma.
Dopiero po kilku dniach jeżdżenia na rowerze udało mi się „zmusić” koszulkę do wydania z siebie nieprzyjemnych zapachów, a że pocę się sporo to i pełen jestem uznania. Wśród innych moich koszulek, chyba nie mam innej tak odpornej na łapanie smrodu po przepoceniu się.
Poza tym, po kilku jesiennych wypadach w góry, mogę tylko potwierdzić, że nie daje dyskomfortu noszenia i nie śmierdzi potem.
{Później miałem długą przerwę w korzystaniu z wszelkiego sprzętu turystycznego.}
Szwy
W czasie użytkowania zauważyłem jedną istotną wadę - brak płaskich szwów. Koszulka posiada w pewnych miejscach bezszwowo zintegrowane strefy dociepleń i wentylacji - widać to wyraźnie, nie czuje się ''przejścia'' pomiędzy poszczególnymi strefami. Natomiast komuś się nie wymyśliło płaskich szwów. Obecne mają grubość/szerokość 2-3 mm i nieprzyjemnie się odciskają w przypadku ciasno dopasowanego stroju, szczególnie na przedramionach. Przy tak zaawansowanych ''cudach na kiju'' płaskie szwy wydawałyby się naturalne.
http://picasaweb.google.pl/lh/photo/GyHg...directlink
http://picasaweb.google.pl/lh/photo/oxmn...directlink
Konserwacja
Po wypraniu zakładanie koszulki nie jest już nieprzyjemne, nie gryzie, choć nadal muszę ją na sobie układać. W praniu nie skurczyła się, choć na mnie tak wygląda :D
W koszulce nie ma żadnych metek ani wszywek. Wszystkie informacje umieszczane zazwyczaj na metkach w tej koszulce ''wydziergane'' są kontrastowym kolorem na wewnętrznej stronie dolnego ściągacza. Uważam, że to bardzo praktyczne rozwiązanie.
http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Vzh3...directlink
Kontynuacja...
W grudniu zabrałem koszulkę na tygodniowy wyjazd narciarski. W każdej zastosowanej kombinacji ubierania się było mi w niej ciepło, tak jak oczekiwałem, i nie czułem, żeby woda na mnie stała. Jazda na nartach, oczekiwanie w kolejce, podejście z nartami do gondoli, leżenie na karimatce na śniegu, bieganie z aparatem i tarzanie się w śniegu - podczas każdej z tych czynności koszulki się po prostu nie czuło i byłem z tego zadowolony. Pamiętając o niemiłym wychłodzeniu na rowerze, przy zaprzestaniu wysiłku, z niechęcią przystałem na śniadanie w knajpie na zewnątrz (na szczycie), tym bardziej, że było wietrznie. Będąc odpowiednio zabezpieczonym od wiatru i ubranym adekwatnie do temperatury stwierdziłem, że ani nie pływam w sosie własnym, ani nie telepię się z zimna, było po prostu dobrze.
Jako ostatni eksperyment, podczas wyjazdu narciarskiego wymyśliłem, że zmienię ją dopiero gdy będzie odczuwalnie śmierdzieć. Zakładałem ją rano i do 16-17 jeździłem na nartach i przejeździłem w niej całe 6 dni. W tym czasie cienki polar, którego zakładałem na tą koszulkę zaśmierdział się bardziej niż sama koszulka.
Po tym tygodniu zauważyłem kolejny problem - wykończenie na lewym rękawie zmechaciło się, prawdopodobnie od zegarka. Poza tym więcej wad nie odkryłem, ale wszystko przede mną :)
Podsumowanie:
Koszulka do bólu zgodna z opisem podanym przez producenta, wygodna, jak na razie wytrzymała. Nie zaciąga się i nie mechaci. Ponadto, o ile dobrze odprowadza pot na zewnątrz, o tyle ciepła nie trzyma.
---
Edytowany: 2009-01-26 23:33:06
-------------------------------------------
dzis sam jestem dziadkiem ... ŁOBUZEM :)