Liczba postów: 538
Liczba wątków: 8
Dołączył: 12.12.2004
(04-02-2026, 18:28)bcfan napisał(a): (04-02-2026, 11:23)sasq napisał(a): Jeśli plecak jest z poliestru to tylko po to by producent miał taniej (niezasze sie to przeklada na niska cene dla konsumenta)
Off topic plecaka - a propos poliestru
Ponoć poliester ma też swoje zalety, jest bardziej odporny na działanie promieni UV. Że aż tak bardzo w porównaniu do "konkurencji",
to mnie trochę zaskoczyło.
https://wspinanie.pl/2025/12/badanie-uia...owanie-uv/
z szacunkiem
bcFan
To się jak najbardziej zgadza jeśli mówimy o poliestrze bardzo wysokiej jakosci który poza taśmami nośnymi w outdoorze praktycznie nie wystepuje
zgodnie z regulaminem NGT:
OD 2003 zawodowo R&D Redaktor: outdoormagazyn, 4outdoor, organizacje: POG EOCA
Ekspert: ISO, PKN powiązania: aerosize, crux, huzar, lesovik, lightwave, mrozy, ortovox, pajak, patizon, polarmond....
Liczba postów: 123
Liczba wątków: 0
Dołączył: 16.02.2021
A jaką masz opinię jeśli chodzi o zestawienie lżejszych (30-45 g/m2), obustronnie silikonowanych nylonów i poliestrów na tarpy, namioty oferowanych np. przez RipstopByTheRoll czy ExtremTextil? Po sieci latają skrajnie różne opinie zarówno od większych firm jak i od osób prowadzących małe manufaktury i rodzinne biznesy szyjące z nich schronienia.
Jedni mówią, że silpoly się nie wyciąga na mokro, nie chłonie wody i degraduje o rzędy czasu wolniej niż konkurencyjne silnylony, mimo nieco mniejszej początkowej wytrzymałości. Inni mówią, że to wszystko kwestia pokrycia i argumenty o degradacji nylonu nie mają praktycznie zastosowania do powlekanych materiałów, a wszystko od pokrycia zależy. Jeszcze inni robią chałupnicze testy, gdzie rozstawiają identyczne tarpy (jeden z silnylonu, drugi silpoly) na noc w deszczu i potem pokazują, że obydwa chłoną tyle samo wody, a silnylon się w praktyce o nie więcej niż 1% wyciągnął.
Liczba postów: 112
Liczba wątków: 3
Dołączył: 01.01.2019
Była mowa o waciakach, była też o poliestrze i poliamidzie
Akurat w Decathlonie jest promocja na waciaki za 119 zł takie jak ten https://www.decathlon.pl/p/kurtka-trekki...=Niebieski
Z racji że mam wolne środki rozważam zakup nowej kurtałki, wybor jest między czymś
1. porządniejszym (jakiś Primaloft np coś takiego https://8a.pl/kurtka-hybrydowa-viking-ba...aloft-blue)
2. softshellem
3. takim waciakiem
Za waciakiem przemawia moim zdaniem na razie a) cena b) fakt że niby ma jakieś DWR więc mżawkę wytrzyma c) jest wystarczający ciepły na temperatury koło 0 (zimniej mam puchówkę) i d) jest z poliamidu e. kompresuje się to całkiem nieźle
Z tych softsheli które miałem poza Raab Borealis żaden inny też nie oddychał , a w dodatku o ile nie miał podpinki - ciepła też za dużo nie dawał
Primaloftu ani Climashield nigdy nie miałem ale pomyślałem sobie ze to jest taki raczej odpowiedni puchówki, na temperaturuy zdecydowanie poniżej 0
a jednak idzie na wiosnę, nawet jeśli snieg leży juz 2 miesiąc
Jak myślicie?
Liczba postów: 5220
Liczba wątków: 38
Dołączył: 28.02.2010
@Martinus wielokrotnie pisałem, że mam ten waciak z pierwszej edycji w kolorze zielonym rozm. L. Jest to tak zajefajna kurtka całoroczna, że widząc ,,likwidację" produktu zakupiłem kolejną ,,do szafy". Niestety kupiłem czarną bo zielonych nie było w Kielcach.
Na ostatniej wycieczce w Żywiecki jej nie miałem.
Zabrałem softa bezmembranowego, sweter puchowy Cumulusa i ciężki waciak firmy Pentagon
https://militaria.pl/p/kurtka-pentagon-p...ck-2807822
Gdyby zima była ,,stabilna" to chodziłbym tylko w bluzie od Montano i w wiatrówce a ,,dogrzewał" się Parką LCP. Ale przyroda spłatała nam psikusa i do sobotniego wieczoru w górach nie było ,,prawdziwej zimy" - wiał halny, było wilgotno, temperatury w dzień plusowe.
Softa przepociłem i musiałem zakładać Cumulusa którego... też zapociłem 
Wracając do wzmiankowanego waciaka to kolor który podlinkowałeś jest jeszcze z tej ,,lepsiejszej" edycji. Poznasz to po nadruku od strony wewnętrznej na wysokości kieszeni. Czarny już nie jest. Niby obie z recyklingu ale różnica jest.
Liczba postów: 123
Liczba wątków: 0
Dołączył: 16.02.2021
Miałem taki waciak w wersji granatowej i ze 2-3 sezony użytkowania przeżył. Całą chłodną porę codziennie po mieście i okazjonalnie w Beskid Niski + na dnie plecaka na wszelkie trekkingi, do użytku obozowego. Przy tym jakie te zimy były, to w połączeniu z hardshellem na całą zimę wystarczał. Trzeciego sezonu już było czuć, że słabiej izoluje. Po zwinięciu zauważalnie większy niż bliźniaczy "sweterek puchowy" (który chyba 4ty sezon podobnego użytkowania już mi służy). W tej cenie raczej ciężko wybrzydzać i narzekać.
Liczba postów: 44
Liczba wątków: 0
Dołączył: 03.01.2018
Szybkie pytanie o stan membran na 2026. Gore ePE wydaje się mniej oddychać niż starsze wersje ePTFE, jakie doświadczenia?
Czy może lepiej iść PU bo na papierze MAmmut ma 20k/20K A taki egzotyczny montbell 20k/40k. Tu jestem trochę sceptyczny bo dwie kurtki na PU mi się łuszczyły a gore tylko zaczyna daliminację a jednak jeszcze nie przemaka - przynajmniej nie wyczułem.
Liczba postów: 748
Liczba wątków: 10
Dołączył: 17.10.2015
(19-02-2026, 16:55)r_krzysiek napisał(a): Szybkie pytanie o stan membran na 2026. Gore ePE wydaje się mniej oddychać niż starsze wersje ePTFE, jakie doświadczenia?
Czy może lepiej iść PU bo na papierze MAmmut ma 20k/20K A taki egzotyczny montbell 20k/40k. Tu jestem trochę sceptyczny bo dwie kurtki na PU mi się łuszczyły a gore tylko zaczyna daliminację a jednak jeszcze nie przemaka - przynajmniej nie wyczułem.
Oddychanie gtx to jakaś marketingowa bzdura. Jeśli jest mróz to coś tam się dzieje, ale to generalnie cerata.
Liczba postów: 44
Liczba wątków: 0
Dołączył: 03.01.2018
(19-02-2026, 21:11)ramol napisał(a): Oddychanie gtx to jakaś marketingowa bzdura. Jeśli jest mróz to coś tam się dzieje, ale to generalnie cerata.
Wiadomo, ale są gorsze - rumiem,ze to głos za alternatywami?
Pierwsza kurtkę mialem na super osomosis mellosa chyba 2 lub 5k, potem Małachowski thermoactive i była poprawa ale i tak mialem zimą szron od środka. Potem gore i tu było czuć różnicę. Kolejna to windstopper - to chyba najlepsze.
Czyli każda kolejna kurtka oddychała lepiej (co nie znaczy ze dobrze, bo wiatrówki nic nie pobije).
Z drugiej strony mam wytrzymałość i tutaj gore wydawał mi się najlepszy ze względu na materiały - teflonu nic nie rusza pytanie jak teraz?
Liczba postów: 112
Liczba wątków: 3
Dołączył: 01.01.2019
19-02-2026, 22:32
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-02-2026, 22:35 przez Martinus_vm.)
(19-02-2026, 21:45)r_krzysiek napisał(a): (19-02-2026, 21:11)ramol napisał(a): Oddychanie gtx to jakaś marketingowa bzdura. Jeśli jest mróz to coś tam się dzieje, ale to generalnie cerata.
Wiadomo, ale są gorsze - rumiem,ze to głos za alternatywami?
Pierwsza kurtkę mialem na super osomosis mellosa chyba 2 lub 5k, potem Małachowski thermoactive i była poprawa ale i tak mialem zimą szron od środka. Potem gore i tu było czuć różnicę. Kolejna to windstopper - to chyba najlepsze.
Czyli każda kolejna kurtka oddychała lepiej (co nie znaczy ze dobrze, bo wiatrówki nic nie pobije).
Z drugiej strony mam wytrzymałość i tutaj gore wydawał mi się najlepszy ze względu na materiały - teflonu nic nie rusza pytanie jak teraz?
Przy ostrym wysilku w temperaturach powyzej 0 idzie porzadnie zapocic nawet jakas koszulke termoaktywna wiec zadna, ale to zadna membrana, nie zapewni komfortu suchej skory w takich warunkach
Moim skromnym zdarzeniem znacznie wieksze znaczenie ma konstrukcja kurtki tj. wielkosc wywietrznikow pod pachami, zastosowanie lzejszych materialow w miejscach z wiekszym wydzielanie potu
Czy jest sens inwestowac duze kwoty w kurtki w ktorych eko-impregnacja PFC free znika po pierwszych praniach? Bez niej w deszczu zewnetrzny laminat pije wode jak szalony wiec membrana nie ma ktoredy wypuscic nadmiaru potu
Moim zdaniem nie ma sensu
Tez pytanie czy potrzebujesz kurtki ktora ma wytrzymac np jazde caly dzien na rowerze w deszczu, czy rownie dobrze sprawdzilby sie jakis parasol.
Z tego co wiem np polska policja w ogole nie ma tzw. Goretexow na wyposazeniu i jakos daja rade robic sluzbe patrolowa cala noc
Liczba postów: 44
Liczba wątków: 0
Dołączył: 03.01.2018
(19-02-2026, 22:32)Martinus_vm napisał(a): (19-02-2026, 21:45)r_krzysiek napisał(a): (19-02-2026, 21:11)ramol napisał(a): Oddychanie gtx to jakaś marketingowa bzdura. Jeśli jest mróz to coś tam się dzieje, ale to generalnie cerata.
Wiadomo, ale są gorsze - rumiem,ze to głos za alternatywami?
Pierwsza kurtkę mialem na super osomosis mellosa chyba 2 lub 5k, potem Małachowski thermoactive i była poprawa ale i tak mialem zimą szron od środka. Potem gore i tu było czuć różnicę. Kolejna to windstopper - to chyba najlepsze.
Czyli każda kolejna kurtka oddychała lepiej (co nie znaczy ze dobrze, bo wiatrówki nic nie pobije).
Z drugiej strony mam wytrzymałość i tutaj gore wydawał mi się najlepszy ze względu na materiały - teflonu nic nie rusza pytanie jak teraz?
Przy ostrym wysilku w temperaturach powyzej 0 idzie porzadnie zapocic nawet jakas koszulke termoaktywna wiec zadna, ale to zadna membrana, nie zapewni komfortu suchej skory w takich warunkach
Moim skromnym zdarzeniem znacznie wieksze znaczenie ma konstrukcja kurtki tj. wielkosc wywietrznikow pod pachami, zastosowanie lzejszych materialow w miejscach z wiekszym wydzielanie potu
Czy jest sens inwestowac duze kwoty w kurtki w ktorych eko-impregnacja PFC free znika po pierwszych praniach? Bez niej w deszczu zewnetrzny laminat pije wode jak szalony wiec membrana nie ma ktoredy wypuscic nadmiaru potu
Moim zdaniem nie ma sensu
Tez pytanie czy potrzebujesz kurtki ktora ma wytrzymac np jazde caly dzien na rowerze w deszczu, czy rownie dobrze sprawdzilby sie jakis parasol.
Z tego co wiem np polska policja w ogole nie ma tzw. Goretexow na wyposazeniu i jakos daja rade robic sluzbe patrolowa cala noc
Rower to strzał w dziesiątkę bo jeżdżę w każdych warunkach wiec parasol nie wystarczy.
Może nie cały dzień ale kilkadziesiąt minut w dowolnym deszczu musi dać radę.
Do tego zimowa warstwa na topniejący śnieg do ochrony puchu lub na wiatr jak się wejdzie na grań i cały rok w plecaku na wszelki wypadek.
Dodatkowo chce 3L, wywietrzniki i kaptur na kask - to na rower ale mysle ze może być zwykły.
Kurtka musi tez wytrzymać plecak Ok 20kg bez ryka przetarć.
Liczba postów: 7
Liczba wątków: 0
Dołączył: 15.12.2022
Z moich doświadczeń, w hardshellu konstrukcja to tak 90% kurtki a konkretna membrana to pozostałe 10%. Rozchodzi się o to, by się dało podciągać z każdej strony jak zacznie piździć i ew. wentylować jak jest spokój. Czyli: wysoki kołnierz, kaptur z regulacją, velcro w nadgarstkach, ściągacz w biodrach i wywietrzniki pod pachami. Żadnych ściągaczy elastycznych. To jest moim zdaniem takie minimum w kurtce membranowej. Jeśli na rower albo w trudny teren, to kaptur raczej na kask - musi być ściągany w obwodzie, przy kołnierzu + najlepiej góra/dół. Przy czym taki kaptur bez kasku robi się mało wygodny.
Liczba postów: 112
Liczba wątków: 3
Dołączył: 01.01.2019
(20-02-2026, 19:18)iosif napisał(a): Z moich doświadczeń, w hardshellu konstrukcja to tak 90% kurtki a konkretna membrana to pozostałe 10%. Rozchodzi się o to, by się dało podciągać z każdej strony jak zacznie piździć i ew. wentylować jak jest spokój. Czyli: wysoki kołnierz, kaptur z regulacją, velcro w nadgarstkach, ściągacz w biodrach i wywietrzniki pod pachami. Żadnych ściągaczy elastycznych. To jest moim zdaniem takie minimum w kurtce membranowej. Jeśli na rower albo w trudny teren, to kaptur raczej na kask - musi być ściągany w obwodzie, przy kołnierzu + najlepiej góra/dół. Przy czym taki kaptur bez kasku robi się mało wygodny.
Ja w tym sezonie na rowerze bede testowal kurtke bez kaptura plus wodoodporny pokrowiec na kask.
Z.kapturem i kaskiem zawsze jest ten problem ze mniej lub bardziej ogranicza pole widzenia i odbieranie dzwiekow
Liczba postów: 123
Liczba wątków: 0
Dołączył: 16.02.2021
To jeszcze pytanie jaki kask. Nie wyobrażam sobie przy full-face kombinować z jakimś pokrowcem. Nawet przy otwartym kasku, jak mamy konkretniejszy daszek, to może z tym być problem.
O ile nie leje konkretnie, to niech sam kask starcza. Ciekawy patent podpatrzyłem w sieci w ostatnim sezonie - przedłużkę daszka z przezroczystego plastiku: https://www.wideopenmountainbike.com/201...ain-biking
Nawet z wywietrznikami pootwieranymi, wentylacja w ceracie jest mizerna (jak na potrzeby rowerowe). Czego nie zmoczy deszcz, to przepocisz. Dopóki jest choć pod 15 stopni i nie ma oberwania chmury, to ja jeżdżę bez żadnej kurtki. Cienka termo i szybkoschnące ciuchy to podstawa.
Liczba postów: 112
Liczba wątków: 3
Dołączył: 01.01.2019
(21-02-2026, 00:06)Szwędacz napisał(a): To jeszcze pytanie jaki kask. Nie wyobrażam sobie przy full-face kombinować z jakimś pokrowcem. Nawet przy otwartym kasku, jak mamy konkretniejszy daszek, to może z tym być problem.
O ile nie leje konkretnie, to niech sam kask starcza. Ciekawy patent podpatrzyłem w sieci w ostatnim sezonie - przedłużkę daszka z przezroczystego plastiku: https://www.wideopenmountainbike.com/201...ain-biking
Nawet z wywietrznikami pootwieranymi, wentylacja w ceracie jest mizerna (jak na potrzeby rowerowe). Czego nie zmoczy deszcz, to przepocisz. Dopóki jest choć pod 15 stopni i nie ma oberwania chmury, to ja jeżdżę bez żadnej kurtki. Cienka termo i szybkoschnące ciuchy to podstawa.
Pełna zgoda z tym że w wyższych temperaturach bardziej opłaca się zmoknąć i jeździć w szybkoschnących ciuchach czy zakładać membranę.
Ew. jakąś opcją w rowerach trekkingowych jest wodoodporna sakwa a w niej ręcznik na wysuszenie plus ciuchy na zmianę
Akurat rowery są mi blisko bo od około 6-7 lat mój outdoor to głównie jazda na rowerze i niejednokrotnie z racji braku czasu (córka ma prawie 2 lata) jeżdzę na rowerze nawet jak zanosi się na burzę, a na rower szosowy za dużo bagażu nie zabiorę
Przy jeździe na rowerze mam 2 założenia podstawowe:
1. kurtka, spodnie, buty przy intensywnym deszczu nawet w rowerze z błotnikami będą sie nadawały do prania lub oczyszczenia pod prysznicem, ponadto dosyć łatwo je uszkodzić o przeszkody, pedały itd. Ne ma sensu wydawac miliona monet
2. w Polsce generalnie niewiele pada, a jak już pada - raczej nie jeździ sie na rowerze (pomijam wyprawy, codzienny commuting itd)
Ja po latach testów opracowałem następujący zestaw do jazdy w warunkach gdy za chwilę może być burza, a jadę na rowerze szosowym bez żadnego bagażnika - może zabrać tyle co zmieści sie w koszulce i małej torebeczce na ramie roweru
1. buty trekkingowe z membraną- jeżeli deszcz jest bardzo prawdopodobny. Stopa się troche zapoci ale trudno
2. jeżeli deszcz nie jest prawdopodobny - zakładam zwykłe buty kolarskie
3. standardowy strój rowerowy - spodnie z pampersem, koszulka kolarska z dużymi kieszeniami z tyłu na rzeczy, kask itd
4. jako warstwa przeciwdeszczowa spodnie - takie z Decathlonu https://www.decathlon.pl/p/spodnie-turys...mc=8796550 lub w wersji bardziej pro https://www.decathlon.pl/p/ochraniacze-s...mc=8588098
Te 2 maja 2 zalety - są odblaskowe plus dają osłonę przeciwdeszczową na wierzch butów. Rzecz jasna obie to jakiś ortalion czy coś podobnego więc będziemy sie pocić, ale zazwyczaj w razie konkretnej zlewy bardzo spada temperatura plus pojawia sie wiatr, wiec nie jest to dokuczliwe, ponadto nogi pocą sie zdecydowanie mniej niż tułów
5. jako kurtka - 2 opcje
a) taka typowa szosowa kurteczka showerproof https://www.decathlon.pl/p/kurtka-rowero...8&c=Czarny
Ma kilka zalet - bardzo minimalistyczna, lekka, łatwo ją schować w kieszeń, z wielu produktów których używałem - ta jako jedyna dawała odczucie że "oddycha". Do tego stopnia że w chłodniejsze wieczory latem gdy temperatura jest rzędu 16-18 stopni, czasem zarzucam ją na koszulkę kolarską i jadę dalej z uczucie że zbieranie wilgoci pod spodem jest akceptowalne
b) kurtka Viking Rainier - https://www.decathlon.pl/p/mp/viking/kur...B3%C5%82ty
Ją lubię używac z racji ceny, łatwości spakowania plus całkiem dobrej wododpornosci. Jechałem w niej kiedyś dobrze ponad 2 godziny w ciągłym deszczu - umiarkowanym, a czasem bardzo mocnym. Nie przemokła, rzecz jasna zapociłem się trochę - ale do wytrzymania,
Z wad - ta kurtka po 1 sezonie ma dziury pod pachami, dalej jej używam aż się rozerwie w strzępy - teraz mam wentylację o której producent nie pomyślał
Rozpisałem sie bardzo, ale temat odzieży kolarskiej to mój konik, wszystkiego ma pewnie z kilkanaście sztuk i lubie eksperymentówać
Liczba postów: 123
Liczba wątków: 0
Dołączył: 16.02.2021
24-02-2026, 14:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-02-2026, 15:02 przez Szwędacz.)
Będę kiepskim partnerem do dyskusji, bo nie mam miejsca w szafie na osobną odzież do absolutnie każdej formy aktywności
Nie używam pieluchy. Przy długiej trasie najwyżej nasmaruję sobie okolice siodełka tłustą maścią i przypilnuję by wjechały w miarę mało sprane, bawełniane bokserki (żeby materiał nie był przetarty/cienki). W opcji szosowej przebiłem tak 300 na raz, w opcji mieszanej gdzie pól i lasów nie brakowało przy oponie 40c lekko ponad 160km. Na MTB w górach tematu nie ma, bo tam się sporo chodzi lub zjeżdża na stojąco.
Czy na termometrze >40 czy -10, wjeżdżają nieśmiertelne Forclazy (teraz chyba już Simondy) MT500, choć po tym jak zmienili ich krój, musiałem brać dużo większe, a potem zwężać u krawcowej w pasie (za to spokojnie wchodzą nad ochraniacze na kolana). Dodatkowe spodnie przeciwdeszczowe (chyba stare Precipy) zabierałem wyłącznie do Laponii. MTB oraz dłuższe trasy w Trailcross Midach bez membrany. W MTB wiadomo, że chodzi o to, by nie skończyć zaraz z kilkoma śrubami M3 zakotwiczonymi w kości piszczelowej. Poza MTB, w butach z miękką podeszwą bez usztywnienia, powyżej 80-100km zaczynam odczuwać jak punktowy nacisk od pedału, w okoliach osi, zaczyna uwierać. Na mrozach dobijam stare Grom Protektory.
Na górę, zależnie od warunków: cienka, bambusowa termo sprzedawana jako motocyklowa; plastikowa koszulka (trekkingowa z Deca, albo distany kiedyś w gratisie jersey z długim rękawem od USWE), ewentualnie flanela BHP. Jak spada poniżej 5 stopni, to dorzucam wiatrówkę od Attiqa (ale wiecznie powiewający kaptur bywa denerwujący, nawet jak go zawinę do środka, to się odwija). Przy zlewie albo deszczu i jednocyfrowej temperaturze wjeżdża polecony tu kiedyś hardshell od RaceRevolution (spory, ciężki, ale pancerny - ani śladu przetarcia po różnych lądowaniach w kamieniach), który swoją oddychalnościa motywuje do jazdy w koszulkach w deszczu jak mało co  Na mrozach cienki lub średni polar.
Pod otwarty kask, buff na głowę (3w1: potówka, osłona karku od słońca + chłodzenie w upał, czapka gdy chłodniej). Gdy chłodno, to jakiś komin też na szyję (adekwatnie do temperatur). Rękawiczki również zależnie od warunków i roweru, AliExpress lub Decathlon.
Na dłuższe jednodniówki, gdy brakuje przestrzeni bagażowej używam jakiejś starej nerki 5L Deutera odkupionej za bezcen na OLXie.
Liczba postów: 112
Liczba wątków: 3
Dołączył: 01.01.2019
Potrzeba noszenia bibsów w sporej części zależy od wagi, typu roweru a zwłaszcza typu siedzenia
Na moim rowerze gravelowym Marin 4 Corners spokojnie obywam sie bez bibsów na przejażdżkach 2-3 godzinnych bo siedzisko jest szerokie i w miarę miekkie
Natomiast na szosowym Romet Huragan 1 jeżdze w bibsach. Mam trochę sadła 85 kg przy 181 cm, a siedzisko jest tam bardzo wąskie i twarde - po godzinie już czuć że wrzyna sie ostro w tyłek
Liczba postów: 3470
Liczba wątków: 12
Dołączył: 22.03.2007
Siodełka się nie dobiera po miękkości, tylko szerokości, zależnej od rozstawu kości w zadku. Prosta rzecz sprawdzić, jest dużo poradników w necie.
Dla zobrazowania: miałem superduperżelowe siodełko 135mm i równie dobrze mógłbym jeździć na samej sztycy. Mam całkiem twarde, choć dobrej jakości siodełko 165mm i mogę jeździć spokojnie długie dystanse, z pampersem lub bez. Mowa o szosie.
W gravelu w sumie podobnie, tylko siodło skórzane. Tam to w ogóle bez ograniczeń.
Generalnie cóż, kupując rower trzeba się liczyć, że +10% należy wydać na siodełko, mostek, a może i bikefitting.
Liczba postów: 123
Liczba wątków: 0
Dołączył: 16.02.2021
Ja tam w drugiej kolejności (po szerokości) patrzę na miękkość i grubość. Grube i miękkie siodełka to szybka droga do zafundowania sobie obcierek przez to, że się w nich zapada. Przy czym nie mam tu na myśli kanap jak w starych WIgrach, tylko raczej cuda mające po kilka cm żelu, wrzucane fabrycznie do MTB.
Tak samo, nie bardzo rozumiem co ma mieć masa do potrzeby noszenia bibsów przy jeździe amatorskiej - brzmi to raczej jak maskowanie skutków niedopasowanego siodełka, źle ustawionej pozycji.
|