Kto zna program i/lub śpi w lesie, może zechce wypełnić ankietę. Pewnie już jakiś czas trwa, ale dziś na być ostatni dzień.
Jak spędzamy nocleg, co byśmy zmienili...
Kto zna program i/lub śpi w lesie, może zechce wypełnić ankietę. Pewnie już jakiś czas trwa, ale dziś na być ostatni dzień.
Jak spędzamy nocleg, co byśmy zmienili...
07-12-2025, 23:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-12-2025, 23:24 przez ramol.)
(07-12-2025, 23:20)Zbynek Ltd. napisał(a): Tak z ciekawości...
Czego obawiacie się w lesie, co nie jest wyszczególnione w ankiecie?
Kolega, bez uzgadniania ze mną, wpisał to samo
Jakieś lokalnej imprezy, pijaków na quadach czy terenówkach, którzy nie dadzą spać, no i teoretycznie jeszcze leśniczych, którzy mogą się czepiać, ale nigdy nie zdarzyło mi mieć problemu z leśnikami, a z hałasem imprez tak.
(07-12-2025, 23:20)Zbynek Ltd. napisał(a): Tak z ciekawości...
Czego obawiacie się w lesie, co nie jest wyszczególnione w ankiecie?
Kolega, bez uzgadniania ze mną, wpisał to samo
08-12-2025, 07:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-12-2025, 07:33 przez dziku.)
Oczywiście ankieta wypełniona wczoraj.
Z obaw w lesie i na łąkach przy lasach (szczególnie rano/we mgle) to, że zostanę postrzelony przez pseudo-myśliwego (wiadomo przecież, że ostatnimi czasy dziki nie dość, że chadzają w jaskrawych ubraniach, to jeszcze potrafią jeździć na rowerach i używać kijków trekingowych).
Obawa nr 2: psy bez nadzoru, które atakują (wg właścicieli "chcą się tyljo pobawić").
08-12-2025, 07:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-12-2025, 07:42 przez bzyk69.)
(08-12-2025, 07:35)Zbynek Ltd. napisał(a): Ooo, o myśliwych nie pomyślałem. Rzadko ich spotykam.
Dziku, może mają nie aktualną kartę identyfikacji celu?
Myśliwych może nie widzę, ale często słyszę, jak walą z tych swoich flint.
Raz też miałem sytuację, że rozbiłem się (awaryjnie) niedaleko domostw, i w nocy wylazł facet przed chałupę, i zaczął grzać z giwery. Na szczęście ja byłem rozbity (w krzakach) na linii w kierunku jego dom _ droga samochodowa, gdzie jeździły auta, więc w moją strone ołów nie leciał. Ale adrenalinka była...
Największą "adrenalinkę" miałem kilka lat temu nad Bugiem nieopodal granicy z Białorusią, jak o brzasku w listopadzie (rzecz jasna mgla jak "pierun") przechodziłem przez zarośnięte pole, a na horyzoncie miałem 2 ambony z "wujkami". Co ja się wtedy namachałem kijkami i pośpiewałem głośno jak na Eurowizję..