Skrzyplocz - Platypusów różnych mam 5 sztuk - tych bukłaków 1.8 l. mam dwa.
Nigdzie się bez przynajmniej jednego nie ruszam. Waży to 37g., można zalewać wrzątkiem - kilka razy próbowałem, można też zamrażać. Hoser ma gwint PET, więc nakrętka od Cisowianki pasuje, bo w zestawie miałem ''smoczek'' wyciągany, podobny jak w Powerade. Nowsze modele mają inny gwint, co już nie jest takie OK. Powieszony za ucho, pełni rolę umywalki, można też z niego filtrować wodę (przerabiałem).
Trochę łapie kamień z wody czy inne osady, no ale mam je ponad 5 lat, więc mają prawo. Natomiast nie łapią zapachów, choć tych 1.8l używam wyłącznie do transportu czystej wody. W większym 2l nosiłem izotoniki z magnezem i minimalny zapaszek pozostaje. Do czyszczenia używam ...Corega Tabs lub Efferdent - czyści z siłą wodospadu ;-)
Amerykanie używają Platypusa powszechnie i dają im dobre oceny, z czym sam się zgadzam.
Jednego większego przebiłem gdzieś w dopakowanym plecaku, zakleiłem dobrą taśmą klejącą i trzyma, choć sporo klejów nie łapie. Niestety, do Platypusa nie ma łatek-reperaturek.
Ale i tak moje bukłaki przetransportowały hektolitry wody, więc polecam je zdecydowanie.
-------------------------------------------
Yatzek - nadworny tester NGT.pl :)
A ja ostatnio stwierdziłam, że Platypus jest jedną z rzeczy, bez których mogłabym się obyć. Mam litrowy z uchwytem i dwulitrowy bez. Ten pierwszy jest z miększego plastiku, taki bym polecała jeśli już. Nadają się jako dodatkowy pojemnik na wodę, do transportu i użytku biwakowego i tak ich używam, ale na taki do użytku dziennego nie bardzo, w kieszeniach niektórych plecaków się mieszczą, ale i tak wyjęcie takiego wora i picie z niego nie jest wygodne i nie wiem jak oni tam za tym oceanem to robią. Z uwagi na trudność czyszczenia lepiej transportować czystą wodę. Podobnie jest z PETami, a są darmowe. Czasem noszę lemoniadę czy inne cuda, ale staram się to robić tylko w razie konieczności i na razie nie mam grzyba i jeszcze nigdy nie czyściłam (czwarty rok użytkowania, nie mówię że jest czysty:-)).
Do filtrów nie wszystkich pasują, do Sawyera nie. PETy pasują.
---
Edytowany: 2016-07-13 23:16:07
-------------------------------------------
http://acrossthewilderness.blogspot.com
''nie wiem jak oni tam za tym oceanem to robią.''
No wiesz co... Robią to przez rurkę! Też tak robiłem, ale wtedy wypijałem więcej niż zwykle, bo to takie wygodne...
Taka jest zresztą idea bukłaka z rurką.
No i jeszcze jedna sprawa. Ten z otwieranym dnem me tę zaletę, że łatwo do środka wrzucać większe gabaryty - tabletki Isostaru, kostki lodu, czy nawet niektórzy wrzucają kawałki owoców.
Butelkę używam tylko do picia na bieżąco, najczęściej jest to butelka Powerade, którą później zalewam Isostarem, Litorsalem, magnezem. A Platypusa zwijam kiedy jest pusty i zajmuje minimalną przestrzeń między bambetlami.
---
Edytowany: 2016-07-14 00:29:28
-------------------------------------------
Yatzek - nadworny tester NGT.pl :)
Do transportu małej ilości wody jest to bardzo wygodne rozwiązanie , kiedy potrzeba więcej wody dla dwóch osób używam kanistrów 5 L po wodzie demineralizowanej , tanie i mocne , a woda demineralizowana przydaje się do żelazka ;)
Te sztywne? Chyba tylko do łodzi. Do plecaka bańki pet 5/6L są najlepsze, ultra lekkie i tanie, wielokrotne składanie im nie groźne, po co dźwigać takie cegły?
Jeżeli już to
http://hobbyhouse.pl/product-pol-5069-Po...40469.html
Na jachtach/łodziach od wielu lat nie używa się (masowo) ,,kanistrów'' na wodę. Powód to ,,lęgnięcie'' się wszelkiej maści ,,grzybów'', etc. Najczęściej są to 5 L ,,bańki'' z wodą mineralną kupowane w sklepach i po zużyciu wyrzucane. W rejsach dalekomorskich powszechne są 1,5 L PETy ze względu na możliwość ształowania we wszelkich możliwych ,,dziurach'', zakamarkach, bakistach jachtu.
Obecne PETy jak i ,,bańki'' 5L mają o wiele słabszą budowę niż te z przed np. 15-20 lat. Kiedyś takich butelek używaliśmy jako odbijaczy jachtowych, dziś upadek np. Polarisa z Biedry na glebę często powoduje uszkodzenie (pęknięcie) butelki i cieknięcie wody. To samo tyczy się 5 L. Trzeba uważać.
Niedawno w telewizyjnej Sondzie mówiono, że spożywcze PETy nie nadają się na powtórne wykorzystanie bo niby to ,,szkodzi''.
Noszę w plecaku zwinięty w rulon bukłak po mydle w płynie 2 L.
To na wypadek doniesienia na biwak wody wykorzystywanej do mycia, zmywania, etc. Jest cięższy niż dedykowane Profi bukłaki, ale ,,darmowy'' i solidny.
-------------------------------------------
wynik mierzy czyny
@Arni oczywiście , że duże pojemniki używam do transportu w samochodzie i w canoe. Przez lata używałem rozmaitych pojemników na wodę dedykowanych '' turystyce '' składane w harmonijkę 5 , 10 i 15 litrowych oraz podobnych zwijanych i składanych o , których napisał @PRS , do dzisiaj posiadam jeszcze kilka tego typu pojemników o rozmaitych kształtach w tym są też z zaworkami. Te pojemniki harmonijkowe i z zaworkami odradzam , kiedyś taki harmonijkowy uszkodził mi się na zgięciu i zalał bagażnik , zaworki też potrafią w naj miej oczekiwanym momencie stracić szczelność , a te miękkie zwijane przy większej ilości są kłopotliwe w transporcie ponadto są one nieporęczne w użyciu ( przelewanie , odstawianie ) . Na dwóch ostatnich wyprawach miałem już tylko te po wodzie demineralizowanej i na tegoroczną też już tylko te zabiorę
---
Edytowany: 2016-07-14 09:58:51
Potwierdzam, te wszelakie składane/zwijaze 5/10L to tragedia z jednej i tej samej fabryki chińskiej. Przerobiłem chyba 3 sztuki takowych i ciągle gdzieś coś pękało lub się dziurawiło. Najgorsze były wyrwania przy uchwycie od obciążenia, a co gorsza nie idzie tego naprawić. Dla tego obecnie jak zabieram, to tylko pety 5/6L, lżejsze, tańsze i nie żal wyżucić gdy niepotrzebne, a jeszcze nigdy nie przytrafiło mi się ich pęknięcie.
Miałem też zwijaną butlę 1,5L, 50zł i podziurawiona od rakiety. Kupiłem tylko ze względu na możliwość wlewania wrzątku. Fajne ale nie za te pieniądze.
Yatzku, znam idee buklaka z rurka :-) nota bene uwazam ja za kiepski pomysl, ale tu wypowiadalam sie na temat zwijanych butelek jako takich, widzialam ze je nosza w kieszeniach ale w uzyciu pitnym, stad sie zastanowilam.
Wifi w pkp dziala!
-------------------------------------------
http://acrossthewilderness.blogspot.com
Czemu idea bukłaka/rurki to kiepski pomysł? Ja uważam dokładnie odwrotnie, świetny pomysł pozwalający na regularne picie bez zdejmowania plecaka. Odkąd mam bukłak zacząłem dopijać całość (2L) do końca. Z butelkami przytwierdzonymi gdzieś do plecaka niestety był z tym problem, bo nigdy nie chce się tego plecaka zdejmować by się napić, a ciągłe proszenie współwędrowca o podanie butli, staje się upierdliwe już po godzinie.
Znam oczywiście osoby wielbłądy, którym 0,5L w kieszeni spodni wystarcza na 8h drogi, ale dla większość Kowalskich żyjących na planecie Ziemia nie powinna stosować takich metod.
---
Edytowany: 2016-07-14 18:59:46
Jeżeli Leśnej chodzi o sam bukłak to mam podobne zdanie.
Za to rurka podłączoma do PETa jest dla mnie OK.
Fakt, sama rurka też zachodzi osadem po tabletkach i ciężko to doszorować.
Ale butelkę uzupełniam (w sklepach) bez wypakowywania plecaka.
Do żadnego z moich worków nie wcisnę bukłaka bez wywalenia przynajmniej połowy zawartości górnej komory. Dotyczy to także Kestreli gdzie niby miejsce na bukłak jest na zewnątrz.
-------------------------------------------
wynik mierzy czyny
Zapominacie o takich bidonach turystycznych do przypięcia do pasa plecaka, niemodnych już w dobie zwanej outdoorem.
Picie prosto z bukłaka jest - owszem - nieporęczne. Mam nawet zwijaną butelkę litrową Platypusa, ale nie mogę się do niej przekonać. Zwykle używam butelki po Powerade - o czym wspomniałem.
Natomiast do transportu niewielkiej ilości wody, bukłak jest - jak dla mnie - niezastąpiony. Łatwo dopasowuje się do zawartości plecaka, a pusty staje się płaski lub można go zrolować.
Zwykle nie potrzebuję transportować więcej niż dwa litry wody, więc zastosowania dla większych pojemników nie mam. Jedynie gdy noszę wodę z odległego o 6 km źródła, używam butli 6l po wodzie. Ale to już nie jest regularny trekking, a raczej leśny transport plecakowy :)
-------------------------------------------
Yatzek - nadworny tester NGT.pl :)
Podczas intensywnego wysiłku elektrolity uzupełniam wprost ze sterylnych metalowych opakowań ;) przez rurkę też piję ale tylko z naturalnym sokiem malinowym :)
---
Edytowany: 2016-07-14 22:05:30
Ten sok malinowy to profanacja piwa ;)
-------------------------------------------
Boguś niektóre płyny są tak zprofanowane, że bez soku nie da rady spożyć ;)
-------------------------------------------
wynik mierzy czyny
Jak będziesz na Festiwalu to przywiozę malinówkę własnej roboty nie trzeba mieszać ;)
-------------------------------------------
I to do tego stopnia sprofanowane, że po analizie można dostać ekspertyzę w stylu: Wasz koń nie jest chory i mogliście przysłać tylko próbkę 100ml ;-)
Dobra dobra, jak w Czechach kiedys zamowilem w jakiejs knajpie piwo z sokiem, to mi przyniesli - w 1 szklance piwo a w drugiej sok (jablkowy). Hehe.
Wracajac do tematu - tez uzywam worow Platypusa i polecam, tylko musze wynalezc patent na ocieplenie czy izolacje rurki (zima woda w niej zamarza i z picia nici). A z naczyn testuje ostatnio nowego Jetboila MiniMo (deko inny palnik i kubek w porownaniu do Sol czy Flash).
Marider poszukaj rurek do CamelBak-a. Mają wersję zimową z izolacją. Ja od kilku lat używam, ostatnio sporadycznie, dwu litrowego CamelBak-a. Duży wlew, elastyczny. Zdecydowanie wole tego typu baki na wodę.