Wybierz kategorie forum:
Strona: | 1 | 2 |

Test sprzętu Snow Peak dzięki Waterfall

admin

admin
2012-06-19 09:08:03
156.17.201.68 Głosów: 1

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

Obiecywałem, że będą nowi partnerzy i powiem świezości? Obiecywałem.... Tak więc od słowa do słowa i na naszym forum pojawił się dystrybutor WATERFALL, który choć skupia się na branzy nurkowej to outdoor jest mu nie obcy i w swej ofercie jak widać ma sporo przydatnych rzeczy ciekawych marek.

WATERFALL jest wyłącznym dystrybutorem w Polsce sprzętu znanych marek z branży nurkowej m.in.:
-Zeagle
-Henderson
-IST
-O′Neill
-Imersion
-Omer
-Big Blue

a także ze świata turystyki i motocross:
-Princeton Tec
-Smith Optics
-Snow Peak
-Wildo

Dzięki nawiązanej współpracy na testy mamy sprzęt Snow Peak:

http://tiny.pl/hlhks - tester: DTH

http://tiny.pl/hlhk6 - tester: Nemesis

admin

admin
2012-06-19 11:12:34
156.17.201.68 Głosów: 0

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

DTH i Nemesis to wątek dla Was. Wysyłam Wasze dane do firmy

gumibearMarcin

2012-06-19 14:04:57
156.17.201.68 Głosów: 0

Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

DTH i Nemesis pilnie nr tel na prv mi wyslijcie to kurier jeszcze dzis wyjedzie

~Nemesis

2012-06-19 18:20:52
83.27.93.70 Głosów: 0

Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

poszło na maila, sorry że tak późno ale praca...

-------------------------------------------------------
Nemesis z pracy

DTH

DTH
2012-06-19 18:23:40
86.63.144.73 Głosów: 0

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

U mnie tak samo, podałem na wszelki wypad 2 numery (ktoś powinien zawsze odebrać).

Nemesis

Nemesis
2012-06-21 11:47:39
78.8.74.133 Głosów: 0

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

Hej, kubek właśnie dotarł. Postaram się za jakiś czas wrzucić pierwsze zdjęcia i kilka zdań od siebie!

Nemesis

Nemesis
2012-06-21 15:07:12
78.8.74.133 Głosów: 3

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

No dobra, ogarnąłem się nieco więc napiszę kilka słów.

Garnuszek wygląda bardzo niepozornie. Na pierwszy rzut oka człowiek myśli sobie, że to niemożliwe, żeby takie coś kosztowało aż 200zł, a jednak! Może to dobrze, że naczynie nie sprawia wrażenia drogiego sprzętu, gdyż dzięki temu rosną szanse, że osoba trzecia się na nie nie połasi. Poza tym, surowy wygląd, nadaje mu specyficznego charakteru - sprzętu dla prawdziwego turysty a nie high-endowej zabawki dla szpanerów :) Logo producenta również jest bardzo dyskretne - jedno małe na pokrywce, drugie zaś na płytce mocującej uchwyty. Dopiero wzięcie garnuszka do ręki mówi człowiekowi, że mamy do czynienia z produktem wyjątkowym. Zaskakująca jest bowiem waga naczynia, której praktycznie nie czuć. Po zważeniu na elektronicznej wadze kuchennej garnuszka bez pokrywki, wyświetlacz wskazał 94 gramy! Dla porównania, mniejsza menażka znanego dobrze wszystkim aluminiowego zestawu Harcerz waży 144 gramy, a kubek termiczny Berghausa o pojemności mniej więcej 0,5l - 128 gramów. Waga jest więc pierwszą i największą zaletą omawianego produktu. Jeżeli ktoś ceni sobie turystykę light & fast, to niewątpliwie powinien zwrócić uwagę na omawiane naczynie.

Odnośnie budowy - klasyczna konstrukcja z wytłoczoną wewnątrz miarką kończącą się na 0,5l, choć pojemność kubka to 0,7l, obok miarka w OZ. Z boku kubka składane uszka motylkowe, które po złożeniu ładnie przylegają do naczynia. W zestawie pokrywka z dwoma małymi haczykami, które po przykryciu nachodzą na brzeg kubka, z drugiej zaś strony zagięty do góry kawałek metalu, który podczas zdjęcia pokrywki umożliwia jej zaczepienie o brzeg kubka, zaś po przykryciu garnuszka i przytrzymaniu zań przykrywki umożliwia łatwe odlewanie nadmiaru wody przez wycięcie w pokrywce. Dzięki wycięciu widzimy również kiedy woda zaczyna się gotować, gdyż przez otworek unosi się para wodna. Sama powierzchnia garnuszka jak i przykrywki mocno się palcuje, co będzie widoczne na załączonych przeze mnie zdjęciach. Oczywiście w niczym to nie przeszkadza, kubek jest do gotowania, nie do oglądania. Ścianki naczynia są stosunkowo cienkie, jednakże mocniejsze ściśnięcie kubka pokazuje kolejną przewagę tytanu nad aluminium - materiał tylko nieznacznie się ugina. Przy tak cienkich ściankach wykonanych z aluminium kubek mocno by się odkształcił. W zestawie do kubka dodawany jest również siateczkowy woreczek ze sznureczkiem i stoperem, miły dodatek, dzięki któremu pokrywka nie spadnie z kubka podczas transportu.

Czas przejść do samego gotowania. Zrobiłem dwie próby - tą samą ilość wody (0,5l), na takim samym ogniu, pod przykryciem, zagotowałem w Snow Peaku a następnie w mniejszym garnuszku aluminiowym z zestawu Harcerz. Czasy to 7:10 w przypadku Snow Peaka, i 7:06 w przypadku garnka aluminiowego. Morał - tytan, przy większej wytrzymałości i równie małej co alu wadze, przewodzi ciepło tak dobrze jak aluminium! Zauważyć należy również, iż powierzchnia grzewcza (denko) w przypadku kubka tytanowego, była mniejsza niż w przypadku garnuszka aluminiowego, co jeszcze lepiej świadczy o Snow Peaku. Pamiętajmy również, że tytan nie truje tak organizmu ludzkiego jak niezdrowe aluminium Następnie tą samą ilość wody zagotowałem na dworze, na kuchence turystycznej Primus Technotrail przy zastosowaniu gazu GoSystem. Wynik - 6.50, przy dużej wilgotności powietrza, temperaturze 18 stopni i w miarę bezwietrznej pogodzie. Miłe zaskoczenie, uzyskałem lepszy czas niż na domowej kuchence :)

Ok. Czy przy tych wszystkich zaletach o których wspomniałem, znalazłem już jakieś wady? Wspomniałem wcześniej o palcowaniu się powierzchni naczynia. Poza tym, rączki nieco się nagrzały, szczególnie w dolnej części. Nie na tyle by się oparzyć, ale sprawdzę jeszcze jak sprawy się będą miały przy dłuższym gotowaniu. Jednocześnie, trzeba będzie pilnować, by ogień palnika nie wychodził poza powierzchnię denka kubka, wówczas bowiem uchwyty mogą szybko nagrzać się na tyle, by o poparzenie nie było trudno, poza tym gotowanie jest wówczas mniej ekonomiczne. Nagrzewa się również pokrywka - jeżeli będziemy chcieli odlać wodę zaraz po zdjęciu kubka z ognia, poczujemy, że odstający kawałek metalu służący do przytrzymywania przykrywki jest dość ciepły, choć tutaj też nie można mówić o temperaturze powodującej poparzenia. Z czasem sprawdzę, czy dłuższe gotowanie spowoduje jeszcze większe nagrzanie się tego dzyndzelka. Ostatnią wadą, jaką na chwilę obecną zauważyłem jest troszkę za mała średnica kubka. Widać to będzie po zdjęciu z kartuszem gazu położonym na kubku. Producent informuje iż kubek pomieści małe kartusze o pojemności 100gramów gazu, te jednak są w Polsce mało popularne i nieopłacalne w zakupie ze względu na cenę. Powszechnie stosowane zaś kartusze o pojemność 220-230 gramów są już odrobinkę za duże by zmieścić się do garnuszka (a przynajmniej mój GoSystem, sprawdzę jeszcze inne, ale wymiary są chyba identyczne). Wielka szkoda, szczególnie, że wystarczyłoby, by średnica garnuszka była większa o jakieś 5-10mm by kartusz ładnie do niego wchodził.

Garnuszek występuje w różnych rozmiarach - ja otrzymałem do testowania wersję 0,7l. Taka pojemność jest wystarczająca do przyrządzenia posiłku dla jednej osoby. Bez problemu zrobimy zupkę chińską, ugotujemy torebkę ryżu lub odgrzejemy danie instant typu gołąbki czy fasolkę po bretońsku pod warunkiem, że całe zmieści się do kubeczka. Wiadomo jednak, że garnek o takiej budowie jak ten, będzie mniej uniwersalny od niższych, lecz szerszych naczyń, w których można również usmażyć kiełbaskę czy jajecznicę.

Podsumowując - pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne, głównie dzięki zastosowanemu tytanowi, który jest lekki, wytrzymały i dobrze przewodzi ciepło. Funkcjonalność będę oceniać później, choć już widać, że kubek mógłby być nieco szerszy - by mieścić kartusz z gazem i mieć większą powierzchnię grzewczą. Mimo wszystko, można jednak stwierdzić, iż kubek tego typu jest idealnym rozwiązaniem dla samotników, będących jednocześnie wyznawcami teorii L&F. Odstraszająca jest jednak cena. Jak to jednak mówią: "bogatemu nie zabronisz" - jeżeli kogoś stać to i tak kupi :)

Poniżej kilka zdjęć:
http://i46.tinypic.com/i5nk2s.jpg
http://i50.tinypic.com/n2n8mg.jpg
http://i50.tinypic.com/2vt5oo2.jpg
http://i45.tinypic.com/241jvjr.jpg
http://i49.tinypic.com/b3wffc.jpg
http://i47.tinypic.com/1ytxxl.jpg
http://i46.tinypic.com/2898xsi.jpg
http://i50.tinypic.com/2uxviis.jpg
http://i47.tinypic.com/2ltnjn5.jpg
http://i50.tinypic.com/1z1hbg6.jpg
---
Edytowany: 2012-06-21 16:43:25

gumibearMarcin

2012-06-21 15:18:43
156.17.201.68 Głosów: 0

Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

Nemesis wiedzialem że dobrze trafilem dając Ci ten kubek na testy. Ileż mozna napisac o kubku? Ano widać sporo

radziq

2012-06-21 16:40:37
139.191.127.3 Głosów: 0

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

tylko, kto przeczyta cos wiecej niz podsumowanie... ;-)

Momok

Momok
2012-06-21 20:09:08
89.70.165.110 Głosów: 0

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

Witam sam mam kilka garów tej firmy: talerz, miskę, rzeczony kubek, i zestaw Combo 900 i 1400. Czekam czy Twoje spostrzeżenia będą zbieżne z moimi w tej kwestii.

kivak

kivak
2012-06-22 07:54:54
109.149.139.176 Głosów: 0

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

Kartusz z gazem sie nie miesci? Myslalem ze wchodzi setka, a liczylem ze moze i wejdzie 250g.

-------------------------------------------------------
Sprzedawca w sklepie outdoorowym. Anglia

Nemesis

Nemesis
2012-06-22 10:21:12
78.8.79.209 Głosów: 0

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

Napisałem, że nie wchodzi moja 220 GoSystemu, 100 prawdopodobnie wchodzą. Tak podaje producent. Na pewno wchodzą 100 firmy Snow Peak, mało u nas popularne. Inne kartusze sprawdzę jak będę w jakimś sklepie z kubkiem

Zbynek Ltd.

Zbynek Ltd.
2012-06-22 12:06:31
46.175.234.188 Głosów: 0

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

Nemesis, piszesz "przewodzi ciepło tak dobrze jak aluminium"

Tak właściwie to trochę niedokładnie się wyraziłeś. Tytan przewodzi ciepło niemal 10 razy gorzej od aluminium :-P

Nemesis

Nemesis
2012-06-22 12:23:22
78.8.79.209 Głosów: 0

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

Być może, podałem moje obserwacje na podstawie gotowania które przeprowadziłem w naczyniach. Fakt że grubość ścianek jest zupełnie inna i tego nie wziąłem już pod uwagę. Mea culpa!

Nemesis

Nemesis
2012-06-22 15:09:53
78.8.79.209 Głosów: 0

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

Chciałem zedytować posta, ale nie działają znowu ani avatary ani opcja edycji się nie wyświetla, więc sorry za nowego posta, ale dorzucam jeszcze skan ogólnych informacji na temat kubka jakie znajdowały się na załączonej do naczynia kartce:

http://i46.tinypic.com/r7iyw9.jpg

DTH

DTH
2012-06-22 16:55:56
86.63.144.73 Głosów: 3

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

Pierwsze wrażenia.
Latarka opakowana jest w klasyczny blister. W środku znajduje się czołówka, komplet baterii Toshiba oraz instrukcja obsługi.

Po rozpakowaniu pierwsze wrażenia są, można by rzec, nieco mieszane. W zestawieniu z produktami np. Petzla czy Black Diamonda jakość wykonania jest słabsza. Plastik gorszej jakości, twardy, gdzieniegdzie z widocznymi ladami formy odlewów.

Aby wymienić baterie, najpierw należy odchylić latarkę do przodu i pod spodem uzyskujemy dostęp do klapki baterii. Zaczep blokady jest stosunkowo duży, więc myślę, że dałoby się ją otworzyć i w rękawiczkach. Po jego zwolnieniu okazuje się, że klapka jest osobną częścią niepołączoną z czołówką, więc warto pilnować aby jej przy wymianie nie zgubić. Jak dla mnie jest mniej praktycznym rozwiązaniem niż np. w Tikkinie 2 Petzla.

Producent zapewnia ochronę przed wodą na poziomie IPX 4 - czyli „ochrona przed kroplami padającymi pod dowolnym kątem, ze wszystkich stron (deszcz)”, jednak w odniesieniu do tego brak uszczelek w komorze baterii jest co najmniej zastanawiający. Włącznik dla odmiany jest pokryty gumą i wydaje się dobrze zabezpieczony przed wilgocią. Silikonowy klosz jest dość luźno osadzony, więc przypuszczam, że woda będzie dostawała się do środka, ale w jego dolnej części jest mały otworek, wyglądający na odpływ wody, więc widać, że producent to przewidział. Wszystko okaże się w praniu... no niedokładnie, powiedzmy przy pierwszym deszczu.

Sam przełącznik trybów świecenia ma krótki skok i trzeba w niego dokładnie wycelować (porównuję do Tikkiny), więc znowu obsługa w rękawicach może być nieco utrudniona.

Latarka ma 3 a właściwie 6 trybów świecenia. Full, ekonomiczny i awaryjny (pulsacyjny). Jak podaje producent w trybie full czołówka ma zasięg ok. 40 m i bateria wystarczy wówczas na 55 godzin pracy. W trybie ekonomicznym odpowiednio 7 m i 140 godziny a pulsacyjnie 200 godzin.

Zmiana trybów została całkiem ciekawie rozwiązana. Po uruchomieniu latarka włącza się w trybie maksymalnym i gdy popracuje tak przez kilka (-naście?) sekund, ponowne wciśnięcie przycisku wyłącza światło. Jeśli chce się przejść do innego trybu, należy uruchomić latarkę i kliknąć włącznik drugi lub trzeci raz. Jest o tyle ciekawe rozwiązanie, że gdy chcemy wyłączyć latarkę, nie musimy "przeklikiwać" jej wszystkich opcji. Wymaga to przyzwyczajenia, ale myślę, że może być dobrym rozwiązaniem.

Najbardziej intrygującą kwestią w tej lampce jest jej klosz. Wykonany jest z matowego, przezroczystego silikonu, a na jego środku znajduje się soczewka. Rozwiązanie takie pozwala na szybką zmianę z trybu czołówki na tryb lampki. Zmiana trybu z lampki na czołówkę jest dziecinnie prosta. Wystarczy przycisnąć soczewkę do diody i zostanie ona zablokowana przy pomocy 2 umieszczonych po bokach magnesików, aby skupić światło z pojedynczej diody LED.
Nieco bardziej skomplikowany a raczej wymagający przećwiczenia jest powrót z trybu czołówki na lampkę. Tutaj trzeba podważyć soczewkę aby zwolnić magnes. Wymaga to nieco precyzji, bo najlepiej zahaczyć paznokciem o przeznaczony do tego małe występy – umieszczone na górze lub na dole soczewki. Po kilku próbach czynność ta nie nastręcza większych problemów. Na pierwszy jednak rzut oka widać, że wykonanie tych czynności w rękawicach nie będzie możliwe, a przynajmniej będzie wymagało opatentowania jakiejś innej metody.

Jeśli chodzi natomiast o sprawę zasadniczą, czyli o samo oświetlanie – tutaj czołówka radzi sobie naprawdę przyzwoicie. Nie posiadam rzecz jasna żadnej aparatury pomiarowej, nie miałem też okazji dokładnie sprawdzić efektywnego zasięgu świecenia, ale po moich wstępnych i subiektywnych oględzinach wygląda to tak, że w trybie ekonomicznym daje ona więcej światła niż Tikkina 2 na pełnej mocy. W trybie zasadniczym oświetla już zdecydowanie lepiej (2-3 razy ale jeszcze raz podkreślam, że są moje subiektywne odczucia).

Już pierwszej nocy wybrałem się na przejażdżkę, aby przetestować czołówkę w terenie i już na wstępie ujawniły się zarówno jej zalety jak i wady. Niewątpliwą zaletą jest jej spory zasięg i niezłe rozproszenie. Pozwala to na stosunkowo szybką jazdę przy całkowitym braku innego źródła światła po równej nawierzchni i jazdę umiarkowanym tempie w terenie (leśne ścieżki). Jak już wspomniałem, nawet w trybie czołówki rozprasza sporo światła co zapewnia dobre doświetlenie otoczenia. Jednak właśnie tutaj pojawia się pewne "ale". Rozproszenie jest tak dobre, że świeci też w nasze oczy. O ile przy niskiej aktywności terenowej nie musi być to zbyt dokuczliwe, to w czasie szybkiej jazdy, gdy wzrok musi by cały czas wytężony, zaczyna być to dokuczliwe. Przez takie oślepienie źrenice się zwężają i maksymalny zasięg widzialności skutecznie spada, mimo że snop światła sięga jeszcze dużo dalej.
Co prawda pod spodem klosza jest osłonka mająca nas zabezpieczać właśnie przed oślepianiem, jednak sam klosz przenosi zbyt dużo światła na oczy. Nie wiem, może trzeba by coś tam nakleić na sam klosz?

Przy aktywności pieszej czy campingowej jest to zapewne mniej dokuczliwe, a duże rozproszenie jest wręcz dodatkowym atutem. Jak już wspomniałem, całkiem dobrze oświetla najbliższe otoczenia, dzięki czemu nie musimy w celu spojrzenia na jakiś interesujący nas obiekt obracać całej głowy aby objąć go punktowym światłem, lecz wystarczy tylko skierować tam sam wzrok. Jest to szczególnie przydatne przy... poszukiwaniach:)

Mechanizm pochylania lampki jest delikatniejszy i mniej stabilny niż ten z produktów Petzla. Można powiedzieć, że ma on już pewne fabryczne luzy, jednak wbrew obawom nie powoduje nadmiernego drżenia czołówki w czasie jazdy. Zobaczymy jeszcze jak będzie to odczuwalne w czasie marszu i czy nie będzie się powiększał.

W trybie lampki sprawdza się ona znakomicie. W trybie full pozwala na przyzwoite oświetlenie np. pomieszczenia ok. 10m2. Pod pojęciem przyzwoite rozumiem dobrze rozproszone światło, pozwalające na wykonywanie podstawowych czynności campingowych jak przyrządzanie posiłków bez konieczności przenoszenia lampki ze sobą. Już teraz widać, że do namiotu będzie to pierwszorzędne rozwiązanie.
W trybie ekonomicznym światła jest zdecydowanie mniej, ale na podstawowe oświetlenie niedużego namiotu powinno wystarczyć.
Warto dodać, że lampka posiada specjalny haczyk pozwalający na zaczepienie jej do sufitu. Ot mała rzecz, a przydatna.

Oczywiście jak nietrudno się domyślić, tryb lampki nie nadaje się do jazdy na rowerze (i najprawdopodobniej też do marszu). Aby używać go w takich warunkach jako samodzielnego źródła oświetlenia, światło jest zbyt rozproszone, a zasięg jest zbyt mały. Za to, jak już wspomniałem wcześniej, dobrze sprawdzi się w czasie nocnych poszukiwań:)

I na koniec jeszcze spostrzeżenie. Kilka razy w podniosłem obawy o możliwość utrudnionej obsługi czołówki w rękawicach. Jak się po wczytaniu w instrukcję okazuje niesłusznie.
Mimo, że sama marka Snow Peak sugerowałaby zastosowanie zimowe dla swoich wyrobów producent wyraźnie zaznacza, że zakres temperatur pracy czołówki to 0-40*C. Jak dla mnie jest to już w tym momencie naprawdę duży minus.

Dobra, wystarczy tyle jeśli chodzi o pierwsze spostrzeżenia, inne wyjdą w toku użytkowania.

Na potrzeby testu zrobiłem kilka zdjęć porównawczych (dość podłej jakości bo miałem tylko telefon) ale pozwalają one porównać moc światła w zestawieniu z popularną Tikkiną 2.

http://img406.imageshack.us/img406/2123/0006sx.jpg
http://img849.imageshack.us/img849/4265/0015nr.jpg
http://img822.imageshack.us/img822/3961/dsc00332ya.jpg
http://img15.imageshack.us/img15/1707/dsc00333sg.jpg
http://img215.imageshack.us/img215/5443/dsc00334wz.jpg
http://img28.imageshack.us/img28/1258/snowpeakczowkaeco.jpg
http://img17.imageshack.us/img17/1654/snowpeakczowkafull.jpg
http://img163.imageshack.us/img163/7633/snowpeaklampkafull.jpg
http://img600.imageshack.us/img600/9651/snowpeaklapmkaeco.jpg
http://img215.imageshack.us/img215/8624/tikkina2eco.jpg
http://img703.imageshack.us/img703/2751/tikkina2full.jpg

gumibearMarcin

2012-09-11 09:59:29
156.17.201.68 Głosów: 0

Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

jak tam testerzy?

Doczu

Doczu
2012-09-11 15:45:16
79.175.228.114 Głosów: 0

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

Tak nawiasem pisząc i niezupełnie w temacie, to dopowiem że ostatnio robiłem test kubek alu v's kubek tytanowy i tu ciekawostka:
Pomimo gorszej dziesięciokrotnie przewodności tytanu w kubku tytanowym szybciej udało mi się zagotować wodę, niz w zbliżonym średnicą kubku aluminiowym. Różnica sięgała nawet 2 minut, co daje niemal 30% dłuższy czas przy aluminium.

Nemesis

Nemesis
2012-09-11 20:17:59
78.9.29.55 Głosów: 1

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

Wróciłem dopiero 5 dni temu z Rumunii, gdzie prawie codziennie starałem się korzystać z danego mi na testy kubeczka, postaram się bliżej piątku podzielić nową porcją wrażeń, bo chwilowo nawał pracy do nadrobienia ze względu na przydługi urlop ;]

Nemesis

Nemesis
2012-09-19 14:08:55
78.8.121.3 Głosów: 3

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

Ok, mając chwilę czasu napiszę parę słów po testach kubka w terenie, czyli po kilkunastu użyciach podczas wyjazdu do Rumunii. W gruncie rzeczy potwierdzają się wszystkie moje poprzednie uwagi dotyczące kubka. Woda gotuje się w nim stosunkowo szybko - porównywalnie do gotowania tej samej ilości wody w zestawie aluminiowym Harcerz, który również zabrałem na wyjazd)

Potwierdzają się również uwagi dotyczące nagrzewania się rączek i górnej pokrywki, jednakże nawet przy dłuższym gotowaniu elementy te nie są na tyle gorące by ktoś mógł się o nie oparzyć, mimo wszystko należy być ostrożnym, najlepiej chwilę przed zdjęciem kubka z gazu, zmniejszyć jego moc tak by płomień nie wychodził poza denko, lub całkowicie zgasić palnik, co jednak czasem nie jest opłacalne, szczególnie gdy po chwili znowu chcemy coś gotować.

Dobrym rozwiązaniem jest umieszczone w pokrywce wycięcie, dzięki któremu nie musimy jej co jakiś czas zdejmować by sprawdzić czy woda się gotuje. To zasygnalizuje nam bowiem ulatniająca się para. Wycięcie pozwala również na odlanie czy odcedzenie wody z gotującego się ryżu czy makaronu bez większej obawy o wylanie całej zawartości, nie musimy bowiem zdejmować pokrywki, którą zaopatrzono w dwa małe haczyki i wypustkę. Jeżeli chcemy odlać wodę przy zamkniętej pokrywce musimy docisnąć wypustkę kciukiem w kierunku rączki kubka lekko do dołu. Choć teoretycznie nie zdarzyło mi się jeszcze przy dociskaniu w ten sposób zrzucić pokrywki to nie jest to zbyt pewne rozwiązanie i radziłbym stosować je tylko w razie konieczności, w innych zaś przypadkach normalnie zdejmować pokrywkę i przelewać zawartość kubka.

Podczas wyjazdu przydała się również wytłoczona wewnątrz naczynia miarka, niewątpliwie jest ona miłym dodatkiem, z którym nie zawsze mamy do czynienia w przypadku wyrobów konkurencji.
Zachwyca waga uzyskana dzięki zastosowaniu tytanu i dość cienkich ścianek. Mimo pozornej nietrwałości kubka, po przeszło dwutygodniowym wyjeździe nie nosi on śladów użycia. Wnętrze nie odbarwiło się ani nie porysowało, kubek nie uległ także odkształceniu, na jego powierzchni nie ma żadnych wgniecień, mimo że większość czasu spędził w mocno zapakowanym plecaku, niekiedy będąc w bezpośredniej styczności innych twardych przedmiotów - aparatu, czy chociażby menażkami.

Warto jednak zadać sobie pytanie czy kubek o pojemności 0,7 litra i takich wymiarach jak opisywany przeze mnie model, jest uniwersalnym rozwiązaniem biwakowym? Odpowiedź brzmi - to zależy. Pamiętać musimy, że proporcje naczynia zmuszają nas do ograniczenia się do gotowania w wodzie i odgrzewania. Klasyczna menażka z szerokim dnem i pokrywką pozwoli dodatkowo smażyć, chociażby na pokrywce. W kubku 0,7; byłoby to bardzo utrudnione, chociaż nie mówię że niemożliwe. Kubek będzie na ogół również zbędny w przypadku gdy gotuje się dla większej ilości osób. Tak było też w moim przypadku. Gdy gotowałem dla dwóch osób ryż i gołąbki ze słoika w ruch poszły już klasyczne menażki, były wygodniejsze w użyciu i pojemniejsze. Szkoda również, że do kubka nie mieści się standardowy kartusz 230g.

Dla kogo kubek będzie więc idealny - dla fanów turystyki light&fast, szczególnie tych, którzy lubią samotne wyprawy w nieznane. Kubek ma bowiem idealne wymiary do użytku dla jednej osoby - pozwala na przygotowanie na raz dużej porcji herbaty - chociażby do przelania następnie do termosu. Na siłę możemy w nim również przygotować ryż i jakieś odgrzewane mięso. Pozostawiony ryż w miarę długo trzyma ciepło, starczy więc czasu by odgrzać jeszcze jakieś klopsiki itp. Do przyrządzenia zupek chińskich, budyni instant czy liofilizantów garnuszek również idealnie się nada. Jeżeli jednak wybieracie się na camping samochodem, lub nie macie większych ograniczeń bagażowych, a dodatkowo wybieracie się na wyjazd większą grupą, wygodniejsze w użyciu i praktyczniejsze będą naczynia o wymiarach bardziej przystosowanych do gotowania. Takowe, w wersji tytanowej, również znajdują się w ofercie firmy Snow Peak. Dla przykładu, wskazać można Ti-Mini Solo Combo, 3 Piecie Titanium Cookset czy Trek 900 Titanium. Ten ostatni jest wg mnie najciekawszą propozycją, łączącą w sobie niewielkie wymiary zewnętrze, lekką wagę i naczynia pozwalające na sprawne gotowanie bez większych ograniczeń. Podsyłam jeszcze link tego ostatniego - http://www.waterfall.pl/produkty/turystyka/naczynia/snow-peak/trek-900-titanium/

Na koniec warto jeszcze wspomnieć o cenie kubka, który przyszło mi testować. W moim odczuciu cena 200zł za to naczynie, to sporo za dużo jak na polskie realia, w tej cenie raczej bym go nie kupował, szczególnie, że wspomniany wcześniej większy Trek 900 z patelenką w zestawie kosztuje tylko 50zł więcej.
Nie można również nie zwrócić uwagi na fakt, iż na oficjalnej stronie Snowpeaka, za opisywany przeze mnie kubek przyjdzie zapłacić 40$ (niecałe 130zł) za wersję Trek 900 50$

Bonusowo fotka z gotowania w namiocie: http://i49.tinypic.com/14o402q.jpg
---
Edytowany: 2012-09-19 14:11:55

Strona: | 1 | 2 |
Odpowiedź
Nick Zaloguj sie »
Treść
Podpis
Wpisz tekst do prawego pola: 53c3b - zabezpieczenie przed SPAMEM
dodaj zdjęcia »
Max rozmiar zdjęcia 200 KB. Akceptowany format: jpg
Zdjęcie 1
Zdjęcie 2
Zdjęcie 3