Wybierz kategorie forum:
Strona: | 1 | 2 | 3 |

20.11 - start test kurtki Aura model X1 / rytmar

rytmar

rytmar
2019-03-05 10:49:00
78.8.118.68 Głosów: 1

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!


Tym razem dłuższy weekend, bo wyjazd dalej. Wybrałem się w Beskid Żywiecki. Celem oczywiście Babia Góra.

W piątek, po przebiciu się przez korek na autostradzie, zjawiłem się w Zawoi dość późno. Wystarczyło czasu, aby wyskoczyć na Halę Krupową.
Dzień ciepły z opadami deszczu. Podchodziłem w sofcie, a kiedy zaczął moknąć za bardzo - w HS. Wyżej na szczęście robiło się chłodniej i deszcz stopniowo przechodził w śnieg. W schronisku ciemno, pusto, głucho. Tak samo zresztą, jak na szlaku 😊. Nie wiem, czy tam tak zawsze, czy dlatego, że piątek był i pogoda nie za bardzo. Ale fajnie było 😊.
Ubrałem na siebie Aurę co by nie wychłodzić się za bardzo. W tej kurtce zacząłem też schodzić w dół. Padający mokry śnieg znosiła X1 dość dzielnie, ale kiedy niżej zaczęło lać konkretnie zmuszony byłem schować kurtkę do plecaka.

Wyschła Aura w pokoju pensjonatu i rano, przy lekkim mrozie, zacząłem w niej podchodzić w kierunku Markowych Szczawin. Po czasie zrobiło się jednak za ciepło.
Kurtkę nałożyłem na siebie powtórnie dopiero na szczycie Babiej Góry, gdzie tradycyjnie wiało konkretnie i mróz trzymał.
Tak ubrany zszedłem na Przełęcz Brona skąd wdrapałem się na Małą Babią Górę (jedna Baba dziennie to za mało 😊), aby zrobić kółko i zejść do Zawoi inną trasą. Dało się cały czas pomykać w waciaku mimo podejścia na szczyt. Gdyby nie test pewnie przebrałbym się, ale tak też nie cierpiałem katuszy. Kiedy ewidentnie zacząłem się grzać (niżej) kurtka zawędrowała do plecaka. Materiał na plecach był mokry, bo plecak tam dociskał i hamował jakiekolwiek wysychanie, ale reszta była ledwie wilgotna.

W niedzielę znowu Babia, ale od drugiej strony - z Przełęczy Krowiarki. X1 ubierana była w czasie postoju na Sokolicy i na Babiej Górze. Zejście na około też „na lekko”, bo ciepło było tego dnia.

Zima ewidentnie w odwrocie, co zawęża czas używania waciaka w górach. Coraz częściej Aura pełni rolę kurtki postojowej i biwakowej – nie tej do marszu. Tak już pozostanie w najbliższym czasie, bo raczej nie ma co oczekiwać powrotu mrozów. Za tydzień w planach kolejny biwak zimowy, więc X1 będzie używany w pracach około namiotowych. Później też będzie brana w góry, ale nie spodziewam się chodzenia w niej. No chyba, że w wyższych górach, ale to nieco później 😊.

Nowe zdjęcia dodane:
https://photos.app.goo.gl/XMyuVvtLFdKfuBRDA

-------------------------------------------------------
cześć i czołem

rytmar

rytmar
2019-03-20 21:44:20
89.76.161.106 Głosów: 1

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

Ostatnio wydawało mi się, że zima w odwrocie. Na dole, gdzie cieplej, rzeczywiście śniegu coraz mniej, coraz więcej wystających skał i korzeni.
Tymczasem w ostatnich dniach dowaliło w Karkonoszach nowego śniegu w takich ilościach, że niektóre słupki szlakowe ledwie co wystają ponad powierzchnię. Na górze, na grzbiecie, gdzie mróz jeszcze trzyma powstały potężne zaspy, stare ślady zostały zasypane, a niektóre szlaki stały się nieprzetarte.

Widząc taką sytuację zabrałem ze sobą na ostatni wyjazd rakiety śnieżne i raki. Oba gadżety okazały się przydatne. W miejscach, gdzie wiatr wywiał nowy opad wyłoniła się warstwa starego lodu. W innych bez rakiet zapadałem się po kolana i głębiej. Mając na grzbiecie ciężki plecak, bo przecież namiot wziąłem, poruszanie się bez rakiet byłoby dużo bardziej kłopotliwe i męczące.

Aurę X1 nosiłem niemal cały dzień. Na podejściu było za ciepło, ale na górze, gdzie wiatr się rozhulał dało radę. Cały czas padał śnieg - taki drobny, ale gęsty. Niestety mróz słabiutki, więc opad topniał stopniowo na materiale zewnętrznym. W efekcie wieczorem, kiedy stawiałem namiot Aura była wyraźnie mokra. Na noc zawiesiłem ją w przedsionku, aby przeschła, a że wiatr cały czas dokazywał, a temperatura zaczęła wzrastać powyżej zera, to rano kurtka była w lepszym stanie - na tyle dobrym, aby posłużyć przy porannej krzątaninie z pakowaniem.

Tutaj zaznaczył się dylemat odnośnie kurtki ocieplanej. Jest fajna, bo wiatru nie puszcza, świetnie izoluje od otoczenia, daję pożądane ciepło i nie wymaga ubierania warstw pośrednich. Zakładając ją na siebie w ciągu dnia ryzykujemy jednak zmoczenie - tym co leci z nieba i naszym potem. Jej funkcja grzewcza na postoju, w bezruchu, czy w razie ''W'' zostaje zakłócona, bo mokra nie jest tak efektywna jak sucha. Dodatkowo pod namiotem jest problem z suszeniem i ogólnie z wilgocią, którą wnosimy do wnętrza sypialni.
Ja testuję, to noszę i sprawdzam. Mogłem sobie pozwolić na taką zabawę, bo nocleg jeden zaledwie i puchówkę miałem w odwodzie. Tym niemniej warto wspomnieć, że normalnie nie zakładałbym na siebie kurtki ocieplanej w takich warunkach, jak spotkane. Bazowałbym na tradycyjnej izolacji typu fleece pod kurtką membranową.

Dodałem oczywiście nowe zdjęcia do albumu.

https://photos.app.goo.gl/XMyuVvtLFdKfuBRDA

-------------------------------------------------------
cześć i czołem

Pim

Pim
2019-03-21 10:58:14
79.189.247.217 Głosów: 0

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

Rytmarze! bardzo mnie zainteresował Twój wpis o stosowaniu kurtki ''za dnia'' i ''na postoju''. Jest to trochę wbrew mitowi, który mówi ''syntetyk nawet mokry grzeje''.
Tak dobrze nie ma, utrata właściwości jednak jest. Kiedy wiadomo, że nie będzie możliwości suszenia, tę warstwę należy jednak chronić jako ostatnią linię ''obrony''.

-------------------------------------------------------
Pim

manio

2019-03-21 12:24:10
88.156.130.246 Głosów: 0

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

liczę bardzo na podsumowanie testu z rekomendacją Rytmara :
- na jakie warunki zdecydowanie poleca taki typ kurtki
- na jakie warunki zdecydowanie odrzuca.

i w czym taki system ubierania się jest lepszy od tradycyjnego :
fleece + osobna powłoka zewnętrzna wiatro czy wodoodporna ?

rytmar

rytmar
2019-04-23 14:01:33
212.106.28.117 Głosów: 2

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

Mało mam ostatnio czasu. Początek roku w moim zawodzie to zawsze bardzo gorący okres, więc mimo, że byłem z kurtką w górach na początku miesiąca – dopiero teraz skrobię parę słów.

Pojechałem do Jakuszyc na dwa dni, aby pobiegać nieco po tamtych trasach. Śniegu jeszcze sporo, ale temperatury wysokie, więc warunki dość słabe. Wszystko miękkie po południu i całkowicie zlodzone rano. Tu i ówdzie wystają kamienie. Ogólne pełno zanieczyszczeń w śladach. Po wichurach z drzew posypały się igły, patyki, stare gałęzie. Wszystko to leży na drodze i w torach czasami całkowicie uniemożliwiając przejazd.

Kurtka spędziła większość czasu w plecaku. Przydała się na postojach - dla takiego zastosowania została zabrana. Mimo słońca i dodatnich temperatur w bezruchu i lekkim wietrze było jednak chłodno. Aura na grzbiecie dała mi całkowity komfort, a że to syntetyk to nie martwiłem się o ocieplinę, zakładając X1 na wilgotną odzież.

Jak wspomniałem śniegu jest dużo, ale topnieje on w błyskawicznym tempie. Zasypane doły, rowy, kanały stają się czasami niebezpiecznymi pułapkami. U góry nadal przykryte twardą pozornie warstwą śniegu, kryją pod spodem puste przestrzenie, skąd śnieg już odpłynął w postaci wody i można się zdziwić stając nieopatrznie poza szlak 😊.

https://tiny.pl/tr717

Dodałem kilka zdjęć do albumu:
https://photos.app.goo.gl/XMyuVvtLFdKfuBRDA

-------------------------------------------------------
cześć i czołem

rytmar

rytmar
2019-05-14 11:14:25
78.8.60.29 Głosów: 1

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

Zabrałem kurtkę X1 na „wyjazd długo-weekendowy”. Wybrałem się rowerem nad morze, aby objechać Zalew Szczeciński i kawałek polskiego wybrzeża od Świnoujścia do Kołobrzegu i z powrotem.
Pogoda była, jak każdy widział – chłodno, wietrznie i deszczowo. Rano wręcz zimno. Brrr.
Dlatego chwaliłem dzień, w którym włożyłem X1 do jednej z sakw 😊. Kurtka przydała się nie tylko na postojach, dla posiłku, czy też do łażenia po miejscowościach w celach turystycznych.
Doskonale spisała się X1 w czasie wyjść na plażę – szczególnie tych wieczornych. Tam zimny, północny wiatr hulał sobie w najlepsze próbując wciskać się wszędzie, gdzie może wyziębić, a ja w zapiętej pod brodę gardzie i szczelnym kapturze mogłem śmiać się z jego starań 😊
Używałem też Aury do jazdy na rowerze – szczególnie rano, kiedy temperatura niewiele wznosiła się ponad mróz, a wraz z silnym wiatrem było szczególnie niemiło. Tutaj kurtka spisała się wyśmienicie. Dopasowany, prawie opięty krój ograniczał furkotanie odzieży, przedłużany tył chronił plecy przy pochyleniu nad kierownicą, a długie rękawy nie odkrywały nadgarstków. Materiał nie puszczał wiatru, a wentylatory pozwalały uniknąć przegrzania. Niestety kaptur, który dam radę wcisnąć na swój kask wspinaczkowy, nie wchodzi na ten rowerowy. A byłoby idealnie wręcz 😊.
Nie używałem X1 w deszczu. Po doświadczeniach górskich wiem, jakie są ograniczenia materiału wierzchniego dla wody. Wolałem mieć suchą ciepłą warstwę w sakwie „na zaś” niż mokrą szmatę na plecach teraz, bo ciepło.

Ogólnie bardzo się cieszę z decyzji zabrania Aury X1. Okazała się bardzo przydaną w tych warunkach i ogólnie bardzo fajną na rower. Teraz wiem, że będą ją wkładał do sakw na każdy kolejny wypad. Nawet jeśli pogoda będzie znacznie ciekawsza (mam taką nadzieję) to dobrze mieć ze sobą coś cieplejszego, co sprawdzi się nie tylko podczas oglądanie miejscowych atrakcji, ale też w czasie jazdy, kiedy będzie taka potrzeba.

Dodałem kilka zdjęć do albumu:
https://photos.app.goo.gl/XMyuVvtLFdKfuBRDA
---
Edytowany: 2019-05-14 14:15:29

-------------------------------------------------------
cześć i czołem

rytmar

rytmar
2019-07-05 10:54:05
81.219.6.95 Głosów: 1

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!


Lato to nie jest moja ulubiona pora na wypady w polskie góry. Ludzi na szlakach u nas nie brakuje nawet zimą, ale kiedy śniegi „zejdą” i mróz odpuszcza, góry są zalewane dodatkową falą chętnych na górskie przygody. Mi to nie pasuje, ja wolę być wtedy w innych miejscach i takie wybieram.

Tym niemniej byłem na kilku weekendowych wypadach w Karkonosze od ostatniego wpisu. Testowaną kurtkę brałem ze sobą, ale, że ciepło jest ostatnio 😊, a noclegi były w pensjonatach to kurtki nie używałem.

Teraz pojechałem w Niżne Tarty z planem, aby całą graniówkę przejść w trzy dni. Oczywiście Aura X1 znalazła swoje miejsce w plecaku.

Pierwszy dzień to trasa z Telgartu do utulni Ramża - poprzez Kralovą Holę i Andrejcovą. Bardzo długi dzień i masa kilometrów z dużą sumą przewyższeń. Na szlaku pusto, pięknie, ale pioruńsko gorąco. Akurat fala upałów dotarła do Słowacji ☹. Dźwigałem zatem odpowiednią ilość wody popijając co rusz, a i tak pod koniec dnia musiałem reglamentować każdy łyk, co by starczyło 😊.

Do utulni dotarłem późno, więc miejsc na nocleg już nie było. Nic to! Mam przecież namiot na takie sytuacje. Rozstawiłem obóz i wskoczyłem w Aurę. Zrobiło mi się naprawdę zimno. Nie wiem, czy tak spadła temperatura wraz z zachodzącym słońcem, czy zmęczenie drogą wylazło w taki sposób. W każdym bądź razie kurtka była zbawieniem i jej kaptur, bo jakoś zawsze lubię, muszę otulić głowę, kiedy jest mi zimno, aby przestać marznąć.
W nocy X1 służyła jako poduszka na materacyku pompowanym. Jest miękka i przyjemna, jednak ma też sporo zamków (główny, 4 kieszenie, pod pachami), więc trzeba dość dokładnie ją ułożyć, aby nie obudzić się z nieciekawym odciskiem na twarzy 😊.

Drugi dzień to trasa Ramża – Durkova poprzez schronisko Stefanika i Chopok.
Jeszcze bardziej gorąco. Ani jednej chmurki na niebie i brak wiatru. Pojawili się też ludzie na szlaku idący z przełęczy Czertovica do schroniska. Oczywiście o tłumach nie mówię - ot, dało się spotkać kogoś co jakiś czas. Za Chopokiem, w kierunku utulni już zupełnie pusto.
Znowu daleko, długo, raz do góry to znowu w dół. I ten żar nieustannie lejący się z nieba. Niefajnie ☹.

W Durkovej udało się położyć na ichnim materacu na strychu. Namiotu nie rozkładałem. Aurę zakładałem na siebie tylko idąc po wodę do oddalonego o jakieś 200 metrów strumienia.

Ostatni dzień normalny, tzn. do przejścia został ostatni, pojedynczy zaledwie etap😊. Odcinek Durkova – Donovaly mimo, że najdłuższy w standardowej formie przechodzenia graniówki, teraz był zdecydowanie najkrótszym, typowym.
Nadal lampa na niebie i zaledwie zefirek niekiedy, dający jakąś ulgę. Skóra spieczona, bąble na stopach i ogólne zmęczenie kolan i ud. Ale to już finisz. Dość!

Zawsze na początku jest radość z ruszenia w ciężką rasę i taka sama, jeśli nie większa jest na końcu, kiedy umęczenie się kończy.
Dziwne to wszystko 😊.

Mimo upałów w ciągu dnia wieczory i noce potrafią być chłodne w górach. Aura X1 okazała się bardzo przydatną na tym wyjeździe. Nie jest ciężka, nie ma strachu o zapocenie puchu, kiedy nakładam ją na mokrą koszulkę, a jest wystarczająco ciepła, aby poratować po bardzo ciężkim dniu, kiedy zimno i zmęczenie wywołują drgawki.

Teraz będę jechał w Alpy. Aurę zabieram oczywiście ze sobą.

Album uzupełniłem:
https://photos.app.goo.gl/XMyuVvtLFdKfuBRDA

-------------------------------------------------------
cześć i czołem

rytmar

rytmar
2019-08-02 14:29:37
81.219.6.95 Głosów: 1

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!

Pojechała ze mną Aura w Alpy. Taki łączony wyjazd – najpierw szczyt 4-tysięczny, a potem objazd rowerem Jeziora Bodeńskiego. Padło na Strahlhorna w Szwajcarii.

Na miejscu zastały nas upały większe niż oczekiwałem. Nawet w położonej przecież wysoko miejscowości Saas-Grund temperatura dochodziła w dzień do 34 *C. To jednak dolina górska i po zachodzie słońca szybko robiło się chłodno, a w nocy wręcz zimno – tak, że musiałem wspomagać się ubraniem w śpiworze Yeti NGT.
Aura X1 służyła mi zatem po zachodzie słońca i rano, zanim wzeszło ono ponad otaczające dolinę góry. To mój najcieplejszy ciuch zabrany na ten wyjazd, ale wystarczył w zupełności.

W górach wyżej też bardzo ciepło. Droga do schroniska Britannia w palącym słońcu, praktycznie bez wiatru. Wieczorem oczywiście bardziej rześko. Zastanawiałem się nawet, czy nie wyruszyć na szczyt w kurtce X1 narzuconej na bieliznę z długim rękawem, bo to środek nocy przecież i mróz będzie, a jak zawieje to konkretnie się zrobi.
Nic z tych rzeczy! Ruszyłem przed 3-cią, a mimo to już na początku śnieg nie był zmrożony. Dodatnia temperatura. Zero wiatru. Gorąco po prostu. Później po wschodzie słońca lekko zawiało, ale tylko na moment. Mimo wzrostu wysokości nadal wszystko miękkie, rozmokłe. Droga trudna i niebezpieczna, bo nogi zapadały się czasami po kolana, a czasem wyżej – szczególnie na trawersach. Aż bałem się myśleć co będzie w powrocie, ale już miałem takie zabawy na lodowcu, więc nie odpuściłem.
Na szczyt szedłem tylko ja z żoną i przewodnik z 3 klientami. Tamci zostali po czasie daleko z tyłu i zapewne mając na uwadze za niskie tempo zawrócili w końcu po zaliczeniu przełęczy pod szczytem. Nam też droga na wierzchołek zajęła więcej czasu niż oczekiwaliśmy, nie wspominając o znacznym zmęczeniu. Trudny śnieg zrobił swoje. Zejście też nie było ani łatwe, ani przyjemne. Tempo maksymalnie szybkie, aby jakoś wyrwać się z tego coraz bardziej rozmokłego bagna. Do tego słońce palące na całego i zero wiatru. Po czasie skończyło się picie, ale już było blisko do schroniska, więc nie było dramatu. Opłaciło się zabranie dodatkowej wody oprócz tradycyjnego termosu z herbatą.

Ogólnie coraz mniej przyjemnie dzieje się w Alpach. Jeżdżę tam już kilkanaście lat i dosłownie widzę, jak bardzo, jak szybko kurczą się lodowce. Byłem teraz dla aklimatyzacji koło schroniska Hohsaas skąd jest przepiękna panorama na kilka 4-tysięczników. Spływają z nich oczywiście lodowce do okolicznych dolin. Byłem tam dokładnie 10 lat temu idąc na Weissmiesa i wszystko było inne. Było mnóstwo śniegu, a lodowe języki były znacznie dłuższe. Porobiłem zdjęcia wtedy i teraz, więc tym bardziej mam porównanie.
Kiedyś w nocy (!) koło schroniska Gnifetti (ok. 3600 m n.p.m.) spadł deszcz zamiast śniegu. Rano szedłem na szczyty bardzo uważnie badając namoczone, rozmoczone mostki lodowe. To wszystko zaczyna robić się coraz bardziej niebezpieczne. Jest za gorąco, wszystko się topi. Jeśli taki tręnd się utrzyma to być może za chwilę najwyższe szczyty Alp staną się niedostępne w okresie letnim. Wejście na lodowce stanie się zbyt ryzykowne. Pozostanie zima, albo czekanie aż wszystko spłynie i pozostanie droga skalna.

Przepraszam za ten wtręt o Alpach, ale jakoś mnie to rusza, bo to kawałek mojego życia górskiego jest i mam wrażenie że coś się powoli kończy. Ech…

Objazd Bodensee niestety nie ma związku z użyciem kurtki Aura X1. Było tak ciepło i w dzień, wieczorami i w nocy, że kurtki nie używałem. Przejechała sobie całą trasę w sakwie czekając na swój czas, który nie nastąpił.

Ale nastąpi, bo test nadal trwa i chyba coraz chłodniej będzie. Taką mam przynajmniej nadzieję 😊.


Nowe zdjęcia, jak zwykle w albumie:
https://photos.app.goo.gl/XMyuVvtLFdKfuBRDA

-------------------------------------------------------
cześć i czołem

rytmar

rytmar
2019-10-30 21:16:30
89.76.161.106 Głosów: 1

Edytuj post  Jeśli uważasz, że post jest wartościowy, zagłosuj na niego  Post do usunięcia!!!


Robi się zimniej. Coraz więcej będzie okazji, aby znowu zacząć używać X1.
Ostatnimi czasy zawsze brałem Aurę na każdy wyjazd rowerowy i też w góry, kiedy jechałem, ale zawsze było tak ciepło, że kurtki nie używałem – nie było takiej potrzeby. Nie jest tak, że zakładam na siebie ciuch tylko dlatego, że go akurat testuję. Test ma być „normalny”. Przedmiot ma być sprawdzony w realnych warunkach, zgodnie z moimi potrzebami i wymaganiami stosowanymi dla innych ciuchów, których używam.
Takiej zasady się trzymam 😊.

Teraz byłem w Małej Fatrze. Pogoda piękna, jak to ostatnio, ale ranki i wieczory już chłodne. Również wiatr inny niż ten letni. Słońce przygrzewa, ale trochę cienia, trochę powiewu i już…chciałoby się powiedzieć - zimę czuć 😊. Niestety nie, zimy jeszcze nie widać, ale jesień jak najbardziej.
Aurę miałem oczywiście w plecaku. Nie była potrzeba w drodze do góry i na dół. Niespodziewanie jednak przydała się kurtka na popasie. Kiedy stanąłem, aby posilić ubolałe ciało, okazało się, że dobrze dla komfortu, aby nie wystygnąć całkowicie, było ubrać waciaka. Wiatr na szczytach zrobił swoje i w bezruchu robiło się chłodno - za chłodno. Kurtka nałożona na wierzch rozwiązywała problem szybko, łatwo i wygodnie 😊. To syntetyk, więc bez obaw można ją ubierać na wilgotne od potu ubrania. Jest przy tym stosunkowo lekka i mała po spakowaniu, to też nie jest problemem zabrać ją do plecaka – tak na wszelki wypadek.

Tak właśnie jest ostatnio zabierana i w końcu się przydała 😊.

https://photos.app.goo.gl/XMyuVvtLFdKfuBRDA

-------------------------------------------------------
cześć i czołem
Strona: | 1 | 2 | 3 |
Odpowiedź
Nick Zaloguj sie »
Treść
Podpis
Wpisz tekst do prawego pola: 47d1e - zabezpieczenie przed SPAMEM
dodaj zdjęcia »
Max rozmiar zdjęcia 200 KB. Akceptowany format: jpg
Zdjęcie 1
Zdjęcie 2
Zdjęcie 3