[NGT.pl] Niezależna Grupa Testingowa

Ocena produktu

Oddychalność5.00
Wygoda5.00
Wytrzymałość5.00
OGÓLNA 5.00

X-Socks Trekking Merino Limited

Odzież » Inne

Skarpety X-Socks Trekking Merino Limited przeznaczone do trekkingu, wykonane z połączenia wełny z merynosów oraz włókien syntetycznych i szeregu rozwiązań technologicznych służących wsparciem dla stopy podczas wyczerpujących marszów.

Skarpety posiadają:

Opaskę X-Cross® Bandage, utkaną z włókien AirDens™, która niweluje ocieranie skóry o but i stabilizuje (usztywnia) okolice kostki, nie ograniczając jednocześnie swobody ruchów.
Aktiv-Bund® − ściągacz u góry zapobiegający zsuwaniu się skarpet, anatomicznie uformowaną podstawę skarpety dla prawej i lewej stopy ze zintegrowanym Air Conditioning Channel®, które sprawiają, że Twoje stopy pozostaną zawsze świeże i suche.
Heel Protector –skuteczna ochrona przed uciskiem i obcieraniem pięty.
ToeTip Protector - będący idealnym zabezpieczeniem palców.
W celu osłonięcia okolic kostki zastosowane zostały panele w kształcie półksiężyca − AirFlow™ Ankle Pads oferujące najlepszą możliwą ochronę bez wpływu na zdolności wentylacyjne.
Traverse AirFlow Channel System™ pozwala na optymalną cyrkulację powietrza, reguluje temperaturę podstawy stopy i odprowadza wilgoć oraz przegrzane powietrze w momencie, gdy stopa jest dociążona w bucie.
Lambertz-Nicholson Achilles Tendon Protector™ to specjalny ochraniacz ścięgna Achillesa wykonany z włókien ROBUR™, projektu Lamberta-Nicholsona − zapobiega nadwerężeniom tego wrażliwego ścięgna chroniąc je poprzez okalające poduszki, które tworzą strefę buforową pomiędzy stopą i butem i w ten sposób zapobiegają ocieraniu.
Stretching Rib - ulokowane powyżej palców żebrowane ściągacze odpowiadające za bardzo dobre dopasowanie skarpety, a jednocześnie pozwalające na swobodną cyrkulację powietrza.

Skład techniczny: 47% Nylon / 37% Wełna Merino / 14% Polipropylen / 2% Elastan

gavagai

gavagai
2018-02-06 23:24

Ocena produktu

Oddychalność5
Wygoda5
Wytrzymałość5
OGÓLNA 5.00
X-Socks Trekking Merino Limited

Oto krótki opis producenta:
"Skarpety X-Socks Trekking Merino Limited przeznaczone do trekkingu, wykonane z połączenia wełny z merynosów oraz włókien syntetycznych i szeregu rozwiązań technologicznych służących wsparciem dla stopy podczas wyczerpujących marszów."
W początkowym zamyśle skarpety miałem otrzymać do testów jeszcze w wakacje 2016 r, niestety termin się przesunął i otrzymałem je już po zakończeniu sezonu letniego.
Skarpet nie kupiłem. Otrzymałem je od Stygusia. Ani wobec Stygusia ani wobec firmy, dystrybutora marki itd. nie mam żadnych innych zobowiązań poza obietnicą przetestowania skarpet i napisania z testu recenzji. Za możliwość przetestowania dziękuję ngt.pl., Stygusiowi oraz dystrybutorowi, firmie SAT.
Dalej zamiast pełną nazwą będę pisał o testowanym produkcie per X-Socks.

Pierwsze wrażenia

Pierwsze wrażenia były pozytywne. Ładnie zapakowane, sprawiające solidne wrażenie, miękkie, miłe w dotyku, lekko elastyczne, przy tym estetyczne, czarno-szare z żywym elementem na palcach skarpety, jedna prawa (oznaczona wyraźną literą "R"), druga lewa ("L"). Sadząc po marketingowym opisie podanym na opakowaniu przez producenta można nabrać wrażenia, że skarpety dzięki rewolucyjnym materiałom oraz zastosowanym technologiom zapewnią niespodziewany komfort termiczny dla stop, palcom zapewnią komfort mechaniczny i ochronę przed urazami, odpażeniami, odciskami, kostce dadzą stabilizację, nigdy nie zsuną się z nogi, uchronią nas od pęcherzy i odcisków. Producent nie obiecał tylko, że będą one – co może w wypadku skarpet najważniejsze – zawsze pachnieć rosą o poranku albo rozświetlać nam swym blaskiem szlak, ale – hello! – to tylko skarpety, nie oczekujmy wszystkiego😉
Rozmiar to 42-44 (co wyszyte jest na wewnętrznej stronie skarpety). U góry, na mankiecie skarpety, z przodu, znajduje się wyszyty napis "X-SOCKS" z logo firmy. Spodnia część skarpety, w miejscu w którym zdrowa stopa styka się z podłożem, wydaje się nie tylko wykonana z dzianiny o innym, nie szarym lecz czarnym kolorze, ale wydaje się, że dzianina jest tu nieco wzmocniona: na pewno nieco grubsza jest na piętach, palcach oraz na górnej części śródstopia, w miejscach styku stopu z butem. Na kołnierzu skarpety/mankiecie znajdują się niejako podłużne pasy grubszej, czarnej w kolorze dzianiny (nie będę spekulował na temat ich funkcji – być może mają stanowić np. żebra oddalające nieco resztę skarpety od buta, dzięki czemu pot łatwiej ulatuje wraz z ciepłem ze stopy; równie jednak dobrze może nie mieć to żadnego uzasadnienia lub funkcji). Skarpety są bezszwowe. Sięgają do jednej trzeciej goleni
Co zdaniem producenta wyróżnia te skarpety?
1. Aktiv-bund, czyli mankiet skarpety zapobiegający zsuwaniu się skarpety na kostkę
2. Lambertz-Nicholson Achilles Tendon Protector, czyli chroniona patentem konstrukcja na pięcie skarpetki mająca na celu ochronę mechaniczną ścięgna Achillesa
3. Heel Protector, czyli wzmocniona pięta, co ma chronić przed otarciem piętę
4. Air Flow Ankle Pads, czyli żebrowa konstrukcja (lekko wypukła) mająca chronić kostkę (choćby przed otarciem) oraz ułatwiać odprowadzanie potu
5. Anatomically-shaped Footbed, czyli asymetryczna konstrukcja podeszwy ze zintegrowanymi kanałami do odprowadzania potu i ciepła spod stopy
6. Air Guide, czyli żebra wytwarzające przestrzeń między skarpetą a butem w celu odprowadzania nadmiaru ciepła i potu
7. Air-Conditioning Channel, czyli specjalny sposób tkania przędzy pozwalający ulotnić się nadmiarowi ciepła
8. Stretching Rib, czyli elastyczna wstawka w okolicach śródstopia i palców mająca gwarantować dobre dopasowanie skarpety do stopy
9. Toe Protector, Instep Protector oraz Tip Toe Protector, czyli wzmocniona część na palcach, wierzchniej stronie stopy mająca zapobiegać powstawaniu pęcherzy
10. Traverse AirFlow Channel System, czyli konstrukcja na podeszwie, w rejonie śródstopia mająca za zadanie zapobiegać przegrzaniu stopy oraz odprowadzać pot.
Dokładniejszy opis znajdziecie np. tu ->
http://tiny.pl/gngbs

Skład to 37% wełna z merynosów, 47% poliamid, 14% polipropylen, 2% elastan
Zaprojektowane w Szwajcarii a wyprodukowane we Włoszech.
To, co wyróżnia X-Socks Trekking Merino Limited w stosunku do innych skarpet to, zdaniem producenta, to, że obraz termiczny stopy w skarpecie X-socks przypomina rozkład temperatury na nagiej stopie (innymi słowy – skarpeta pozwala na ucieczkę ciepła przez skarpetę), podczas gdy zdjęcie termowizyjne stopy w skarpecie wełnianej pokazuje, że ciepło jest zatrzymywane przez dzianinę, co prowadzi do przegrzania stopy, jej zapocenia i w konsekwencji np. odcisków.
To wszystko, co pisze producent, zwykłemu użytkownikowi będzie psu na budę, jeśli skarpetki będą walić jak smog w Krakowie, stopa będzie się przegrzewać i pocić, skóra ocierać, materiał przecierać. Jak więc sprawdziły się w praktyce?

Użytkowanie

Ponieważ skarpety dostałem jesienią 2016 r., czyli w okresie, w którym o wyjazdach górskich nie myślę, postanowiłem użytkować je podczas treningów biegowych. Zwykle w mojej szufladzie ściśle przestrzegam podziału: skarpety w góry, skarpety na co dzień, skarpety do biegania (toteż niektóre ulubione skarpety górskie Mico będą pewnie miały z 10 lat): te jednak nosiłem również, z czasem coraz częściej, na co dzień i do biegania. Chciałem je po prostu użytkować jak najczęściej, skoro okres wakacyjny minął a nie miały leżeć w szufladzie czekając na kolejny sezon alpejski. Jeżeli chodzi o użytkowanie górskie, miałem je ze sobą podczas wszystkich swoich wyjazdów turystycznych: spędziły ze mną długi i bardzo intensywny wspinaczkowo okres w Alpach Julijskich, były trzykrotnie na krótkich zimowych pobytach w Hiszpanii, raz były ze mną również latem w Hiszpanii (ale wtedy ze względu na temperatury nie używałem ich tam nawet do biegania, o codziennym użytkowaniu nie wspominając), kilkakrotnie miałem ja na śladówkach. Generalnie można jednak powiedzieć, że użytkowałem je turystycznie w klimacie raczej ciepłym, a nie zimowym. Pomimo kilku wspomnianych wycieczek na śladówkach moja górska zimowa działalność jest mizerna: ostatnio wolę zimą jeździć tam, gdzie względnie ciepło. Niemniej jesienią/zimą skarpety stały się niemal domyślną (na zmianę z inną parą) parą skarpet do biegania.
Zazwyczaj w górach staram się codziennie prać, a przynajmniej płukać skarpety, to w wypadku testowanych skarpet kilkakrotnie dałem im się ponosić bez prania nieco dłużej. Ryzykownie towarzysko, ale dla dobra testu – wszystko!;)
Pomimo postanowienia precyzyjnego odnotowania liczby kilometrów przebytych w skarpetach, nie mam tu jednak precyzyjnych danych (w międzyczasie zmieniałem swoje internetowe dzienniczki treningowe i na obecnie używanej nie ma jak odnotowywać tego, jaki sprzęt używało się podczas aktywności). Od momentu otrzymania skarpet do dziś przebiegłem 1500 km, suma podejść przekroczyła 46 km. Używałem ich jednak dość często, częściej na początku niż w ostatnim okresie. Myślę, że można spokojnie przyjąć, że podczas jednej czwartej biegów i treningów miałem je na stopach. Używałem ich albo wraz z butami La Sportiva Boulder X, albo z Brooks T6, albo z Reebok All Tarrain. Myślę, że koniec końców używałem ich częściej niż jakichkolwiek innych skarpet górskich do tej chwili.

Ocena

Bez wątpienia są to bardzo dobre skarpety, śmiało je polecam. Dlaczego? Za ich największą zaletę uznaję to, że nie zwracają na siebie uwagi. Ani w bucie, kiedy zapewniają odpowiednią wygodę i komfort, ani poza butem, kiedy mogłyby zwracać uwagę jeśli nie kolorem, to nie daj losie, zapachem. Owszem, jak to skarpeta, nie jest to coś, co po wielogodzinnej wędrówce, nie będzie specyficznym zapachem zwracać niczyjej uwagi, niemniej ów zapach bardziej był związany z domieszką wełny, niż zapachem legionów martwych bakterii albo produktów ich metabolizmu. Nie lubię słodkawego zapachu wełny, więc zanim się z nim nie oswoiłem, nie za bardzo lubiłem chodzić w nich bez butów, o ile nie były dopiero co prane lub płukane, o ile, krótko mówiąc, nie pachniały mydłem. Z czasem jednak przestałem na ten delikatny aromat zwracać uwagę. Obecnie albo minął, albo w procesie habituacji przyzwyczaiłem się i go nie zauważam.
Z uwagi na specyfikę wyjazdów skarpet używałem raczej w ciepłym i suchym środowisku, niż w zimnym i wilgotnym. W pewnym sensie patrząc na skarpetę, dotykając jej, mogłoby się wydawać, że bardziej odpowiednim okresem jest dla niej jesień-wiosna: jest to bowiem skarpeta gęsto tkana, dość solidna, mięsista, jeśli można tak o skarpetach powiedzieć. Niemniej termikę zapewniała latem odpowiednią. Stopa nie przegrzewała się zbytnio, nie odnosiłem wrażenia podczas jej noszenia, że jest mi w niej zbyt gorąco, że w słonecznym klimacie Alp Julijskich jej noszenie staje się uciążliwe, katorgą dla stóp. Stopy nie tylko się nie przegrzewały, ale też nie pociły. W lekkich, o bardziej rzadkim splocie skarpetach Bridgedale’a czasami mam wrażenia jakby stopa od nadmiaru potu zaczynała lekko pływać w skarpecie. Tu zaś nie. Nie miałem potrzeby, choć może być to bardziej przypadek niż zasługa testowanych skarpet, zdejmowania na szczycie butów w celu przewietrzenia przegrzanych lub przepoconych stóp. Po dwóch dniach intensywnego użycia potrafiły zachować względną świeżość, a przynajmniej nie sztywnieć (czego nie mogę powiedzieć o skarpetach z HiMountaina). Skarpety nie przyprawiły mnie nigdy o otarcia, odparzenia, pęcherze. Nie zsuwały się ze stopy, nie podwijały (czego nie można powiedzieć, do pewnego stopnia, o skarpetach od Quechua).
Doskonale sprawdziły się w bieganiu. Co prawda nie biegam dystansów dłuższych niż 15 km, niemniej (szczególnie zimniejszą częścią roku) stanowiły częsty element biegowego ekwipunku. Zakładałem je nawet nie na potrzeby testu, w tym celu, ale po prostu z uwagi na ich wygodę i komfort termiczny, większy niż krótkich skarpetek biegowych Kalenji, których używam, kiedy się ociepli. Na lato są to jednak skarpetki za ciepłe do biegania. Raz w życiu żałowałem źle dobranych skarpet. Było to podczas Półmaratonu Hajnowskiego,. Biegliśmy niby generalnie drogą przez las, ale w temperaturze przekraczającej 24 stopnie C, przy dużej wilgotności powietrza. Biegłem wtedy w niby letnich skarpetach biegowych Kalenji, mających nawet miejsca prześwitujące na wierzchu stopy w celu ułatwienia (jak się domyślam) odprowadzania potu i ciepła. Skarpety były jednak zrobione z dzianiny o względnie dużej gramaturze (w porównaniu do innych, bardziej delikatnych skarpet biegowych). Podczas biegu, po 10 km moje myśli zaczynały coraz bliżej krążyć wokół myśli, że parzą mnie stopy – i to raczej nie od asfaltu (który był w cieniu puszczańskich drzew), albo od butów, ale za sprawą właśnie skarpet. Pomny na to doświadczenie, testowanych skarpet, skarpet o solidnej gramaturze, zapewniających dobre, jeśli nie bardzo dobre, odprowadzanie potu, nie odważyłbym się brać na taki bieg, w takich warunkach atmosferycznych. Jednak, jak wspomniałem, w Alpach Julijskich, kiedy było na tyle gorąco, że niekiedy wolałem wyjść pod ścianę przed towarzyszami, jeszcze przed wyłonieniem się Słońca znad widnokręgu, testowane skarpety - w połączeniu z niskimi podejściówkami Boulder X od La Sportivy - sprawdziły się bez zarzutu.
Okazały się na tyle dobre, na tyle mi odpowiadać pod względem wygody, że po Alpach kupiłem drugą ich parę (którą na razie oszczędzam, czekając na zajechanie testowanej). Noszę je częściej niż inne skarpety górskie – nie tylko z potrzeby realizacji niniejszego testu, ale po prostu z uwagi na wygodę. Ściśle, jak lubię, opinają stopę, ciekawie przy tym wyglądając, nie rażą (mam nadzieję) noszone do codziennego, miejskiego stroju. Nie zsuwają się ze stopy, górna część nie opada na kostkę. Od początku wygodnie opinały stopę, jak dopasowana rękawiczka dłoń, i mimo miesięcy użytkowania, nic się nie zmieniło.
Z biegiem czasu nieco się zużyły, ale wciąż zaskakująco dobrze prezentują się. Trochę materiał się zbił, ale nie przetarł, ani nie sfilcował, ani nie rozdarł. Kolory (jeśli czarny uznamy za kolor) tylko w niewielkim stopniu straciły na intensywności. Nie nabrały zapaszku (co nie jest normą: pamiętam łądne i drogie skarpety szwajcarskiej firmy na R, które z czasem coraz szybciej zaczynały nabierać nieprzyjemnego, kwaśnego zapachu). Choć producent zaleca pranie ręczne, to (poza górami) prałem je w pralce w temperaturze 30 stopni C z innymi rzeczami sportowymi. W warunkach schroniskowych dobrze się prały i płukały.
Do wad zaliczyć można cenę. 100 zł za parę skarpet wydaje się ceną bardzo wysoką, przynajmniej na tle innych skarpet, które (jak choćby z Decathlonu) może nie są tak wygodne i trwałe, niemniej są trzy razy tańsze przy zachowaniu przyzwoitej jakości wykonania i funkcjonalności.

Na tle innych

Z ciekawości postanowiłem porównać swoje pozytywne odczucia w odniesieniu do testowanych skarpet z tym, jak wypadają one na tle innych. Trudno zmierzyć subiektywne odczucia, znaleźć dla nich mierzalne wyjaśnienie i wytłumaczenie, ale postanowiłem spróbować. W tym celu przeprowadziłem prosty eksperyment. Jego wyniki nie muszą być brane na serio (w końcu eksperyment ten nie został powtórzony, czego wymagałaby solidność metodologiczna ;))

Wyprałem i odwirowałem (800 obrotów na minutę)
X-Socks, Bridgedale, Quechua, HiMountain, biegowe Kalenji. (na zdjęciu)

Przed praniem jedna skarpeta (+/- 1 g) ważyły (w gramach)
X-Socks 30
Bridgedale 41
Quechua 40
HiMountain 25
Kalenji 13

Po wypraniu (jedną skarpetkę Bridgedale wykluczyłem, bo ważyła znacząco więcej (o 15 g) od drugiej, różnice między pozostałymi w parze nie przekraczały 1 g, ważone były w parze obydwie):

X-Socks 41 (zatrzymała 11 g wody, czyli 36% wagi wyjściowej)
Bridgedale 51 (zatrzymała 10 g wody, czyli 24% wagi wyjściowej)
Quechua 54 (zatrzymała 14 g wody, czyli 35% wagi wyjściowej)
HiMountain 80 (zatrzymała 20 g wody, czyli 80% wagi wyjściowej)
Kalenji 17 (zatrzymała 4 g wody, czyli 30% wagi wyjściowej).

Po 1 godzinie suszenia w odległości około 2,5 m od kaloryfera waga przedstawiała się następująco:

X-Socks 36 (ubyło 5 g, czyli 45% wchłoniętej wody)
Bridgedale 48 (ubyło 3 g, czyli 30% wchłoniętej wody)
Quechua 50 (ubyło 4g, czyli 29% wchłoniętej wody)
HiMountain 40 (ubyło 5g, czyli 20% wchłoniętej wody)
Kalenji 16 (ubyło 1 g, czyli 25% wchłoniętej wody).

Po 2 godzinach suszenia w odległości około 2,5 m od kaloryfera waga przedstawiała się następująco:

X-Socks 33 (ubyło 8 g, czyli 73% wchłoniętej wody)
Bridgedale 45 (ubyło 6 g, czyli 60% wchłoniętej wody)
Quechua 48 (ubyło 6g, czyli 43% wchłoniętej wody)
HiMountain 36 (ubyło 9g, czyli 45% wchłoniętej wody)
Kalenji 15 (ubyło 2 g, czyli 50% wchłoniętej wody).

Po 3.5 godzinie suszenia w odległości około 2,5 m od kaloryfera waga przedstawiała się następująco:

X-Socks 31 (ubyło 10 g, czyli 90% wchłoniętej wody)
Bridgedale 43 (ubyło 8 g, czyli 80% wchłoniętej wody)
Quechua 45 (ubyło 9g, czyli 64% wchłoniętej wody)
HiMountain 34 (ubyło 11g, czyli 55% wchłoniętej wody)
Kalenji 15 (ubyło 1 g, czyli 75% wchłoniętej wody).

Wynik mnie nieco zaskoczył, ponieważ sądziłem, że domieszka wełny spowoduje, że jednak X-Socks będą schły najgorzej. Tymczasem, jeśli brać na poważnie ten eksperyment, X-Socks wypadły najlepiej.

Przeprowadziłem jeszcze jedną próbę. Przebiegłem się w warunkach zimowych sprzyjających transmisji potu w jednej skarpecie X-Socks oraz w Quechua. Przed bieganiem waga X-Socks wynosiła 30, Quechua 40 gramów. Po przybiegnięciu zważyłem od razu obydwie skarpety. X-Socks ważyła 34 g (plus 13%), zaś Quechua 46 g (15%). Różnica niby nie duża, ale jednak nieco organoleptycznie odczuwalna. Wcześniej na to nie zwracałem uwagi, ale skarpeta Quechua wydawała mi się niejako zsuwać z palców, X-Socks pewnie trzymała się stopy.

Ogólnie rzecz biorąc - naprawdę świetny produkt.

Podsumowanie
+wytrzymałość
+wygoda
+estetyka
+odporność na łapanie zapachów
-/+ zapach wełny
-cena

Kontakt | System CMS by OpenSolution | Zobacz również Opiniuj.pl