[NGT.pl] Niezależna Grupa Testingowa

Domeyko Dago

Śpiwory

-śpiwór typu mumia
-przeznaczony do użytku w sezonie letnim.
-wypełnienie: Thermolite Extreme 1x100g/m2.
-materiał zewnętrzny: 100% poliamid - nylon taffeta ripstop 40D 240.
-materiał wewnętrzny: 100% poliamid - nylon taffeta ripstop 33D 280.

Zakres temperatur:
max: +25
komfort: +10 / 0
min: -6

-rozmiar 180 cm; waga - 0,8kg (poniżej opisywany)
-rozmiar 200 cm; waga - 1kg
-worek kompresyjny, umożliwiający spakowanie do objętości 1.5 litra
-zamek YKK dwustronny odpinany z dowolnego końca i z uchwytem przekładalnym do wewnątrz / na zewnątrz;
-kołnierz na rzepy ze ściągaczem, ściągacz kaptura
-wewnętrzna kieszonka na rzep
-listwa ocieplająca zamek

marcu

2009-04-08 00:33

Ocena produktu

Komfort cieplny5
Kompresja5
Wyposażenie4
Wytrzymałość5
OGÓLNA 4.75
Domeyko Dago Domeyko Dago

Domeyko Dago

Uwaga wstępna: poniższy opis własności termicznych może być specyficzny z następujących względów:
1) Dago jest śpiworem letnim, a ja opisuję jego przydatność w różnych porach roku;
2) Niekiedy śpię w nim w dodatkowym ubraniu;
3) W ogóle nie używam namiotu, tylko ewentualnie płachtę typu 'poncho';
4) Jestem chudym zmarzluchem i potrzebuję lepszego komfortu niż 'tabelkowy';

Wydaje mi się, że z budową, wagą i konstrukcją śpiwora każdy chętny powinien zapoznać się dokładnie w sklepie, dlatego raczej skupię się na wrażeniach z użytkowania tego sprzętu przez ostatnie trzy lata. Na pewno warto zwrócić uwagę na materiał wewnętrzny: jest to trochę 'syntetyczna', ale i bardzo delikatna w dotyku tafta. Na zewnątrz też jest tafta, więc w połączeniu z całością luźnej, jednowarstwowej konstrukcji wychodzi dość śliski, wiotki twór, który:
-troszkę szeleści
-wyślizguje się z rąk w czasie pakowania i ściskania
-zsuwa się wraz ze śpiącym w dół na względnie niewielkich pochyleniach

Z powodu tejże wiotkiej tafty:
-listwa ocieplająca łatwo wchodzi w zamek - wada wielu śpiworów
-rzeczy wyślizgują się spod głowy, kieszonka pod głową ułatwiałaby zrobienie poduszki;

Ale to są tylko detale. Pokrycie zew- i wewnętrzne, choć wyglądają delikatnie, nie zaznały żadnego uszczerbku w moich rękach przez cały okres użytkowania. Nic się nie pruje, żadnych dziurek itd.

We wnętrzach - Dago jest trochę za ciepły do spania w schronisku, jak na mój gust. Można wentylować stopy, zamek jest dwustronny. Na same schroniska może znalazłoby się coś lżejszego. Zbytek ocieplenia.

Lato - letnie noce ciepłe do względnie chłodnych to idealne warunki do spania w tym śpiworze, nawet jeśli wieje. Dobry na plażę: piasek na pewno nie przejdzie przez taftę (materiał zewnętrzny), a nawet jeśli się gdzieś nasypie, to czyszczenie jest banalne, materiał nie wchłania wilgoci (bryzy), w każdym razie wchłania bardzo powoli, poranne wietrzenie wystarczy, żeby wysechł. Nic się nie przylepia, żadnych wodnych plam.

Latem w górach typu Beskid trzeba raczej spożytkować gumowe ściągacze. Gdy ze śpiwora wystaje sam nos (i daszek od bejsbolówki) poprawa temperatury jest radykalna, co mnie bardzo pozytywnie nastawia do materiału wypełniającego ('ThermoLite Extreme'). Ja jednak czasem do tego zakładam koszulę flanelową albo softshell i nie zdejmuję spodni - wtedy jest gwarantowane cieplunio jak we własnym brzuchu (przypominam, że spanie pod wiatką z poncho jest dość podobne temperaturowo do spania bez namiotu).

Jesień/wiosna, góry. Tu wspomnę o pewnym spanku podczas burzy w okolicach Magurki Wilkowickiej. Całą noc lało, z krótkimi przerwami na absolutną, próbującą wręcz filozofować ciszę. Pod poncho w świetle latarki pojawiały się tysiące pięknych, wirujących w powietrzu mikro-kropelek (jako, że jedną 'ścianą' mojej sypialni był tylko szpaler małych iglaków, hamujących deszcz przez jego rozpryskiwanie). O nocnym ogniu raczej nie było mowy. Po wewnętrznej i zewnętrznej stronie poncha spływał deszcz równo i prosto do matki ziemi. Śpiwór prędko pokrył się warstwą wody, ale o dziwo: nie zrobił się wyraźnie zimniejszy, ani też na nasiąkł znacznie wilgocią. Wewnątrz pozostawał suchy i ciepły, tylko w stopach dość przemókł, musiało tam systematycznie kapać. Do rana nie przybrał jakoś na wadze i ciągle mieścił się w opakowaniu. Przez dzień wysechł całkiem w pół godziny rozwieszony w słońcu i nie stracił nic z puszystości. Może być!
Bywa, że śpiwór przykrywam softshellową kurtką (Wolfgang), albo śpię w kurtce, bo dlaczego miałaby się marnować w nocy? Odprowadzanie parującego potu w tym układzie jest bardzo dobre, czego nie powiedziałbym o goretexie xcr, na którym w niskiej tempreturze para wodna się skrapla (cienka kurtka leży na śpiworze i nie jest zbyt ogrzana ciałem).

Zima, góry typu Gorce albo Beskidy. Tu nie obejdzie się bez wspomagania, jeśli ktoś nie nazywa się Yeti. Zupełnie komfortową temperaturę przy -15C na zewnątrz (orientacyjnie, na pewno nie cieplej), zapewniły mi: śpiwór, t-shirt, koszula, sweter, czapka, kalesony, spodnie, onuce, nogi śpiwora po uda w plecaku i przykrycie góry śpiwora kurtką z podszewką polarową, cieniutka alumata na posłaniu z gałęzi. Jak widać nie lubię by coś się marnowało nawet kiedy śpię. No i dach z poncho, chyba bardziej w funkcji dekoracyjnej niż izolacyjnej. Jedyne o czym zapomniałem, to włożyć do środka zawilgocone buty - zamarzły na beton do rana. W każdym razie taki 'barłóg' dostarcza miłych, długich snów bez nieprzyjemnych przebudzeń w środku nocy.
Opcja zimowa na Lubaniu. Ponieważ padał drobny śnieg i z wiatrem wpadał pod zadaszenie, przykryłem śpiwór za pomocą poncho (tworzywo sztuczne, demobil bundeswehra). To powoduje kondensację pary pod owym poncho i wsiąkanie wody w zewnętrzną taftę. Nie pogarsza to jednak komfortu termicznego (czyli w sumie rzecz wychodzi na plus, bo poncho dobrze izoluje), a przy okazji udowadnia dobre odprowadzanie pary przez powłoki śpiwora łącznie z ubraniem. Zaznaczam jednak, że po takiej "akcji" śpiwór warto wysuszyć, bo przydługa obecność wody w jakimkolwiek materiale może stać się życiową szansą dla grzybów niejadalnych.

Z powyższego wynikałoby, że jestem jakimś minimalistą, tradycjonalistą, co ceni wełenkę ponad polar i miast bielizny thermoaktivnej wkłada jakąś flanelę. Trochę tak i polecam minimalistom ten śpiwór. Waży w wersji 180cm znamionowo 800g (mój egzemplarz z pokrowcem: 1050g). Przez jakieś trzy lata użytkowania prałem go raz i przechowywałem w stanie luźnym (nie w worku kompresyjnym). Nie widzę zmian właściwości termicznych. Jedyne ślady używania to jakieś szemrane plamki z żywicy i zapach już nie taki 'fabrycznie nowy'. Pamiętam też, że kiedyś jakaś nitka wyszła z zewnęrznego pokrycia, ale bez żadnych następstw.

Nie lubię tylko tych rzepów (kołnierz) - wiem, że są nietrwałe (aczkolwiek te w trzyletnim dago jeszcze dobrze trzymają). Są też hałaśliwe.
Ogólnie jednak rzecz biorąc, tym, którzy się wahają śpiwór polecam. Punktację przyznaję nie w odniesieniu do ceny (która wydaje mi się cechą tak naprawdę relatywną) lecz w odniesieniu do deklarowanych przez producenta parametrów lub w odniesieniu do mojego pojęcia dobrej jakości. Nie udało mi się go jeszcze skompresować aż do 1.5L, co zdają się sugerować niektóre sklepy, ale mimo wszystko jest bardzo ściśliwy.

Zalety:
-odporność na wilgoć
-nie traci wyraźnie parametrów przez lata użytkowania
-można silnie skompresować
-porządne zamki i ściągacze
-dobra wentylacja, przyjemny w dotyku

Wady:
-cena 350zł za letni śpiwór nie każdego urządza, reszta to detale:
-rzepy nie są trwałym materiałem
-cóż, na pewno zimniejszy niż puch
-brak kieszeni pod głową
-śliski, lubi zjeżdżać na pochyleniach

Kontakt | System CMS by OpenSolution | Zobacz również Opiniuj.pl