[NGT.pl] Niezależna Grupa Testingowa
Escape D7

Escape D7

Vitane E8

Vitane E8

Salomon New Escape i E6

Testy porównawcze

Podeszwa: SNS PROFIL grip mono-material
Wnętrze botka: Thinsulate
Zamknięcie: sznurowanie + klapa-ochraniacz z Vercro & stretch material

Walter02

2005-12-26 13:36
Salomon New Escape i E6 Salomon New Escape i E6 Salomon New Escape i E6 Salomon New Escape i E6



Wstęp
Dla uprawiających narciarstwo turystyczne na nartach biegowych / śladowych nastają dobre czasy. Zmienia się asortyment, np. wśród butów kilka lat temu jedynie można było dostać albo stricte biegowe modele wykonane z cienkiego materiału sięgające pod kostkę, absolutnie nieprzydatne do turystyki, albo już lepiej nadające się do tego celu, skórzane sięgające do kostki sznurowane botki. Oba modele z przodu miały tak zwany "kaczy dziób" - charakterystyczny do systemu zapięć N75 albo N55 skutecznie utrudniający chodzenie bez nart.
Obecnie oferta butów biegowych bardzo się rozrasta: pojawiają się modele do różnych zastosowań wykonane z lepszych materiałów, często bardzo zaawansowanych technologicznie. Profil SNS Salomona, dzięki któremu m.in. narta jest lepiej stabilizowana przy zjazdach powoli staje się standardem.
Pomimo tego, że opiniowane buty nie znajdują się w obecnej ofercie Salomona (zostały zakupione 3 (E6), 2 (New Escape) lata temu) zdecydowałem się na napisanie tej opinii z następujących powodów:
1) buty te mogą jeszcze być dostępne w sklepach, a na pewno na rynku wtórnym,
2) opisywane modele są podobne do modeli będących w najnowszej ofercie Salomona (New Escape - Escape D7, E6 - Vitane E8)
3) uważam, że recenzowane cechy są uniwersalne dla większości butów biegowych

Podeszwa
Podeszwy opisywanych modeli są takie same, więc nie będę ich osobno opisywał. Podeszwa jest przystosowana do systemu SNS, czyli posiada metalową beleczkę na czubku buta oraz wgłębienie o trapezowym przekroju biegnące asymetrycznie przez całą długość buta. Istnieją opinie, z którymi się zgadzam, że beleczka powinna być dłuższa, co skutkowałoby lepszą kontrolą narty w kierunku bocznym do kierunku jazdy, ale nie chcę się rozpisywać na ten temat - byłaby to bardziej opinia samego systemu SNS niż opinia butów.
Temat beleczki zakończmy stwierdzeniem, że jest ona solidnie przyczepiona do czubka podeszwy buta, nie wystaje za bardzo poza jej obręb, co pozwala w miarę normalnie chodzić. Pomimo częstego użytkowania butów niezgodnego z ich przeznaczeniem (parę razy na piechotę po parę kilometrów po asfalcie albo nierównym kamienistym podłożu) nic złego z nią się nie dzieje. Niestety podeszwa występująca po obu stronach wgłębienia (opinie o jego szerokości, głębokości i długości zostawiam z takich samych powodów, co kwestię beleczki) jest bardzo śliska. Nie ma ani śladu protektora, który znacznie ułatwiłby awaryjne chodzenie (pocieszające jest, że taki protektor widać na zdjęciach modelu Escape D7 - następcy New Escape). Podeszwa jest tak skonstruowana, że dobrze zachowuje się przy jeździe klasycznej (jest na tyle elastyczna, że pozwala na dosyć spore zgięcie stopy) jak i przy normalnym chodzeniu (jest na tyle twarda, że nie czuć pod stopą każdego kamienia czy nierówności). Klejenie podeszwy do reszty buta wygląda porządnie, nie widać ubytków w kleju.

Materiał wewnętrzny
W obu modelach wnętrze buta oraz język wyłożony jest materiałem Thinsulate. Dzięki temu but jest miękki, wygodny i bardzo ciepły. Czasami wydaje się, że za ciepły. Przy jeżdżeniu w temperaturze > 0 st. C. powoduje to znaczne pocenie się stopy. Język w obu modelach jest połączony z resztą buta na całej swojej długości. W modelu E6 od zewnętrznej strony wykończony jest nieprzemakalną tkaniną, natomiast w przypadku New Escape jest on całkowicie przemakalny. Oba modele mają wyciąganą wkładkę, która w przypadku E6 wyciera się i brzydko wygina w okolicach pięty (być może spowodowane jest to dziwną budowa stopy użytkownika), a w przypadku New Escape sprawuje się bez zarzutu.

Materiał Zewnętrzny
W obu modelach dolna część buta jest wykonana z grubego – skóro-podobnego materiału. Materiał jest na tyle elastyczny, że pozwala na znaczne wyginanie stopy w palcach, a na miejscu zgięcia nie widać śladu pęknięć. Buty w tych miejscach nie przemakają, wszelkie zabrudzenia dają się łatwo usunąć. Ta część buta nie brudzi się i jest łatwa w konserwacji (pastuję ją bezbarwną pasta do butów). W modelu New Escape na to idzie jeszcze zaczynająca się na czubku buta wstawka z dosyć dziwnego materiału, który przechodzi w klapę - ochraniacz zakrywającą język i sznurowanie. Część środkowo - górna tej klapy wykonana jest z elastycznego materiału, dzięki któremu można znacznie zginać nogę w kostce bez strachu przed jakimikolwiek otarciami. Niestety materiał ten jest całkowicie przemakalny, co w połączeniu z także całkowicie przemakalnym wewnętrznym językiem stanowi o 100% przemakalności buta, jeżeli tylko jeździmy po mokrym śniegu sięgającym do i powyżej kostki. Inaczej sprawa się ma z modelem E6. Tam też jest klapa - ochraniacz tej samej konstrukcji (przemakalny na środku), ale za to wewnętrzny język jest nieprzemakalny, więc w "wodnych" warunkach noga ma szanse pozostać sucha. W modelu E6 za kostką, na wysokości ścięgna Achillesa są umieszczone zewnętrzne plastikowe wzmocnienia stabilizujące nogę w kostce. Takich zewnętrznych wzmocnień nie ma w New Escape, za to pod zewnętrzną powłoką w analogicznych miejscach buta da się wyczuć zgrubienia pod skórą

System zamykania
System zamykania w obu modelach składa się z sznurowania botka oraz zamknięcia zewnętrznej klapy - ochraniacza. Sznurowanie botka odbywa się poprzez płaskie sznurówki przeplecione przez plastikowe uszka. W przypadku E6 na końcu sznurówka przechodzi przez haczyk przymocowany do opisywanych wcześniej wzmocnień, a w przypadku New Escape – przez pętelkę wykonaną z taśmy. Pomimo tego, że plastikowe uszka od początku nie wzbudzały we mnie entuzjazmu (bo co zrobić jak się jedno ułamie?), muszę przyznać, że spisują się bez zarzutu – wykonane są z trwałego materiału, a sznurówka łatwo się przez nie przesuwa. Zamknięcie zewnętrznej klapy - ochraniacza w przypadku E6 jest realizowane poprzez rzepy po obu jej stronach, a w przypadku New Escape – poprzez plastikowe uszko przymocowane do klapy na elastycznym materiale naciągane na także plastikowy haczyk przymocowany do buta ze strony zewnętrznej, natomiast ze strony wewnętrznej buta klapa jest na sztywno przyszyta na sporej wysokości co uniemożliwia jej całkowite odchylenie. Nie przeszkadza to w ubieraniu i zdejmowaniu buta, lecz znacznie wydłuża czas suszenia. Model E6 jest wolny od tej wady – konstrukcja klapy umożliwia jej całkowite i bezproblemowe odchylenie. Niedługo po zakupie New Escape zauważyłem prucie się szwu łączącego klapę z elastycznym materiałem od haczyka. W domu przeszyłem to mocniejszą nitką i jak do tej pory (drugi sezon) sprawuje się bez problemu. Oba systemy zamykania klapy - ochraniacza nie są najlepsze. W przypadku uszka na elastycznym materiale brak jest podstawowej możliwości regulacji, a w przypadku zwykłego rzepa - czasami się on odpina. Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest taśma na rzep poprowadzona dookoła nogi. Z moich obserwacji wynika, że w nowych modelach Salomona wygrywa zamknięcie na haczyk umieszczony na elastycznym materiale - prawdopodobnie lepiej przyszytym do reszty buta. Oba modele mają na wierzchu uszko do zaczepienia haczyka umieszczonego z przodu ochraniacza. Problem jest z zaczepieniem tyłu ochraniacza. Wydaje się, że nie powinno się stosować linki / sznurka przechodzącego pod butem, ponieważ spód buta jest tak wyprofilowany, aby szczelnie pasował do profilu wiązania. Stosując miękki sznurek podczas chodzenia na nartach narażamy go na przetarcie, natomiast linka może spowodować zniszczenie plastikowego profilu. Osobiście ochraniacz zaczepiam za piętę tylko podczas awaryjnego chodzenia w głębokim śniegu, natomiast podczas jazdy ochraniacz jest zaczepiony tylko z przodu – zdaje to egzamin w 90% przypadków. Idealnym rozwiązaniem dla butów z profilem SNS wydawałyby się zaczepy w tylniej części buta, które umożliwiałyby przyczepienie tyłu ochraniacza, lecz niestety nigdzie nie widziałem takiego patentu.

Podsumowanie
Podsumowanie chciałbym podzielić na dwie sekcje: funkcjonalność oraz konserwację. Funkcjonalność: oba modele nie gniotą, są wygodne, dzięki profilowi SNS pewnie prowadzą nartę, podeszwa jest na tyle elastyczna, że poruszanie się na nartach nawet po długim czasie nie jest męczące. Przy awaryjnym chodzeniu w tych butach, poza brakiem protektora nie ma na co narzekać. Problemy zaczynają się, jeżeli przytrafi się głęboki mokry śnieg: w przypadku New Escape kompletnie przemakająca konstrukcja buta woła o pomstę do nieba. Wspólnymi mankamentami dla obu modeli w tej kategorii jest niedopracowane zamknięcie klapy-ochraniacza oraz brak możliwości przymocowania ochraniacza z tyłu stopy (czego nie widziałem w żadnych znanych mi butach biegowych). W kategorii konserwacja model New Escape także zostaje w tyle. Konstrukcja zewnętrznego systemu zamknięcia uniemożliwia szeroki dostęp do środka buta, co jest ważne przy suszeniu i ewentualnej wymianie sznurówek. But schnie ponad 2 dni, co na pewno nie przysparza mu żywotności (przysparza żywotność raczej jego florze bakteryjnej). Model E6 jest wolny od takich wad. Reasumując model New Escape nie nadaje się do szeroko pojętej turystyki narciarskiej natomiast model E6 jest od niego dużo lepszy.

Podsumowanie szczegółowe
Jeżeli przy opisie cechy nie jest zaznaczone, o który model chodzi, oznacza to, że cecha jest wspólna dla obu modeli.

Zalety:
- bardzo ciepłe, miękke i wygodne wnętrze
- stabilizujące plastikowe wzmocnienia w E6
- uszko z przodu buta do przymocowania ochraniacza
- dobra elastyczność podeszwy

Wady:
- bardzo poślizgowa podeszwa – brak protektora
- prawie 100% przemakalność w przypadku New Escape
- brak możliwości przymocowania ochraniacza z tyłu buta
- niedopracowany system zamykania
- konstrukcja zewnętrzna utrudniająca suszenie w przypadku New Escape

Kontakt | System CMS by OpenSolution | Zobacz również Opiniuj.pl