[NGT.pl] Niezależna Grupa Testingowa

Kudu 3L

Kuchnia turysty

pojemność: 3 dm3
temp. topnienia worka: 200 C
siła zerwania worka: 115kg/cm

Remik

2005-06-20 07:00
Kudu 3L

Kiedy pierwszy raz usłyszałem o takim urządzeniu jak camelbag przyznam, że wywołało to uśmiech na mojej twarzy, nie widziałem praktycznego zastosowania dla takiego gadżetu. Jednak podczas licznych wyjazdów rowerowych i wypraw pieszych koledzy bardzo zachwalali ten wynalazek, okazywał się bardzo przydatny, napić się można w każdym momencie, nie trzeba się zatrzymywać, prosić kogoś o wyjęcie butli z plecaka. Mimo wszystko nie byłem jednak przekonany do wydania stu złotych (mój kolega właśnie za tyle kupił swojego camelbag'a) na taką zabawkę. Postanowiłem więc zakupić coś tańszego. Podstawowym kryterium jakie musiał spełniać mój bidon była możliwość wyparzania go gorącą wodą, ponieważ z doświadczeń kolegów wiedziałem że mycie workana wodą to nie łatwe zadanie. Wybór padł na zestaw firmy KUDU o pojemności trzech litrów.

Pierwsze wrażenia
Kiedy pierwszy za do ręki wziąłem mojego KUDU, od razu rzucił mi się w oczy worek na wodę, który nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Worek wydaje się zbyt twardy i narażony przez to na pękanie. Jak się jednak okazało było to tylko wrażenie. Dobre wrażenie natomiast zrobił na mnie ustnik, jest lepszy niż u dużo droższych konkurentów, np. Platypus. Ustnik nie "wala" się po ziemi częścią którą bierze się do "do buzi", jest na niego specjalna, bardzo wygodna w eksploatacji plastikowa cześć chroniąca ustnik.

Eksploatacja
Używam tego camelbag'a przez ponad rok, opis zacznę od wspomnianego już worka na wodę. Wrażenie jakie na mnie zrobił w pierwszej chwili było mylne, worek mimo pakowania na siłę do pełnego plecaka, zwijania itp. nie popękał, dzielnie znosił intensywną eksploatacje.

Co prawda mój worek ma już dziurę ale to moja wina, na szczęście udało się go bez problemu załatać Power Tape. Worek nadaje się również do wyparzania gorącą wodą przez co jest go łatwo umyć, jest to bardzo ważne ponieważ po kilku dniach trzymania soku w bidonie, nawet po paru płukaniach zimną wodą, nadal czuć zapach przechowywanego w nim napoju, zapach jednak znika po zalaniu worka wrzątkiem. I tu jest ciekawa sprawa, ponieważ na instrukcji dołączonej w komplecie pisze żeby nie przechowywać napojów o temperaturze powyżej 60 stopni, jednak na stronie producenta można doczytać że "nie przechowywać" to nie znaczy "nie zalewać". Chodzi po prostu o to, że konstrukcja ustnika nie daje możliwości ocenienia, czy napój nie jest za gorący przez co zachodzi ryzyko poparzenia. Sam worek może jednak według producenta wytrzymać temperaturę 200 stopni.

Teraz o nieco słabszym elemencie tego zestawu, mianowicie o nakrętce mocującej rurkę do worka. Żeby woda nie ciekła trzeba bardzo mocno ją dokręcić, niestety przez takie mocne dokręcanie nakrętka pękła (widoczne na zdjęciu). Na szczęcie udało mi się zastąpić oryginalną nakrętkę kapslem z wody mineralnej. Wywierciłem w kapslu dziurę, wsadziłem kolanko podłączyłem do niego rurkę i jak na razie wszystko działa okey, ale jeśli ktoś jest estetą może mu przeszkadzać "nowy wygląd".

Ostatni ważny element testu to ustnik. Tu należą się producentowi słowa uznania. Jak dla mnie nie ma żadnych wad, same zalety, zaczynając od podwójnego systemu zamykania dopływu wody - oprócz zaworu działającego na zgnieciony ustnik jest jeszcze zawór blokujący dopływ wody na zasadzie podobnej jak w płynach do płukania, trudno to dokładnie opisać ale działa naprawdę dobrze i jest bardzo przydatny, woda nie leje się kiedy przypadkiem np. zgniotę ustnik plecakiem na postoju. Jestem bardzo zadowolony ze wspomnianej już ochrony ustnika. Naprawdę lepiej się piję wiedząc że ustnik jest czysty i że nie wycierał podłogi w pociągu czy na chodniku.

Podsumowanie
Ogólnie rzecz biorąc jestem zadowolony z zakupu tego produktu, szczególnie biorąc pod uwagę stosunek ceny do jakości.

Zdecydowaną zaletą jest to że gwint camelbaga jest identyczny jak gwint w zwykłych butelkach. Ja wykorzystałem to gdy zepsuła mi się nakrętka, ale można też nakręcić tą nakrętkę na zwykłą butelkę i z niej pić (podejrzewam jednak że będzie to utrudnione ze względu na konieczność odpowietrzania butelki).

Zestaw jest też wyposażony w dodatkową rurkę którą wtyka się w kolanko i ma ona umożliwiać ułożenie w plecaku worka z napojem - wężykiem z ustnikiem do góry. Ma to skutkować szerszą możliwością korzystania z wężyka z ustnikiem, który przez to jest dłuższy. Mnie jednak taka rurka się nie przydała, wężyk z ustnikiem jak dla mnie jest wystarczająco długi, niezależnie od tego jak wsadzę worek do plecaka.

Ktoś mógłby uznać za wadę brak jakiejkolwiek izolacji termicznej, dla mnie to jednak nie wada, nie jest mi to w ogóle potrzebne, wiec uznałem wydawanie kasy na taki dodatek za bezsens.

Czas użytkowania: pow. 1 rok

Zalety:
- cena
- ''współpraca'' z gwintem w zwykłych butelkach
- świetny ustnik
- możliwość wyparzania

Wady:
- kiepski system montażu rurki z ustnikiem do worka

rumcajs

2006-06-26 12:25

Kupiłem toto, gdyż była promocja u Rudej, a chciałem sprawdzić czy gadżet jest przydatny. Zawsze potrafiłem się nawadniać w inny sposób, zresztą trekowanie w rejonach gorących nauczyło mnie oszczędzać wodę i przyzwyczajać organizm do pracy przy jej deficycie. W PL też nie piję duzo: zdarzało mi się cały dzień ganiać i pracować w Taterkach w środku lipca bez łyku wody (faktem, że potem piwo nie służyło tylko rozrywkom, ale też odkwaszaniu nerek). Zatem wydojenie 3 litrów "w biegu" z pleców wydaje mi się absurdalne. Nabyłem 2 pojemności: 3L oraz 1L i była to dobra decyzja. W toku pierwszych doświadczeń udało mi się tak skutecznie zakręcać bidon, że popękała nakrętka z kolankiem. I tu objawiła się pierwsza zaleta: dopasowałem zwykłą nakrętkę od napoju gazowanego. Jednak prowizorka nie przekonywała mnie co do szczelności, podjąłem próbę zamówienia uszkodzonego elementu. Kudu mnie olało, Grappa stanęła na wysokości zadania - dostałem kilka sztuk zapasu. Ale przy okazji mieli ze mnie polewkę :)

Cechy użytkowe
3L używałem właściwie zawsze jak bukłak do transportu wody. Butelkowy gwint z możliwością zakręcenia dowolnej nakrętki np. ze smoczkiem to wielka zaleta - oryginalnego smoka już dawno nie mam. Sprawdził się zarówno do transportu, jak i do polewania (np.do mycia). Miększy niż butelka, ale dość sztywny worek pozwala skutecznie napenić go do końca np. w strumieniu. Stoi dość stabilnie, w przeciwieństwie do camelbagów bez szerokiej podstawy.
1L jeździ ze mną na rowerku - też spisuje się dobrze. Może być używany korkiem do góry - wtedy konieczna jest wewnętrzna rurka, jak i korkiem do dołu - bez rurki (stosuję tą drugą metodę, łatwiej się pije, a wężyk do ustnika ma wystarczająca długość). Wadą jest brak fabryczej izolacji (np. z pianki) rurki do picia wody (od słońca płyny się nagrzewają w rurce) oraz otwór bidonu uniemożliwiający wpakowanie do środka lodu w pingwinki (ale coś za coś). Zaletą zaś możliwość wyparzenia w celu usunięca zapachu i smaku napoju (spożywam zwykle tabletkowe izotoniki, solidnie się wżerają w plastik), czyszenie uzupełaniam zakupioną specjalnie do tego celu szczotą do butelek: wrzątek + soda oczyszczana + szczota zapweniają 100% higienę. Poza tym plastik użyty w Kudu na prawdę nie zmienia smaku napojów. Ochrona ustnika przed zabrudzeniem (dawno już urwana i prowizorycznie przyczepiona) też jest przydatna.
Później stałem się posiadaczem kolejnego camelbaga 1L (załączonego do plecaka Burtona, ale nie wiem kto jest jego producentem). Tu szeroki wlew pomaga w myciu, jednak miękki worek nieodporny na wysoką temeraturę niweluje jego przewagę. Ustnik o takiej samej konstrukcji, równie praktyczny, za to rurka w izolacji. Porównanie nie pozwali mi foforyzować żadnego z bidonów, Kudu jednak wydaje się być bardziej nowatorski.

Trwałość
Mały bidonik spisuje się bez zarzutu. Mimo zwijania, traktowania szczotą i wrzątkiem plastik nie nosi śladów zużycia. Duży pojemnik jest ciągany na wyjazdy jako zbiornik wody. Wskutek zginania, tagrania w plecaku, etc. rozszczelnił się zgrzew worka do części, w którą wkręcany jest korek. Sączyło się tam bardzo delikatnie, praktycznie nieuciążliwie. Ponieważ pojemnik był jeszcze na gwarancji, bez problemu wymieniono mi na nowy w Grappie. Nowy egzemplarz jest bez zarzutu.

Podsumowanie: Jestem zadowolony z tego produktu, spełnił moje oczkiwania, a nawet znalazłem zalety, których się nie spodziewałem. Dostępność cześci i dobry serwis, niezła cena. Tylko trzeba rozważyć alternatywę pomiedzy butelko-nakrętkowym Kudu, a bardziej klasycznym camelbagiem, z dużą nakrętką i miękkim workiem. Ja bym w przyszłości wybrał znów Kudu.

~rzez

2007-01-21 20:46

Bukłak Kudu 3L kupiłem w lecie 2005 roku. Posłużył około 14 miesięcy po czym umarl śmiercią naturalną.

Używałem go bardzo często, czasami pare razy w tygodniu. Na kursie skałkowym, podczas łażenia po lesie (zimą i latem), czy też do szkoły jako żródło wody po wfie :)

Plusy

Zaletami tego bukłaka jest możliwość wypalania go wrzątkiem, w miarę niezła odpornośćna nacisk (wytrzymał 25 kg nacisku, przy czym zawór przy ustniku trochę przeciekał). Posiada bardzo wygodny ustnik, który używa się poprzez lekkie wyciągnięcie ustnika (przesunięcie się tłoczka), ugryzienie go ustami i zassanie cieczy. W miarę dobrze izoluje płyn znajdujący się w środku (w lecie nie jest bardzo gorący). W porównaniu do innych worów na wodę jest tani (około 45 zł).

Minusy

Sam camelbag zrobiony jest ze sztywnego tworzywa sztucznego (kilka warstw). Niestety warstwowa budowa materiału i jego sztywność przyczynia się do rozwarstwień oraz do hmm przetarć. W moim modelu doszło do tego, że część najbardziej zewnętrznej warstwy odeszła od camela, nie stanowiło to jednak problemu w jego użytkowaniu. Gorsze było "przetarcie się" dna. Ponieważ jest ono sztywne, częste ruchu sściskające powodują, że i tam materiał zaczyna się rozwarstwiać. U mnie powstała z tego powodu dziura, która zakończyła żywot tego pojemnika. Do tego doszło to co wszyscy opisują - pęknięcie nakrętki. Problemem jest również rurka znajdująca się w środku. Przy częstych ruchach po prostu wypada z uchwytu przy zakrętce. Brakuje także jakieś izolacji na rurce. W czasie używania przy minusowych temperaturach zamarzała mi ciecz w rurce (nie dalo się jej do końca wyprzećdo zbiornika). Żeby znowu się napić, musiałem wkladać rurkę do buzi, żeby się trochę rozmroziła :). Do wad muszę też zaliczyć długi czas schnięcia, czasami pare dni nie wystarczało, aby był całkowicie suchy.

Generalnie ten camel nie jest bardzo zły, ot przeciętny. Sądzę, że lepiej jest dozbierać trochę kasy i kupić coś lepszego (wytrzymalszego).

Kontakt | System CMS by OpenSolution | Zobacz również Opiniuj.pl