Ocena produktu |
| Wiatroodporność | 4.50 |
| Wodoodporność | 4.50 |
| Wygoda | 5.00 |
| Wyposażenie | 3.50 |
| Wytrzymałość | 4.00 |
| OGÓLNA |
4.30 |
Marabut Gwinea
Namioty
3 osobowy
waga całkowita - 4,5KG/4,0Alu
tropik - poliester PU/RIP-STOP (3000 mm H20)
sypialnia - poliamid
podłoga - POLITARP PE (10000 mm H2O)
wymiary - 275x230x145cm
sypialnia - 210x170cm
szkielet z włókna szklanego 8,5mm lub Alu 9,5mm
gwarancja - 2 lata
Ocena produktu |
| Wiatroodporność | 4 |
| Wodoodporność | 5 |
| Wygoda | 5 |
| Wyposażenie | 4 |
| Wytrzymałość | 4 |
| OGÓLNA |
4.40 |
Przed zakupem długo przeglądałem wszystkie oferty i testy sprzętu dostępne w sieci. Szukałem namiotu do uniwersalnego użytku. Takiego, który sprawdziłby się zarówno na długim stacjonarnym pobycie, jak i na wypadzie w górach z plecakiem. Mimo wszystko miał to być raczej namiot bazowy, pojemny, z miejscem do ''życia'' w czasie deszczu i do ewentualnych wieczornych spotkań w gronie przyjaciół. Gotów byłem wydać raz, a porządnie by ustrzec się przed koniecznością ponownego zakupu. Po paru odwiedzinach w sklepach i obejrzeniu namiotów na żywo wiedziałem, iż wybór padnie na jeden z trzech modeli Marabuta: Atacame, której nie kupiłem z powodu brakujących opinii użytkowników, Poligona 3, którego z powodu wyczerpania zapasów nie dało się już nigdzie dostać i właśnie Gwinei, którą odkryłem w promocyjnej cenie (567zł) w jednym z warszawskich sklepów turystycznych. Nie zastanawiałem się długo, stwierdziłem, że zaoszczędzone pieniądze zainwestuje w resztę sprzętu i do dzisiaj nie żałuje mojej decyzji..
Niestety, zaraz po zakupie odkryłem w namiocie pierwsze wady w wykonaniu. Rogi podłogi zdawały się niestarannie zszyte i przepuszczały wodę podczas intensywniejszych opadów. Do tego poszła gumka w jednym ze stelaży FG i moskitiera, zbudowana z raczej słabego materiału zaczęła się ''zaciągać'' w zastraszającym tempie. Jednak późniejsze działania gwarancyjne producenta i wypowiedzi innych użytkowników pozwalają mi uwierzyć, iż była to raczej jednorazowa wpadka tej firmy. Namiot został naprawiony praktycznie od razu po dojściu do Marabuta, bez problemów i dochodzenia, podłoga została wymieniona na staranniezabezpieczoną, moskitiera na nową (ponoć teraz robią z mocniejszego materiału). Wszystko ze zrozumieniem i z troską o klienta.
Materiały Z góry należy powiedzieć, iż użyte materiały okazały się w pełni wodoodporne i pod tym względem nie było żadnych problemów. Tropik mimo złego traktowania i składania go w mokrym stanie w dalszym ciągu nie stracił nic z funkcjonalności. Podłoga porządna, gruba okazała się odporna na przetarcia i na stawianie namiotu po ciemku ''gdzie popadnie''. Sypialnia mimo mocnego ''zszorowywania'' z niej brudów po wyjazdach w dalszym ciągu jest w doskonałym stanie. Jedyną, moim zdaniem, wadą jest bardzo duża różnica w naprężeniu materiału w zależności od temperatury i nasłonecznienia. Gdy jest ciepło i świeci słoneczko materiał jest mocno napięty (trzeba poluzować odciągi), gdy zaś jest wilgotno i zimno tropik ''wisi'' na sypialni, jeśli go nie odciągniemy. W żadnym stopniu nie grozi to jednak rozerwaniem szwów czy wyrwaniem odciągów, ale trzeba kontrolować napięcie w zależności od pogody co według zapewnień producenta nie powinno mieć miejsca.
Budowa/krój Gwinea jest namiotem wysokim. Jest to zarówno wadą jak i zaletą. Z jednej strony pozwala to na naprawdę szeroką gamę ruchów w sypialni (na przykład zakładanie spodni na stojąco czy też ćwiczenia fizyczne w zimne dni) z drugiej strony, przy silnym wietrze i niepełnym ''zaśledziowaniu'' może grozić zniszczeniem, bądź zwianiem namiotu. Miejsca w środku starcza spokojnie na grę w karty w 4-5 osób, od biedy dodatkowo do przedsionka mieszczą się jeszcze 2 siedzące osoby. Komfort mieszkania dla 2-3 osób jest naprawdę wystarczający. Długość sypialni (210cm) i ściany stojące pod dużym kątem pozwalają wyciągnąć się bardzo wygodnie osobom do 180cm. Ludzie powyżej 190cm powinni poszukać sobie innego namiotu. Tropik sięga prawie do ziemi, prócz przedsionka gdzie, o dziwo, pozostaje szeroka szpara przez którą silny wiatr może nam coś wywiać. Wywołuje to również niepotrzebne trzepotanie materiału, które dodatkowo obciąża szwy. Z tego, co widziałem niektóre Gwinee mają przedsionek aż do ziemi. Radziłbym zwracać na to uwagę przy zakupie.
Wentylacja/wejście Tylko jedno wejście- właśnie tego obawiałem się przy zakupie. Jednak czas pokazał, że da się z tym żyć. Sam jestem człowiekiem, który nienawidzi upałów i naprawdę obawiałem się uduszenia przez brak przeciągu. Jednak nic podobnego się nie stało. Gdy pozostawimy w wejściu samą moskitierę to nawet w najcieplejsze dni lata da się w środku wysiedzieć. Prócz tego przypadki, w których zmuszeni jesteśmy do przesiadywania w lecie, na słońcu w namiocie są naprawdę bardzo rzadkie. Wejście zadaszone dużym przedsionkiem ma również wiele zalet. Nie mamy problemu z wentylacją nawet podczas ulewy, po prostu zostawiamy wejście otwarte i oglądamy ludzi biegających i wylewających wodę ze swoich''konstrukcji''. Gdy chcemy wejść do środka w czasie deszczu, też nic nam się nigdzie nie wlewa, a mokre rzeczy zostawiamy w przedsionku do suszenia, nie mocząc nimi sypialni. Nawet, gdy pozamykamy wszystko na noc i pozostanie tylko wentylacja ''daszkowa'' na szczycie kopuły, najczęściej nie tworzy się wilgoć kondensacyjna, a jeśli nawet, to spływa grzecznie po tropiku, pozostawiając sypialnie suchą.
Stabilność na wietrze Właśnie dlatego kupiłem Gwinee. Jest to w miarę duży-mały namiot. Znaczy to, że z jednej strony mamy dużo miejsca i komfort biwakowania. Z drugiej zaś w miarę niską wagę (po 2kg na 2 osoby) i w miarę odporną na wiatr konstrukcję. Do tej pory używałem stelaża z włókien szklanych i nie było z nim problemu nawet przy silnych wiatrach w wysokich Bieszczadach, jednak niebawem mam zamiar dokupić jego aluminiowy odpowiednik by poszerzyć trochę margines bezpieczeństwa i pozbyć się wagi. Oczywiście podstawą stabilności przy namiocie tej wysokości jest odpowiednie użycie szpilek i śledzi. Warto poświęcić na tę czynność trochę więcej czasu, jeśli nie chcemy by nasza Gwinea poszybowała w dolinę. Co do śledzi i szpilek. Szpilki są w miarę mocne, ale zdecydowanie za ciężkie. Do przedsionka radziłbym je wymienić na masywniejsze, bądź zastąpić śledziami. Waga śledzi jest znośna, ale za to są o wiele za miękkie na twardszy grunt. Worek z oryginalnymi śledziami i szpilkami waży razem 430 g.
Wyposażenie sypialni Powiedziałbym, iż tu jest raczej marnie. Na szczycie dwa kółeczka na latarkę/lampkę i ewentualnie do przewleczenia przez nie linki na pranie. Miła byłaby tu zdejmowana siatka, bądź po prostu cztery kółeczka do zaczepienia, przez które można by przeciągnąć na krzyż parę sznurków i stworzyć sobie w ten sposób własną półeczkę. Przy podłodze standardowo jedna kieszeń podzielona na dwie przegródki co też nie jest szczytem marzeń. Na szczęście w serwisie razem z nowa podłogą dostałem dodatkowo rząd doszytych kieszonek jako prezent. Wiem, że nie jest to każdemu potrzebne ale gdy nie jest używane, to nie przeszkadza, więc producent tej klasy mógłby się jednak pokusić o więcej ''gadżetów'' w tej sferze. Należy tu również pochwalić dobrze rozwiązane wejście. Znaczy się od wewnątrz wpierw materiał tropiku, potem dopiero moskitiera na całej długości. Umożliwia nam to regulację wentylacji/pola widzenia bez narażania się na ukąszenia robactwa czyhającego na zewnątrz. Jedynie wejście rolowane do dołu do zabezpieczającej ''kieszeni'' budzi wątpliwości, ale da się z tym żyć, jeśli uważamy by nie deptać po nim buciorami. Światło w sypialni, jak widać na zdjęciach, jest bardzo przyjemne i w miarę jasne, mimo ciemnej zewnętrznej barwy tropiku.
Sztuczki, porady, pomysły Dla zwiększenia stabilności na wietrze w pierwszej kolejności polecam zamontowanie jednego bądź dwóch odciągów od przedniego łuku przedsionka. W ten sposób zaradzimy wyginaniu się przedniej części namiotu, która to deformuje się w czasie wichury najmocniej, jednocześnie naprężymy w ten sposób dodatkowo materiał przedsionka i woda będzie spływała po nim szybciej, umożliwiając szybsze wyschnięcie namiotu. W czasie deszczu z wiatrem, jeśli nie chcemy rezygnować z otwartego wejścia i związanego z tym widoku i wentylacji, bierzemy ze sobą dwie duże klamry biurowe (takie, których używa się przy budowie osłon do palników z karimaty). Zamykamy przedsionek tylko kawałek, by nie zacinało do środka i resztę zwisającego materiału rolujemy i spinamy spinaczem. W ten sposób nawet w czasie największej wichury możemy obserwować otoczenie.
Podsumowanie Z pewnością nie jest to namiot wysokogórski ani nadający się dla ludzi liczących każdy gram na plecach. Mogę go polecić wszystkim tym, którzy szukają porządnego, przemyślanego i wytrzymałego namiotu do ogólnie pojętego podróżowania. Zarówno z plecakiem jak i wszystkimi innymi środkami lokomocji. Jego głównymi atutami są duży komfort przy jednoczesnym zachowaniu niskiej wagi i dużej stabilności na wietrze. Nie jest on może zwycięzcą w żadnej konkretnej dziedzinie, ale sprawdza się we wszystkich. Jak w reklamie: ''Najbardziej uniwersalny model Marabuta''.
Dodatkowe Doświadczenia Namiocik po Bieszczadach, Mazurach i Pomorzu przeżył, też bez problemu wakacyjną podróż po Europie. Od Dolomitów przez Austrie i włoskie plaże*, cały czas zapewniał pełną wygodę biwakowania. Zaskoczona była nawet moja przyzwyczajona do luksusu siostra, ktora kochala możliwosc leżenia sobie w czasie sporego deszczu i bezpiecznego wyglądania na zewnątrz. Często zmuszeni też byliśmy do nocnego rozkładania i składania domku w deszczu - wszystko żaden problem. Tak więc nadal nie mam mu nic do zarzucenia. W czasie upalnych dni we Włoszech też nie było zadnych problemow z wentylacja. Spotkaliśmy tam nawet Polaków z takim samym domkiem :}
*Niestety górki tylko poniżej 2000m i w osłoniętych miejscach, więc ciekawymi doświadczeniami z nadzwyczajnym wiatrem nadal służyć nie mogę.
Czas użytkowania: 2 lata
Zalety: - wejście zabezpieczone przed deszczem - duży pojemny przedsionek i sypialnia - względnie niska waga przy wysokiej wygodzie - absolutnie wodoodporny - możliwość dokupienia fartuchów śnieżnych - doskonały serwis
Wady: - zmiany napięcia materiału - tropik w przedsionku nie sięgający do ziemi (w moim konkretnym egzemplarzu) - brak możliwości umocowania dodatkowych odciągów od stelaża
Dodam jeszcze pare fotek, na ktorych lepiej widac ile jest w srodku miejsca. Warunki niestety malo ekstremalne, bo kemping w poblizu Wenecji ;] Jesli ktos ma niski palnik to moze w razie bezpiecznie gotowac w przedsionku. Zreszta nawet w czasie deszczu mozna otworzyc przedsionek i wystawic kuchnie na deszcz, do srodka sie nic nie naleje.
Mam 2 takie namioty. Oba sprawne. W pierwszym spalem przez 8 czy 9 lat okolo 3-4 tygodni w roku. Drugi kupilem na duzy wyjazd i spalem w nim 99 kolejnych nocy. Prawie codziennie namiot byl skladany i rozkladany. Uzywalem go na splywy kajakowe, chodzenie po gorach, lasach i do samochodu. Namiot uzywam dla 2 osob. Moim zdaniem jest to namiot wspanialy. 1. Absolutnie wodoodporny tropik. Nawet w czasie wielkich burz, ciaglych opadow nigdy nie przemokl. 2. Bardzo mocna konstrukcja. Bylem na obozie gdzie w czasie wichury z okolo 30 namiotow z calej Europy tylko 2 (w tym moj) nie zostaly uszkodzone. Raz tylko spalem na otwartej przestrzeni przy takim wietrze, ze kladl sie na ziemie ale dodatkowy odciag zalatwil sprawe. 3. Duzy przedsionek, w ktorym mozna gotowac przy otwartym i zamknietym wejsciu. 4. Namiot ma dla mnie optymalna wysokosc i powierzchnie. Jest po prostu wygodny. Ma jednak jeden mankament. Podloga. Zaczela podsiakac po 5 latach. 2 lata temu wyslalem do producenta i za niewielka oplata (jesli dobrze pamietam 80 zl) przyslali mi kurierem namiot z wymieniona podloga. W nowym namiocie podloga potrafi byc rankiem, mniej ale rowniez - mokra. Nie wiem dlaczego. Potwierdzam tez ze w starszych namiotach suwaki byly nie najlepszej jakosci. Na szczescie nie jest to dla mnie wielki problem (dodatkowa podloga, folia, karimata, itd chronia przed zamoczeniem). Jego wytrzymalosc i tropik, ksztalt rekompensuje ta niedogodnosc. Polecam.
~Ognik
2006-08-04 12:50
Ocena produktu |
| Wiatroodporność | 5 |
| Wodoodporność | 4 |
| Wygoda | 5 |
| Wyposażenie | 3 |
| Wytrzymałość | 4 |
| OGÓLNA |
4.20 |
Namiot ten zakupiłem w 1993 lub 1994 roku! Dokładnie nie pamiętam. Służył mi wiernie aż do zeszłych wakacji!!! ( 12lat!). Była to jeszcze pierwsza chyba wersja. W niezwykle praktycznym kolorze moro. Szkoda że teraz już takich nie robią! Namiot absolutnie wspaniały! Przestronny, wygodny ( 7 dorosłych osób siedziało w nim w miarę wygodnie i grało w karty). Przy tym nie taki ciężki i chodziłem z nim nawet sporo po górach. Dla 2 osób jest to prawdziwy salon z miejscem na dwa duuże plecaki w środki i całą kuchnię w przedsionku. Wady zauważone w tej pierwszej wersji: Wejście niezwykle duże, otwierane 3-ma suwakami umieszczonymi w kształcie odwróconej litery T. Bardzo praktyczne, bo można otworzyć go z każdej strony, albo całkiem i podwinąć oba boki (są gumki do mocowania) można wtedy siedzieć spokojnie w 2 osoby w środku trzymając nogi na zewnątrz. Niestety, zrobione było z samej siatki. Strasznie wiało i sam doszyłem zasłonki zapinane na rzepy. Odtąd było ok. W obecnych wersjach jest inne, już z zasłonką zapinaną na suwak. Niestety zdaje się że tak rozwiązane, że przyszyte od dołu, czyli depcze się po nim. Były też problemy z prętami stelaża. Były po prostu za długie. Musiałem je nieco przycinać. Dość szybko też pourywały się uchwyty w suwakach. Dorobiłem z drutu i dotąd działają. Nieco za słaby materiał mankietów w których idą pręty stelaża. Zresztą to nawet trudno powiedzieć że ZA słaby. Po prostu słabszy od tropiku. Po tych 11-tu latach używania rok w rok, zaczął się strasznie pruć i to był powód zakupu nowego namiotu. Reszta, zarówno tropik jak i sypialnia przetrzymały by pewnie jeszcze kilka lat! Pozytywy: NAMIOT SŁUŻYŁ MI 12 LAT!!! I to chyba mówi samo za siebie. Noszony, wożony, rzucany i deptany. Rozbijany w wilgotnych lasach i w słońcu krajów południowych. Przetrzymał niejedną burzę i po poznaniu jego możliwości bardziej obawiałem się piorunów niż wiatru i deszczu. Najwygodniejszy z namiotów jakie znam! Bardzo prosty w rozkładaniu. Obecnie zakupiłem Fiord Nansen Andy III, ale ciągle żałuje mojego Marabuta. A dlaczego nie nowy Marabut? Po pierwsze cena. Moim zdaniem firma obecnie nieco z nią przesadziła. Po drugie koniecznie chciałem taki jak tamten. W kolorze MORO. Dzwoniłem do Marabuta, ale powiedziano mi że takich teraz nie ma i NIE BĘDZIE. Ciekawe dla czego?! Gdybym dostał namiot w kolorze moro i z takiego materiału (ciemny, nie za bardzo prześwitujący, pokryty od wewnątrz warstewką aluminium, która dodatkowo odbija ciepło), to bym odżałował te kilka stówek więcej, a tak zakupiłem Andy i czekam że może Marabut zmieni znowu swój asortyment.
|