[NGT.pl] Niezależna Grupa Testingowa

Ocena produktu

Oddychalność4.00
Wygoda5.00
Wytrzymałość4.00
OGÓLNA 4.33

Sensor Merino Air

Odzież » Bielizna

Rozmiar XL, krótki rękaw, kolor czarny

Skład materiałowy:

90% Merino Wool, 10% PADh (120 g/m2)


Arni

Arni
2018-10-29 19:22

Ocena produktu

Oddychalność4
Wygoda5
Wytrzymałość4
OGÓLNA 4.33

Dzięki uprzejmości: sklepu outdoorzy.pl, dystrybutora firmy Sensor i portalu NGT z końcem sierpnia stałem się posiadaczem i testerem zarazem, koszulki Sensor Merino Air.

https://www.sensor.cz/zbozi/sensor-merino-air-panske-triko-kr.rukav-cerna.html

Warunki testu terenowego:

Karpaty Rumuńskie w samym środku lata oraz we wrześniu, gdzie pogoda potrafi spłatać figla i z upalnego lata łatwo przekształci się w śnieżną zimę. Dodatkowo zabrana była na kilka treningów kolarskich jako jesienna potówka.

Pierwsze Wrażenie:

Koszulka otrzymana do testów jest w kolorze czarnym z tęczowymi szwami na plecach i z krótkim rękawkiem :-) Może nie jest to taka bardzo głęboka czerń, ale jednak do grafitu trochę brakuje.

https://www.sensor.cz/zbozi/sensor-merino-air-panske-triko-kr.rukav-cerna.html 
http://tiny.pl/gsnk6
http://tiny.pl/gsnkv

Delikatna, cienka, 120g, tego chciałem na lato i Rumuńskie upały, ma szybko odprowadzać pot i dodatek sztucznych włókien powinien temu pomóc. W dotyku na ciele mega przyjemna, zero gryzienia, porównał bym do bawełny lub dokładnie do tego samego co moja koszulka 100% wełny od Smartwoola w gramaturze bodaj 260g. Także pod tym względem widać, iż dobre włókno Merynosa jest po prostu dobrym włóknem :-) i te niewielkie dodatki poliamidu temu nie przeszkadzają.

Drugim moim założeniem miało być dopasowanie. Sportowa koszulka to przylegający i przedłużany krój. Miałem obawy z pewnych powodów dobierając rozmiar pod dane z tabelki. Jest OK, super. delikatnie się naciąga jakby miała domieszkę lajkry, o to chodziło, tak ma być, żadnych luźnych rękawków czy miejsca na dodatkowy brzuch. Wybrałem XL przy swoich 185cm wzrostu i ok. 90kg wagi z ciężarową przeszłością ;-)

http://tiny.pl/gsnkz
http://tiny.pl/gsnk3
http://tiny.pl/gsn2h
http://tiny.pl/gsn2q

Samo opakowanie dość tradycyjne, żadnych wodotrysków, kolorowych zdjęć itd. Kartonik, woreczek strunowy, etykieta w języku czeskim prawdopodobnie z przepisem prania/konserwacji i tyle. Generalnie chyba zgodne z obecną modą na takie pakunki. Jedna uwaga od razu mi się nasunęła, przydała by się polska instrukcja prania, bo szary Kowalski może nie wiedzieć, iż należy prać wełnę w zimnej wodzie, w płynie z dodatkiem lanoliny (ja bynajmniej tak piorę), a kto tak naprawdę zna te wszystkie obrazkowe znaczki przepisów prania? 

http://tiny.pl/gsn2x
http://tiny.pl/gsn2g
http://tiny.pl/gsn2t
http://tiny.pl/gsn87

Na samym początku pojawiały się pewne obawy, czy koszulka dobrze odprowadzi pot czyli stanie się konkurencją dla koszulek syntetycznych. Czy nie wyblaknie po kilku praniach, bo jakby nie patrzeć, koszt zakupu nowej to skromne 200zł. Odporność na piling??? Tego bałem się najbardziej, bo bezpośrednio na niej miał być noszony plecak transportowy, a ten nie cacka się ze zbyt delikatnymi wyrobami.

Przebieg testu:

Rozpoczęliśmy spokojnie, najpierw 12h zwiedzania Krakowa i kolejne 12h w Budapeszcie. Oj było gorąco, w Budapeszcie temperatura nawet w cieniu nie zeszła poniżej 30 stopni, a do tego wilgotność powietrza niesamowicie duża. 48H na grzbiecie i bardzo dobrze. Osobiście nie mam zastrzeżeń :-) Brak zapachów, wszystko działa, super. Jedynie kolor przydał by się jasniejszy na te promienie słońca.

Lecimy dalej, przed nami 3 tygodnie w Vulcanach i Retezacie. Trekingu wyszło mniej, bo niestety tak fatalnej pogody, to nawet miejscowi górale nie pamiętają. Kilka dni przed przyjazdem doszło do jednych z największych powodzi w centralnej Rumuni, tragedia. Nam jednak nie było to straszne, walczymy do upadłego, a na sobie mam non stop Sensora. Chodzę w niej, śpię, gotuję, nie piorę. W sumie przez cały wyjazd przeprana została może 3 razy i to typowo bojowo czyli w strumyku lub rzece górskiej. Do prania używałem albo mydełka w płynie albo odrobiny szamponu czyli to co było pod ręką. Suszenie odbywało się albo w pełnym słońcu albo przy jakimś piecu refugiu.
I co? Jest rewelka, wszystko działa, pojawiły się jednak pierwsze kulki zmechacenia i od razu zacząłem obmyślać plan, jak się ich pozbyć w domu. Są przecież spec maszynki, każda pani domu powinna takowe mieć i w moim przypadku z pomocą przyszła do mnie szwagierka.

https://tiny.pl/gzz7x
https://tiny.pl/gzz7g

Kolor, zaciągnięcia, rozciągnięcia? Nie, nic takiego nie odnotowałem. Dziwne, bo wełna zawsze kojarzy mi się z delikatnością, małą odpornością na uszkodzenia itd. Jest naprawdę dobrze.
W sumie 24 dni noszenia koszulki non stop i pierwszy test zdany na 5 z minusem. Jestem zaskoczony.
No dobra, ale spodziewałem się znacznie gorszej oddychalności i odprowadzania potu. Testy równoległe podczas suszenia wykazały wprawdzie niewielką różnicę w stosunku do cienkiego syntetyka, ale naprawdę nie ma tragedii tym bardziej w warunkach letnich. Wieszałem obok siebie Sensora i syntetyka, w pełnym słońcu różnica w czasie schnięcia sprowadzała się może do kilkunastu minut. Powieszone w zacienionym refugiu, przy słabo grzejącym piecyku, a wieczorem już przy zimnym wykazały, iż syntetyk był rano suchy, a Sensor tylko odrobinę wilgotny. W praktyce i tak nadawała się do natychmiastowego nałożenia i dosłownie po kilku minutach wysychała całkowicie. Nie ma zastrzeżeń, tak miało być jeśli Merino chciało u mnie zdać egzamin.

https://tiny.pl/gzz77
https://tiny.pl/gzz7w

No dobra, ale przed nami poważniejszy wyjazd wrześniowy. Na tym wyjeździe spodziewam się już gorszych warunków. Koszulka częściej powinna lądować pod streczem, a więc wszelkie braki w schnięciu powinny ujrzeć światło dzienne. Jak się okazało wyszło nam w sumie 21 dni na grzbiecie, pranie 3 razy i prawdę mówiąc, to niewiele mam do dodania. No jest naprawdę dobrze. Kolor trzyma barwę do dziś, pojawiły się kolejne drobne zmechacenia na plecach, ale maszynka antypilingowa poradziła sobie z nimi doskonale. Muszę przyznać, że podczas treku z bluzą zewnętrzną, zachowywała się tak jak każda inna syntetyczna koszulka, wilgoć odprowadzała bardzo dobrze, nie czułem mokrego kompresu po dojściu na bazę, w słońcu schła dosłownie w godzinę (czarny jest jednak praktycznym kolorem), naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Co więcej, po tych kilku tygodniach nadal trzyma fason, nie rozciągnęła się na boki co mnie bardzo zadowala, nadal fajnie przylega, dosłownie jak za nowości, a wszyscy ci, którzy mieli jakiekolwiek wątpliwości czy dodatek 10% syntetycznych włókien może wpłynąć na zatrzymywanie przykrych zapachów, to stanowczo odpowiadam – jest bardzo dobrze. Pełne syntetyki pod tym względem mogą się schować. Owszem, po tej ilości litrów potu, które zdążyła wchłonąć pomiędzy praniami, nie była świeża jak po wyjęciu z pralki, ale naprawdę po tygodniu nie ma z nią tragedii. To największa zaleta włókien wełny Merino, brak czy ściślej mówiąc, bardzo duże ograniczenie przykrych zapachów, to jest niepodważalna zaleta i trudno o odpowiednik syntetyczny, bynajmniej ja się z takim nie spotkałem jeszcze. Może jony srebra, ale czy one są trwałe na dzianinie? No nie wiem, trudno mi tu porównywać.

Podsumowanie testu outdoorowego

Jestem miło zaskoczony, nie spodziewałem się takich rezultatów. Dotychczas miałem do czynienia z wełną, ale pod postacią ciepłej koszulki o gramaturze 260g i na jej podstawie twierdziłem, że wełna nie nadaje się na jakąkolwiek aktywność. Zawsze miałem mokry kompres, schło długo, zimą fatalnie. Tu dzięki możliwości wyboru poprosiłem o coś z dodatkiem syntetycznych włókien. Producent miał takową gdzie wełnę Merynosa zmieszano z 10% syntetyka. I to był strzał w dziesiątkę, wprawdzie pod pewnymi względami ustępuje to czysto syntetycznym włóknom, ale ma także niepodważalne zalety. Suma summarum jest naprawdę przyzwoicie, a tym bardziej na warunki letnie i wiosenno/jesienne. Nie miałem jeszcze okazji chodzić w niej zimą, ale pewnie i na to przyjdzie pora, bo nie omieszkam ją zabrać na styczniowy trek gdziekolwiek by on miał się odbyć.

https://tiny.pl/gzz79

Inne warunki testowe

Pozwoliłem sobie także na kilka kilka jesiennych treningów kolarskich gdzie pod długa bluzę założyłem Sensora. W sumie bez większej różnicy, w tym przypadku wiatr ogrywa ogromną rolę i tak jak syntetyczne włókna potówki zostają przewiane z potu, tak samo zachowywał się Sensor. Fajnie, że dzięki swej długości zakrywającej całkowicie nery w pozycji mocno pochylonej nic mi nie wyłaziło ze spodenek i wszelkie newralgiczne części ciała miałem cały czas zakryte. Myślę, że jako bielizna ogólnosportowa Sensor jest jak najbardziej dobrym wyborem.

Na koniec napiszę, czy stojąc osobiście przed wyborem kupna bielizny kupił bym Sensora Merino Air czy wybrał bym tańsze włókna syntetyczne. Niestety wybrał bym ten drugi rodzaj materiału. Kluczowym powodem jest cena. 200Zł to bardzo dużo jak na tego typu odzież, tak uważam. W aktywności outdoorowej nie mam aż takich wymagań i za specjalnie nie potrzebuję głównej zalety wełny. Outdoor to outdoor, tu na pewne rzeczy nie zwraca się uwagi, to nie jest wyjście na Krupówki. Outdoor to ogniska, to pot i łzy. Są niestety znacznie ważniejsze rzeczy niż wydzielany przez nas zapach. Oczywiście, miło jest gdy ten zapach jest niewielki czy mocno ograniczony, super, ale 200zł to moim zdaniem o 100zł za dużo, by pozwolić sobie na taki luksus. Ale jeśli dla kogoś nie stanowi to bariery, to jak najbardziej warto zainwestować w Merino Air, bo ta z pewnością się odwdzięczy.

PLUSY:
bardzo wolne i słabe łapanie przykrych zapachów potu
trzymanie pierwotnego fasonu
trzymanie koloru, brak odbarwień
dobry, przylegający i odpowiednio długi krój

MINUSY
cena 200zł.
podatność na piling (wliczone w wytrzymałość)
mimo wszystko oddychalność w porównaniu z cienkim syntetykiem choć i tak jest to wysoki poziom jak na wełnę

Kontakt | System CMS by OpenSolution | Zobacz również Opiniuj.pl