[NGT.pl] Niezależna Grupa Testingowa

Ocena produktu

Oddychalność4.00
Wiatroodporność4.00
Wodoodporność3.00
Wygoda5.00
Wytrzymałość5.00
OGÓLNA 4.20

The North Face Corona Climbing Pant

Odzież » Spodnie

Waga 360g
Materiał: 140Dx70D, 220g/m² 91% nylon/9% elastane double weave TNF Apex Aerobic with DWR

gavagai

gavagai
2018-04-02 16:20

Ocena produktu

Oddychalność4
Wiatroodporność4
Wodoodporność3
Wygoda5
Wytrzymałość5
OGÓLNA 4.20
The North Face Corona Climbing Pant The North Face Corona Climbing Pant

Spodnie The North Face Corona Climbing Pant mam od dwóch lat. W tym czasie służyły mi głównie w górskich wspinaczek. Nie są to spodnie idealne, ale lubię je i z czystym sumieniem polecam.

Tło

Jeżeli tylko można, wolę w górach poruszać się na lekko – oszczędzam wtedy siły, mogę być szybszy, minimalizując wtedy ryzyko ekspozycji na warunki, do których człowiek nie został ewolucyjnie przystosowany. W wypadku spodni oznacza to, że – jeśli mogę – chodzę w górach w krótkich spodenkach lub ¾. Te pierwsze nie zawsze nadają się do wspinania. Poza tym, że stojąc na stanowisku w jakiejś północnej ścianie łatwo niepotrzebnie się wystudzić, to jeszcze łatwo o piekące otarcia i zadrapania. Z podobnych powodów czasami wolę zamiast spodni ¾ założyć na siebie zwykłe, długie spodnie. Jednak w cieplejsze dni pewnej pogody, na mniej wymagające wspinaczki wolę brać spodnie ¾ - głownie ze względu na komfort podczas podejścia – uwielbiam szybko, z szybko bijącym sercem podchodzić pod ścianę, dać sobie w kość, a podczas takiego wysiłku, jakby nie patrzeć, bardziej spocę się w jakichkolwiek długich spodniach niż krótkich czy ¾.

Z długich spodni tego rodzaju dotychczas w górach używałem głównie bardzo lekkich, rozciągliwych i dających bardzo dobrą osłonę przed wiatrem spodni Marmota Rockstar Pant. Lubiłem je, choć z czasem trochę się zużyły. Głównie chyba "moralnie", bo poza delikatnym zmechaceniem na tyłku i kolanach niewiele, może poza luźnym fasonem, miałem im do zarzucenia. Chcąc je zastąpić, przy nadarzającej się okazji kupiłem spodnie słoweńskiej marki Karibu uszyte z lekkiego i elastycznego materiału Schoellera. Niestety, okazały się trochę zbyt przewiewne a szef idący w poprzek powyżej kolana irytował mnie i drażnił skórę. Miałem też spodnie Montano El Cap. Spodnie te, choć ładnie uszyte i w odpowiadającym mi fasonie, okazały się zdecydowanie za ciepłe na lato. Były przy tym niezbyt jak dla mnie lekkie i pakowne. Postanowiłem więc poszukać czegoś nowego. Wobec tego, co zdążyłem napisać, nie będzie budzić chyba zdziwienia to, że szukałem spodni, które byłby:

1. lekkie
2. elastyczne (przydatne przy wspinaniu, kiedy niekiedy zadziera się nogę na wysokość nosa 😉)
3. dopasowane (to akurat moja fanaberia, po prostu wolę krój fit czy slim a nie regularny)
4. w miarę przeciwwiatrowe
5. w jak największym stopniu paroprzepuszczalne (ten wymóg jest subiektywnie bardzo ważny, ponieważ zwykle poruszam się po słonecznych i dość ciepłych Alpach Julijskich, gdzie na długim podejściu można się solidnie spracować, szczególnie że lubię chodzić szybko),
6. odporne na uszkodzenia, szybkoschnące (a więc nie bawełniane)

Po przeszukaniu Internetu znalazłem model, który wydawał się spełniać powyżej wyliczone kryteria. The North Face Corona Climbing Pant. Nie miałem wcześniej odzieży tej marki. Kupiłem bez zniżek itd. w polskim sklepie model w rozmiarze S (mam 181 cm wzrostu, 69 kg wagi, w pasie mniej więcej 80 cm) – pasują na długość, w pasie są dobre na styk.

Materiał

Spodnie uszyte są z materiału Apex Aerobic, o którym można przeczytać na stronie producenta, że jest on rozciągliwy, w znacznym stopniu odporny na wiatr (10 CFM, czyli całkiem nieźle), przy tym najlżejszy i najbardziej oddychający z northface’owej rodziny materiałów softshellowych Apex.

Muszę jednak zaznaczyć, że spodnie wydają się uszyte z dwóch rodzajów tkanin – z przodu, na wysokości kolan, oraz na tyłku wydaje się, że jest nieco inna tkanina, o nieco innej strukturze, być może inaczej tkana, bardziej odporna na uszkodzenia mechaniczne. Od wewnętrznej strony materiał na kolanach i tyłku jest wyraźnie jaśniejszy, prawie biały - reszta materiału po wewnętrznej stronie ma taki sam kolor, co na zewnątrz. Na zewnątrz powierzchnia tkaniny jest jednorodna, śliska, od wewnętrznej przypomina zaś jakby malutkie plastry miodu. Materiał nie zmechacił się po zewnętrznej stronie, po wewnętrznej stronie dosłownie kilka "kulek" zobaczyłem na dole prawej nogawki. Nie nabrał też zapachu.

Materiał ma wykończenie DWR, które, uprzedzając fakty, okazało się bardzo dobre.
Spodnie ważą (sprawdzone wadze kuchennej) równo 330 g.

Design

Spodnie mają bardzo prosty krój. Określiłbym go jako dopasowany. Nogawki są na całej długości raczej wąskie – nie przeszkadza to przy tym podczas wspinania, np. przy zadzieraniu wysoko nogi, ponieważ materiał jest dość elastyczny.

W spodniach są dwie przednie kieszenie, zapinane na kontrastowe zamki ruchem do środka. Są raczej normalnej głębokości (17 cm., szerokość zamka 15 cm), wykonane są z siateczkowatego materiału. Ich usytuowanie nie za bardzo pozwala na marsz z rękoma w kieszeniach lub wygodne ogrzewanie w nich dłoni podczas postoju, czy tym bardziej w marszu. To zdjęcie chyba zilustruje to, o co mi chodzi 😊
http://tiny.pl/gkvb1

Jednak, co chyba widać na poniższych zdjęciach, kieszenie zostały bardzo dobrze zaprojektowane pod względem możliwości dostępu do nich przy założonej na siebie uprzęży
http://tiny.pl/gkvbw
http://tiny.pl/gkvb5


Spodnie nie rozpinają się w pasie. Dzięki temu mają rozporek, w którym znajduje się wspinaczkowy zamek, czyli rozpinany do góry. Niby drobna rzecz, a męskich wspinaczy na pewno cieszy 😉 W spodniach znajduje się również płaska tasiemka, za pomocą której można "docisnąć" się w pasie. W pasie wszyta jest również dopasowująca do sylwetki płaska i szeroka guma. No, może nie tyle w pasie, co nieco poniżej niego – fasonowi tych spodni bliżej chyba do tzw. biodrówek niż tradycyjnych spodni. Leżą bowiem dość nisko na biodrach, ściśle je opasając.

W nogawkach znajdują się otwory zabezpieczone metalowym pierścieniem, przez którą można przewlec np. repika.

Wrażenia z użytkowania i ocena

Spodni używałem głownie w okresie letnim. Miałem je z sobą na dwóch dwutygodniowych wyjazdach w Alpy Julijskie w 2016 i 2017 r. Wspinałem się w nich raz w skałach, kilka razy biegałem w nich, . Podczas wspomnianych wyjazdów wspinałem się w nich m.in. następującymi drogami:

Milijarda V+ 500 m (kominy, zacięcia) + grań Rjaviny 300 m II-III
http://tiny.pl/gkvbz
http://tiny.pl/gkvzq
http://tiny.pl/gkvb3

Skolijka V (głównie płyty i filar) 350 m
http://tiny.pl/gkvbg
http://tiny.pl/gkvbr
http://tiny.pl/gkvb7
http://tiny.pl/gkvbt

Kovinarska smer V (dużo wspinania w kominach) 400 m
http://tiny.pl/gkvbv
Zasilni Izhod V+ (głównie płyty, choć też wyciąg w piątkowym kominie) 200 m
http://tiny.pl/gkvbf
http://tiny.pl/gkvb6


Dlaczego tylko na tych drogach (średnio podczas wyjazdu robimy od 8 do 10 dróg)? No cóż, w moim wieku uprawiam raczej turystykę wspinaczkową niż wspinanie, toteż wybieram drogi raczej przyjemne i w miarę bezpieczne, zazwyczaj przy pewności co do stabilności pogody (tym bardziej, że zazwyczaj te drogi prowadzę a moi partnerzy mają trochę mniejsze doświadczenie i umiejętności górskie). Na takich drogach odczuwam na tyle duży margines bezpieczeństwa, że ograniczam sprzęt do niezbędnego minimum. A w tym wypadku oznacza to, że wybieram lżejsze i chłodniejsze na podejściu spodnie, czyli ¾. Opisywane tu Corony zabierałem tylko na poważniejsze wspinaczki lub jeśli pogoda nie była pewna. W takich okolicznościach Corony stawały się obowiązkowe.

Nie chcę przy tym sugerować, że gdybym ubrał się w nie na inne wspinaczki, miałbym o nich inne zdanie. Nie. Po prostu na w miarę ciepły, słoneczny dzień miałem inne, lżejsze spodnie 3/4, zapewniające dostateczną ochronę mechaniczną i termiczną a bardziej przewiewne przy wypacającym podejściu. W Alpach Julijskich, gdzie ich używałem, temperatura w środku dnia jest zazwyczaj przyjemna i nie wymaga zbyt ciepłej odzieży, w szczególności na nogach. Długie spodnie, Corony, jak tylko mogłem, zostawiałem w schronisku, przebierając się w nie np. na wieczór.

Jak się sprawdziły podczas wspinania? Krótko: doskonale. Spodnie są bardzo wygodne a ich materiał dostatecznie miękki i neutralny w dotyku. Szwy nie ocierają ani nie drażnią. Są bardzo dobrze dopasowane, ale w żaden sposób, przy dowolnym zakresie ruchów, nie uciskają. Wspina się w nich, dzięki elastycznemu materiałowi, bardzo przyjemnie i komfortowo. Jak w dobrze dopasowanych rękawiczkach. Materiał jest nie tylko elastyczny, ale pomimo swojej cienkości wytrzymały na cioranie. Nie sprawia wrażenia delikatnego, lecz przy swojej miękkości i elastyczności sprawia wrażenie raczej solidne. Pomimo tych kilku wspinaczek, w trakcie których nie raz to lub drugie kolano stanowiło punkt oparcia o wapienną, szorstką skałę, nie mają śladów użytkowania. Nie wytarły się, nie zmechaciły, nie przedarły.

Są w wystarczającym stopniu odporne na wiatr. Ich paroprzepuszczalność jest przy tym dobra, może wręcz bardzo dobra, choć chyba gorsza niż w Rockstarach od Marmota. Nie pamiętam, abym kiedykolwiek miał wrażenie, że się w nich zbędnie przegrzewam. Być może w takiej sytuacji po prostu podwijałem nogawki 😊 Na pewno jednak są pod tym względem lepsze niż spodnie El Cap od Montano, w których latem (a nawet wiosną w Słońcu) było mi po prostu za gorąco. Recenzowane Corony doskonale nadają się na wspin latem w Alpach Julijskich i bez wątpienia, w jeszcze większym stopniu, sprawdzą się w takim okresie i w takim celu w Tatrach.

Podczas pierwszego fizycznego z nimi kontaktu (spodnie kupiłem przez Internet) materiał wyglądał na tyle solidnie, że obawiałem się, że może być mi w nich zbyt ciepło podczas moich typowych letnich wspinaczek. Na szczęście rzeczywistość te obawy rozwiała 😊 Pamiętać przy tym trzeba, że podczas samego wspinania trudno się spocić – wysiłek jest tu zazwyczaj inny, krótkotrwały. Do takiego wysiłku Corony są idealne.

Na osobną wzmiankę zasługuje wykończenie DWR. W innych spodniach lub bluzach wykończenie to okazywało się albo czysto deklaratywne albo nietrwałe. Nie oczekiwałem zbyt wiele, jednak muszę, ze zdziwieniem, przyznać, że podczas mżawki i lekkiego deszczu wykończenie to w Coronach sprawdziło się bardzo dobrze. Krople deszczu perliły się na materiale i spodnie wystarczająco długo pozostawały suche. Nie szedłem w nich w zlewie, albo wielogodzinnej mżawce, niemniej kilka opadów przeżyły i wyszły z nich zwycięsko.

Na tle wspomnianych tu spodni Marmot Rockstar te wydawały się cięższe a materiał grubszy. Jednak, jak się okazało, pozory mylą. Corony są o kilka gramów lżejsze od wzmiankowanych spodni od Marmota (rozm. M). Zapewne - przy materiale o mniejszej gramaturze - przesądza o tym luźniejszy krój spodni Marmota oraz integralny pasek. Spodnie TNF są w co najmniej równym stopniu odporne na wiatr, bardziej wodoodporne i chyba nieco mniej "oddychające". Na tle spodni od Montano wypadają zaś chyba lepiej pod każdym względem.

Z wymienionych względów nie za wiele razy miałem okazję podchodzić w nich w słoneczną lub upalną pogodę. Właściwie przypominam sobie tylko jeden taki raz. Pod koniec lipca miałem się wspinać po wymagającej drodze Milijarda na północnej ścianie Rjaviny (Alpy Julijskie). Miałem zamiar przejść z jednego schroniska do drugiego na 2300 m npm, przenocować i rano się wspinać. Najpierw o poranku opuściłem jedno schronisko, by z niego, autobusem i pieszo, przedostać do końca doliny Vrata, skąd czekało mnie jeszcze 1300 m podejścia do schroniska, w którym miałem zanocować. Dzień był słoneczny i zapowiadał się upalnie. Posiliłem się i po 10 ruszyłem szlakiem Tominskova pot biegnącym nieopodal Północnej Ściany Triglava. Miałem ciężkawy plecak ze szpejem, podstawowym ekwipunkiem do schroniska oraz z 3 litrami płynów (w schronisku brak bieżącej wody, więc chciałem trochę zaoszczędzić na jej kupnie). Temperatura wynosiła (jeśli wierzyć danym Garmina https://connect.garmin.com/modern/activity/1900494193) 22 stopnie C, było bezwietrznie, słonecznie. W innych okolicznościach miałbym krótkie spodnie. Tu jednak, z uwagi na wymagającą wspinaczkę następnego dnia, miałem długie Corony. Byłoby mi w nich za gorąco, więc po podtoczeniu nogawek do kolan ruszyłem dalej. Tempo miałem żwawe (wszedłem w 2h35min): w każdych spodniach bym się spocił, spociłem się też w Coronach (choć z drugiej strony starałem się mimo wszystko iść tak, żeby się całkowicie nie zalać potem – w końcu w schronisku nie było wody, nikt mnie nie gonił a nie chciałem iść spać z poczuciem klejenia się).

Kilkakrotnie biegałem w nich zimą po mieście. Nie są to moje domyślne spodnie biegowe, żal mi je zapacać w mieście, trzymam je w końcu na góry, niemniej kilka razy biegałem w nich zimą, w tym podczas opadów śniegu lub sniegodeszczu. W takich warunkach można docenić jakość ich materiału. Zapewniają komfort termiczny, nie miałem wrażenia zapocenia, przegrzania itp. W 2016 r. były to też moje domyślne spodnie na narty śladowe. Zwykle jednak wyjścia na narty nie były zbyt długie i jeśli chodzi o wrażenia, nic nowego spostrzeżenia wyniesione z tego typu aktywności do tego testu nie wnoszą.

Podsumowanie

The North Face Corona Climbing Pant to bardzo dobre spodnie do letnich wspinaczek górskich. Dobrze leżą, mają wręcz doskonały krój, są lekkie i w miarę cienkie, zapewniają dobrą ochronę przed wiatrem bez ryzyka nadmiernego zapocenia się w nich w ścianie czy na podejściu.

+dopasowany i wygodny krój
+wiatroodporność
+wytrzymałość
+DWR
+wspinaczkowy rozporek
+kieszenie
+oddychalność

-logo TNF, którego nie można zdrapać

Kontakt | System CMS by OpenSolution | Zobacz również Opiniuj.pl