[NGT.pl] Niezależna Grupa Testingowa

Ocena produktu

Oddychalność5.00
Wiatroodporność4.00
Wodoodporność1.00
Wygoda5.00
Wytrzymałość5.00
OGÓLNA 4.00

Black Diamond Alpine Start Hoody

Odzież » Bluzy

Cechy:

Niezwykła kompresyjność - kurtka chowa się do własnej kieszeni
Ultralekki, elastyczny i wytrzymały materiał - Schoeller® stretch-woven with NanoSphere® Technology
Ochrona przed wiatrem i lekkim, sporadycznym deszczem
Ochrona przed zabrudzeniami
Bardzo dobra oddychalność i szybkie odprowadzanie wilgoci
Dopasowany do sylwetki, przylegający krój
Profilowane rękawy ze wstawkami zwiększającymi swobodę ruchów
Kompatybilny z kaskiem kaptur
Elastyczne mankiety
Ściągacz na dole kurtki
Zapinana na zamek kieszeń na klatce piersiowej
Uchwyt na karabinek
Strategicznie umieszczone, nieobcierające szwy
Materiał: Schoeller® stretch-woven with NanoSphere® Technology (80 g/m2, 93% nylon, 7% elastane)
Waga: 250 g
Przeznaczenie: wspinaczka, trekking, biegi trailowe, skitouring, narciarstwo biegowe


gavagai

gavagai
2018-03-31 21:52

Ocena produktu

Oddychalność5
Wiatroodporność4
Wodoodporność1
Wygoda5
Wytrzymałość5
OGÓLNA 4.00
Black Diamond Alpine Start Hoody Black Diamond Alpine Start Hoody

Wstęp

Przed sezonem letnim 2016 r. kupiłem Black Damond Alpine Start Hoody. Wcześniej, przez lata, użytkowałem lekkie softshelle takie jak Marmot Evolution (z cieniutkiego windstoppera N2S), Marmot Tempo, Salomon Mont Baron WS Hoody (który zresztą recenzowałem na ngt.pl). Z wszystkich wymienionych bluz byłem bardzo zadowolony. Zapewniały wystarczającą termikę na letnie alpejskie wspinaczki, chroniły dobrze przed wiatrem, gorzej ale wystarczająco przed lekkim deszczem, nie zapacałem się w nich nawet podczas intensywnych podejść lub treningów biegowych, do których wykorzystywałem je w zimnych porach roku.

Moje oczekiwania wobec bluz tego typu są dość proste i można je ująć następująco (będę o recenzowanej odzieży pisał dalej per bluza a nie kurtka, choć i to drugie określenie byłoby wobec niej stosowne).
Ponieważ głownie działam w ciepłych porach roku, zasadniczo w dość ciepłych Alpach Julijskich, to od tego rodzaju bluzy oczekuję, że będzie:
- jak najlżejsza
- dostatecznie przeciwwiatrowa
- w miarę wodoszczelna
- pozwalała na nieskrępowaną wspinaczkę, elastyczna, dopasowana
- dostatecznie odporna na skałę
- dobrze "oddychała"

Mniej istotne cechy to:
- kaptur – przy czym nie musi być obszerny na tyle by pomieścić kask
- przynajmniej jedna kieszeń
- nie za duża ochrona termiczna, pozwalająca na dynamiczne aktywności latem w Alpach

Alpine Start Hoody, którą zobaczyłem w wersji damskiej w jednym ze sklepów outdoorowych, wyglądała ciekawie. Intrygował mnie materiał od Scheollera, marki którą znam i bardzo sobie cenię za sprawą 3 par spodni, słoweńskiej marki Karibu. Znalazłem w sieci jedną pozytywną, niemal entuzjastyczną recenzję, więc postanowiłem zaryzykować i ją kupić. Kupiłem ją w polskim sklepie, nie korzystając z żadnych zniżek itd.
Od innych posiadanych przeze mnie bluz wyróżniała przede wszystkim piórkową wagą i minimalistycznym designem.

Użytkowanie

Bluzę intensywnie użytkowałem przez prawie dwa lata.
Najogólniej i najoględniej - wspinałem się w niej często, służyła mi podczas licznych wycieczek górskich, biegałem w niej zimą, używałem do chodzenia na wycieczki czy też do pracy. Zabierałem ją na chyba wszystkie swoje wyjazdy. W tym na dwa nieco ponadwutygodniowe wypady we wspomniane już wcześniej Alpy Julijskie (gdzie pogoda na przełomie lipca i sierpnia jest w miarę stabilna, dość ciepła, choć zdarzają się kilkudniowe okresy niepogody, deszczu i temperatur (na wysokości pow. 1600 m npm) w okolicy 10 st C). Zwykle podczas takiego dwutygodniowego wyjazdu pokonujemy do 10 dróg wspinaczkowych, kilka ferrat, co łącznie daje 10-12 tysięcy m podejść).

Jednak, aby nie być zbyt ogólnikowym, oto lista dróg, po których wspinałem się w bluzie, lista stworzona na podstawie zdjęć. Przy czym możliwe jest, że nie jest to lista kompletna – nie na wszystkich drogach robiłem zdjęcia, na niektórych drogach moment, w którym miałem na sobie recenzowaną kurtkę, mógł nie zostać utrwalony fotograficznie.

Pocarska IV, 250 m http://tiny.pl/gkv7d
Tapeta V+, 300 m http://tiny.pl/gk6k6
Fokn u Okn, V+, 250 m (2x) http://tiny.pl/gk6k2 oraz http://tiny.pl/gk62l oraz http://tiny.pl/gkvg9
film (warunki - wietrznie, zimno, tuż przed gradobiciem: http://tiny.pl/gkvgd )
Psuh IV+, 250 m http://tiny.pl/gk6kv
film http://tiny.pl/gkvgc
Skoljka 300 m V (2x) http://tiny.pl/gk6kb oraz http://tiny.pl/gk62t
Bevanda VI- 200 m http://tiny.pl/gk62h
Juzni raz Skrlatice IV+ 350 m http://tiny.pl/gk62x
Zasilni Izhod V+ 200 m http://tiny.pl/gk62g

Tu kilka zdjęć ze skał w bluzie

http://tiny.pl/gk62b
http://tiny.pl/gk62z
http://tiny.pl/gk68h
http://tiny.pl/gk68x
http://tiny.pl/gk68g
http://tiny.pl/gk68w


Opis kroju

Bluza jest niezwykle prosta, minimalistyczna. Mankiety nie są regulowane, dopasowanie do przegubu zapewnia w pewnym stopniu wszyta w nie gumka. Zamek z jedną maszynką jest chroniony od spodu listwą. Zamek działa sprawnie, płynnie, jeszcze się nie popsuł. Ponieważ zamek jest sztywniejszy a główny materiał – cieniutki i miękki, czasami zamek niejako "wybrzusza się" na wysokości mostka lub przy dolnym zapięciu.

Na piersi znajduje się zamykana na zamek jedyna w tej bluzie kieszeń. W niej – wszyta tasiemka, dzięki czemu – po spakowaniu bluzy w kieszeń – można przyczepić ją sobie do np. uprzęży. Kieszeń jest raczej niewielka, pomieści jednak portfel albo smartfon 5 calowy.
W pewnych sytuacjach tylko jedna kieszeń jest pewnym utrapieniem. Niekiedy ubieram się we wspinaczkowe spodnie, które również mają tylko jedną kieszeń, tylną. Trochę wtedy brak czegoś, w co by można włożyć ręce podczas postoju ;) Choć można włożyć do niej smartfona, to nie nosi się go w niej wygodnie. Zwykle kieszonka ta służy mi albo do chowania topo, albo - podczas biegania - jakichś drobnych na wodę albo biletu autobusowego czy karty płatniczej :)

W kapturze, z jego tyłu, znajduje się stoper z biegnącym dookoła kaptura ściągaczem pozwalającym dostosować objętość kaptura. Drugi ściągacz wszyty jest u dołu bluzy. Stoper regulujący znajduje się tylko po prawej stronie. Szwy wyglądają na delikatne, w rzeczywistości jednak trzymają się mocno, nie są oczywiście podklejone.

Bluza jest raczej dopasowana. Mam 181 cm wzrostu, 69 kg wagi – M pasuje na mnie jak ulał. Jest wygodna noszona na samym t-shircie, albo na t-shircie i grubszej bluzie w rodzaju ngt.pl od Montano. Krój bluzy, rękawów sprawdza się przy wspinaniu: bluza nie podjeżdża do góry przy podniesionych rękach (dzięki dodatkowym panelom wszytym pod pachami) – na tym zdjęciu co prawda bluza jest włożona za uprząż, ale chyba też widać, że przy uniesionej ręce leży bardzo dobrze, a fałda nad uprzężą świadczy o luźnym, nienaciągniętym przed podniesienie ręki materiale http://tiny.pl/gk62j

Bluza nie ma przedłużonego tyłu, niemniej nie zauważyłem, żeby przy skłonach odsłaniały się plecy. Również w założonym na głowie kapturze wygodnie kręci się głową. Podniesienie wysoko rąk nie skutkuje odsłonięciem pępka. Bluza nie krępuje ruchów, pozwala na ich swobodę, w żadnym odczuwalnym stopniu ich nie krępując.

Kaptur jest na tyle pojemny, że na upartego można włożyć go na wspinaczkowy kask – jedyne zdjęcie, które mam w kapturze i kasku -> http://tiny.pl/gk62s Daszek, minimalistyczny, w kapturze i daszku nie ma żadnego usztywnienia.

Kilka bardziej ogólnych zdjęć poglądowych
http://tiny.pl/gkvt9
http://tiny.pl/gkvtd
http://tiny.pl/gkvtf


Materiał

Cała bluza uszyta jest z jednego typu materiału. Jest to Schoeller® stretch-woven nylon (80 g/m2, 93% nylon, 7% elastane) z technologią zmniejszając podatność na zabrudzenia NanoSphere® Technology. Jest on lekki i niezwykle cienki, prawie jak w jakimś termoaktywnym t-shircie. Okazał się zaskakująco odporny na intensywne użytkowanie. "Zaskakująco" bo w dotyku wydaje się być niczym grubszy papier. Tymczasem pomimo intensywnego wspinania w rożnych formacjach – płytach, kominach, zacięciach – nie przetarł się, nie przedziurawił, nie rozciął (tu w kontakcie ze skałą w kominie V (lub V+) http://tiny.pl/gkvtq). Właściwie od początku użytkowania nie miałem wątpliwości, że jest wystarczająco wytrzymały do tego typu zastosowań. Nie złapał zapachu, ale też nie miał bezpośredniego kontaktu ze skórą. Jest lekko rozciągliwy, dość w dotyku miękki. Nie wyciągnął się przez dwa lata, zachował swój kształt i na tyle, na ile potrafię to ocenić, swoje pierwotne właściwości.

Wrażenia z użytkowania

Bluza jest bardzo lekka, niczym piórko. Nigdy nie było mi szkoda na nią miejsca w plecaku. Bo tego miejsca też wiele nie zajmuje. Można zwinąć ją w kulkę niewiele większą od pomarańczy. Jest przy tym niezwykle uniwersalna. Prawie na każdą aurę, którą można spotkać w niższych Alpach (jak Julijskie) wiosną i latem.

Wspinanie to tyle samo ruchu, co stania na stanowisku i asekurowanie towarzysza. Robi się wtedy chłodniej i wrzucenie takiej bluzy na kark podwyższa komfort cieplny a w konsekwencji morale. Jednocześnie dobra oddychalność pozwala na wygodną wspinaczkę bez poczucia niepotrzebnego przegrzania. Jej przewaga nad gruszą bluzą – czy to wspomnianą wyżej Salomon Mont Baron WS czy np. znaną społeczności bluzą od Montano – polega na tym, że choć komfort termiczny jest w niej mniejszy, to nie przegrzewa się tak w niej ciała przy bardziej intensywnych aktywnościach, w rodzaju podejść pod ścianę, czy górskich wycieczek via ferratą, czy wspinaczki. W bluzie od Montano bywało mi podczas wspinu po prostu (w Słońcu) za ciepło – w BD Alpine Start Hoody – nigdy. Jest przy tym wyraźnie lżejsza, bardziej pakowna i w odniesieniu do bluzy Montano odporniejsza na wiatr i chyba bardziej paroprzepuszczalna. W stosunku do bluzy Salomona jest mniej ciepła, mniej odporna na wiatr i opad deszczu, ale jednak te braki nadrabia lekkością, paroprzepuszczalnością i mimo wszystko wystarczającą ochroną przed wiatrem.

Bluza bardzo przydawała się na tych podejściach, kiedy rano, idąc w cieniu ściany było raczej rześko, chłodno. Wtedy wrzucona na t-shirt dawała wystarczająco dużo ciepła i osłony przed podmuchami wiatru. W chłodniejsze dni, kiedy wysiłek był mniejszy (jak np. poruszanie się po w miarę płaskim terenie lub schodzenie z drogi lub szczytu) pod bluzę wkładałem coś cieplejszego, w rodzaju bluzy ngt.pl od Montano. Zazwyczaj jednak wystarczała mi opcja – jeden lub dwa cienkie t-shirty plus bluza Alpine Start Hoody. W ten sposób w julijskim mikroklimacie było mi wystarczająco ciepło. Podkreślić trzeba jej "oddychalność", która jest na wyższym poziomie niż inne posiadane przeze mnie bluzy i chyba tylko nieco gorsza niż jakiegoś termoaktywnego t-shirta - to oczywiście tylko subiektywne odczucie, nie mam żadnych twardych danych, które by mogło to odczucie potwierdzić. Oczywiście, żeby nie powstało mylne wrażenie, w tej kurtce też się można spocić - tu jedno zdjęcie po zrzuceniu plecaka z wspinaczkowym szpejem po szybkim podejściu pod ścianę - proszę zwrócić uwagę na ciemną plamę w miejscu styku pleców z plecakiem http://tiny.pl/gkvvc. Materiał jednak dość szybko przesycha.

Bluza jest w znaczącym, tj. odczuwalnym stopniu mniej wiatroodporna niż moje poprzednie bluzy. Były one jednak na dużej powierzchni chronione taką lub inną membraną. W bluzie Alpine Start Hoody owa przewiewność w naprawdę wietrzne dni mi nie przeszkadza, pod warunkiem jednak, że pod nią mam wtedy na sobie jakąś cieplejszą (tj. przynajmniej z długim rękawem) warstwę odzieży. Takie dwie warstwy (albo trzy, jeśli stosowałem opcję dwa t-shirty plus bluza) dostatecznie niwelowały do zera przykry efekt wyziębiający wiatru. W samej bluzie nałożonej na t-shirt potrafiło mi być na porywistym wietrze, w cieniu,w chłodny dzień raczej niekomfortowo.

Dzięki swojej "oddychalności" nadawała się doskonale na szybkie podejścia, nawet z plecakiem transportowym. Tu zdjęcie z fajnego szlaku/ferraty przez Kriską Stenę w Alpach Julijskich, z plecakiem około 20 kg: po szybkim podejściu w t-shircie zrobiło się wietrznie i chłodno w cieniu tej stromej ściany; nałożyłem więc szybko na siebie Alpine Start Hoody i dalszą część, bardziej pionową drogi pokonałem w takim wystarczającym jako ochrona termiczna zestawie. Pomimo dobrego tempa, nie było za gorąco (1300 m podejścia pokonaliśmy, z odpoczynkami, z plecakami, w 2h25min), nie było za zimno -> http://tiny.pl/gk62r a tu z podejścia chyba gdzieś w rejonie Prisojnika http://tiny.pl/gk62d tu ze spaceru pod skały na Sycylii http://tiny.pl/gk62v,
http://tiny.pl/gkv7f,
http://tiny.pl/gkv75

Wielokrotnie używałem jej również podczas biegania w okresie, kiedy sama bluza w rodzaju Montano była niewystarczająca. Choć wciąż mam w szafie bluzę Marmot Tempo, Salomon Mont Baron WS, to wolę od dwóch lat biegać właśnie w tej recenzowanej. Lepsza paroprzepuszczalność, wystarczająca ochrona przed wiatrem - te czynniki przemawiają na korzyść bluzy od Black Diamonda. Czasami, jak dziś, złapie mnie w niej deszcz, ale godzina w deszczu w mieście, umówmy się, to nic strasznego. Na przykład dziś: deszcz, pod koniec treningu intensywny, 10-11 stopni. Trening trwał równo 1 h, polegał na szybkim podejściu w inetrwałach łącznie 660 m do góry, tyle samo w dół. Ubrany byłem w cienki t-shirt na ramiączkach, bluzę ngt.pl od Monatno plus w recenzowaną bluzę. Zanim na dobre się rozpadało, zrobiło mi się trochę zbyt ciepło. Rozsunąłem wtedy na całej długości bluzę Montano, przy zapiętej zewnętrznej BD, i do końca treningu nie było mi w takim zestawie ani za ciepło, ani za zimno. Nie pierwszy, i nie ostatni to taki trening, jednak zestaw wydawał mi się przed wyjściem nieco ryzykowny, ponieważ bałem się, że może być mi w nim nieco zbyt gorąco (uznałem jednak, że w razie czego - rozsunę po prostu zamki w obydwu bluzach). Nie było – szczęśliwie deszcz miał pozytywny efekt chłodzący 😊

Nieprzyjemnym zaskoczeniem okazał się tylko niemal zerowy poziom ochrony przed deszczem. Owszem, bluza ochroni przed lekką i krótką mżawką, ale w zwykłym deszczu po kilku minutach jest cała mokra. Nie jest to dla mnie duży problem, tylko mała niedogodność. I tak niemal w każdym wypadku mam przy sobie kurtkę przeciwdeszczową. Od kilku lat jest to jakaś kurteczka, która nie waży więcej niż 200 gr. Obecnie jest to Marmot Essence Jacket – lekka, w mojej ocenie całkowicie wodoodporna i "oddychająca" lepiej niż tego oczekuję. Mimo tego, zakładam ją w ostateczności, tak późno jak to możliwe. Niestety bluza Alpine Start Hoody ze swoim poziomem wodoodporności to "późno" przyśpiesza.

Podsumowanie
Moja subiektywna, ogólna ocena jest wyższa niż średnia (4.0 na 5.0) parametrów, które podsumowują ten test - średnią zaniża nisko oceniona wodoodporność. Faktycznie, gdyby w większym stopniu zapewniała ochronę przed deszczem, byłaby to bluza na letnie wspinaczki bliska ideałowi. Niestety jednak, trudno zapewnić większą wodoodporność bez upośledzenia paroprzepuszczalności. Z dwojga zaś złego, wolę lepiej oddychającą bluzę niż bardziej chroniącą przed deszczem. Na deszcz mam lekką kurtkę Marmot Essence. Black Diamond Alpine Stard Hoody nie jest więc wzorcem bluzy/kurtki uniwersalnej, bo w takie zresztą nie wierzę, ale na moje prywatne potrzeby bardzo się do niego zbliża. Dobrze zaprojektowana i starannie wykonana z dobrego materiału sprawdza się podczas letnich skalnych wspinaczek oraz podczas innych aktywności aerobowych latem i zimną.


+lekkość
+odporność mechaniczna
+pakowność
+odporność na wiatr
+dopasowany krój
+oddychalność
+funkcjonalność

+/-tylko jedna kieszeń

-odporność na deszcz

Kontakt | System CMS by OpenSolution | Zobacz również Opiniuj.pl