[NGT.pl] Niezależna Grupa Testingowa

Worek drybag Rockland Window 20 L

Akcesoria » Inne

Worek wodoszczelny Ultralight Drysack Window M 20 Red Rockland

Link do strony producenta:
http://rockland.com.pl/sklep/akcesoria-wodoodporne/worek-ultralight-window-30l/


-PITdoggy-

-PITdoggy-
2017-07-25 10:54
Worek drybag Rockland Window 20 L Worek drybag Rockland Window 20 L

Worek drybag Rockland Window 20 L
Akcesoria » Inne

Wstęp
Na wstępie tradycyjnie dziękuję firmie Raven i administracji NGT za możliwość przetestowania worka Rockland.
Zdjęcia umieściłem w ogólnodostępnym albumie zewnętrznym:
https://myalbum.com/album/SrQZupiOUhxJ


Specyfikacja

Otrzymany worek wodoszczelny można znaleźć w sieci pod pełną nazwą (często w jakiś sposób skracaną) ''Worek wodoszczelny Ultralight Drysack Window M 20 Red Rockland''.

Link do strony producenta:
http://rockland.com.pl/sklep/akcesoria-wodoodporne/worek-ultralight-window-30l/

Wymiary worka to około 61 x 23,5 cm. Deklarowana waga podawana przez niektórych sprzedawców to 145 gram. Moja waga pokazuje 158 gram. Tutaj zauważmy, że większy oferowany przez Rockland worek- ultralight L ma deklarowaną wagę 170 gram i 32 litry pojemności:

http://rockland.com.pl/sklep/akcesoria-wodoodporne/worek-wodoszczelny-ultralight-l/

a lightweight M- także deklarowane 170 gram i 32 litry:

http://rockland.com.pl/sklep/akcesoria-wodoodporne/worek-wodoszczelny-lightweight-l/

Jak widać więc po pierwsze: ultralight i lightweight to zgodnie z deklaracją samego producenta to samo, a po drugie- 12 gram więcej w wadze daje nam worek aż o 12 litrów większy od testowanego przeze mnie. Może to wynikać albo z niewłaściwie podanej wagi dwóch ostatnich wskazanych worków(realnie będzie zapewne większa) albo z faktu, że użyte w testowanej wersji worka ''okno'' powoduje wzrost wagi samego worka, co jest moim zdaniem całkiem możliwe.
W momencie sporządzania recenzji, tj. w lipcu 2017 r. opisywany sprzęt można znaleźć w sieci za cenę około 40-50 zł.

Testowany worek ma kształt walca, wykonany został z ''bardzo lekkiego, impregnowanego materiału nylon RipStop. Posiada podklejone szwy''.
Gdy przyglądamy się materiałowi, z jakiego wykonany jest worek widzimy faktycznie lekko wypukłą kratkę, tutaj akurat romboidalną, charakteryzującą produkty wykonane w technice ripstop. W założeniu taka technologia ma zapobiegać rozdzieraniu się materiału.

W nazwie można znaleźć określenie ''red'', chociaż jak dla mnie worek jest intensywnie pomarańczowy. Może to wynikać z niedoskonałości męskiego oka, które niezbyt wprawnie rozróżnia kolory. Innego zdania mogłyby być kobiety i Sasqu. W każdym razie kolor uważam za praktyczny, jeżeli chodzi o warunki w jakich osobiście używam worka. Po prostu jest dobrze widoczny. W sytuacji, w której np zaliczymy wywrotkę w kajaku i worek w jakiś sposób wypadnie- łatwo go później zlokalizować unoszącego się na wodzie czy zaplątanego w przybrzeżne szuwary. Także przy manewrach po zmroku łatwo go dzięki charakterystycznemu kolorowi zauważyć w świetle czołówki. Dla osób z zacięciem komandosa rockland oferuje podobne gustowne worki w kolorze czarnym.

Zapięcie worka tworzy sztywna materiałowa taśma z klamrą i oczkiem do przywiązania linki. Taśmę rolujemy i spinamy klamrą w celu zamknięcia worka. Takie rozwiązanie określa się często jako roll-top czy top-open. by zabezpieczyć rzeczy w worku trzeba dokonać kilkukrotnego rolowania, co zawsze oczywiście zmniejsza realną pojemność worka.
Taśma jak napisałem jest do materiału przyszyta , a szwy nie są podklejone. Jak na razie nie zauważyłem, by taki sposób wykonania powodował jakiekolwiek przeciekanie, dostawanie się wody do wewnątrz. Klamra nie ma żadnych oznaczeń, zapina i odpina się łatwo. Nie jest szczególnie pancerna, ale sprawdzałem jej wytrzymałość na szarpnięcia- nic się nie otwiera samorzutnie. Worek w całości wypełniony wodą z potrójnie zrolowanym zapięciem spokojnie przenosiłem i wieszałem za pętlę tworzoną po zamknięciu- wytrzymywał bez problemu. Także oczko na linkę sprawia solidne wrażenie.

Worek mogę porównać z używanymi przeze mnie trzema innymi workami. Są to alpinus dripak z pcv, duży 70-litrowy workoplecak highlander z pcv i delikatniejszy worek z lekkiego nylonu kupiony kiedyś w jakiejś sieciówce. Zarówno alpinus jak i higlander są na pewno dużo bardziej pancerne niż rockland. Przy czym pcv w jednym znacznie odbiega od pcv w drugim. W alpinusie mamy materiał lekko przypominający gumę, a w highlanderze śliskie wykończenie. Porównywalny w dotyku z materiałem użytym w rocklandzie jest worek z sieciówki. Służy mi od lat i obecnie jest już podniszczony. Poległ w starciu z zębami myszy z gorczańskiej bacówki. O ile alpinusa i highlandera ze względu na ich wagę nie używam jako zabezpieczenia rzeczy w plecaku, o tyle worka z sieciówki i rocklanda można w tym celu użyć. Ostatnio w moimi asortymencie drybagów pojawił się także dwustronnie rolowany, pancerny worek firmy Lomo. Zakupiony pod kątem wypraw rowerowych, na razie nie miałem możliwości bardziej go przetestować.

To, co na pewno wyróżnia produkt rockland to zastosowanie ''okna'' w postaci przejrzystego pasa przebiegającego wzdłuż worka. Dzięki temu widzimy co mamy w środku. Generalnie bywa to przydatne- zwłaszcza mając kilka worków na jakimś wypadzie możemy szybciej zlokalizować schowaną w środku rzecz. Okno to może w jakimś stopniu zwiększać wagę worka, bo użyta do jego wykonania dość gruba folia może być moim zdaniem nieco cięższa niż sam nylon. Może to właśnie powoduje opisane na początku różnice w wadze produktów rocklanda. Zastosowanie okna powoduje automatycznie większą ilość zgrzewów w worku. Sama folia jest dość odporna, zgniatałem ją mocno w rękach, pozostawał ślad ale potem wracała do poprzedniego stanu. Tutaj wspomnę, że dwustronnie rolowany Lomo także ma coś na kształt takiego "okna", natomiast nie jest ono w pełni przejrzyste jak w przypadku rocklanda.

Użytkowanie

Worek rockland był przeze mnie używany podczas kilku rodzajów aktywności. Były to:
- spływy kajakowe i żeglarstwo,
- trekking,
- turystyka rowerowa.
Jak to wszystko dokładnie wyglądało- można zobaczyć na fotkach w albumie.

Na wodzie

Spływy i żagle to chyba najbardziej oczywiste aktywności, podczas których drybag jest bardzo przydatny. Rockland wziął udział w kilku dłuższych i krótszych spływach i jednodniowych wypadów żaglówką. Mieli okazję oglądać go i ocenić m.in. uczestnicy dwóch spływozlotów NGT.
Osobiście na spływie staram się używać co najmniej dwóch worków- w jednym mam ubrania i prowiant, jest zabezpieczony w grodzi kajakowej czy też wepchnięty po prostu w przestrzeń na rufie lub dziobie, drugi to ''podręczny'' worek znajdujący się w zasięgu ręki. Mam tam drobiazgi potrzebne w trakcie spływu- telefon, aparat, drobne przekąski. Rocklanda używam właśnie jako podręcznego. Jest często przenoszony, zamykany i otwierany, ma bezpośredni kontakt z wodą. Jest w tym czasie przywiązany do jakiegoś elementu we wnętrzu kajaka, żeby w razie wywrotki nie odpłynął daleko- tutaj przydaje się "oczko" umieszczone przy klamrze zamykającej. Po samym użytkowaniu w kajakach na worku nie było widać śladów zużycia, nie zdarzyło się też żeby przeciekł. Po kilku miesiącach od zakupu wypełniłem go wodą i pozostawiłem na okres 48 godzin. Po tym czasie był suchy, nic się nie wydostało. Pocieranie , ściskanie nylonu też nie spowodowało przemoknięcia. Na zlocie zamknęliśmy worek i trochę nim porzucaliśmy i podtapialiśmy- efekt pozytywny, zamknięte rzeczy pozostały suche. O tym, jaki jest stan worka w momencie pisania tej recenzji - napiszę na końcu.

W plecaku

Jeżeli chodzi o trekking, to worek zabrałem na 3-4 wypady w górki. Głównym celem było zabezpieczenie śpiwora, ale wielkość worka umożliwia umieszczenie tam także innych rzeczy elektroniki w postaci powerbanka, części ubrań. Dysponując mniejszym plecakiem worek potrafi wypełnić go czasami w całości, kształt walca ułatwia umieszczenie go w środku. Nigdy podczas tych wypadów nie zdarzyło mi się, żeby plecak przemókł- po pierwsze używam raincovera, po drugie dysponuję dość obszernym w pełni nieprzemakalnym ponchem, którym przykrywam podczas marszu także plecak. Więc worek nie miał okazji wykazać się w swojej zasadniczej funkcji- ochrony śpiwora przed wilgocią w plecaku. Natomiast po doświadczeniach podczas spływów nie widzę powodów, żeby w niego wątpić pod tym względem . Podczas wypadów z plecakiem w worku umieszczałem też część podręcznych rzeczy gdy spałem w hamaku- umieszczony był wtedy pod hamakiem, co chroniło przedmioty przed bezpośrednim kontaktem z runem leśnym czy glebą.
Można podczas takiego użytkowania znaleźć dodatkowe zastosowanie dla drybaga – a mianowicie transport wody do obozu ze źródełka czy jeziora. Jeżeli nie w celach spożywczych (niektórych może odstraszyć fakt, że sprzęt nie ma atestu do kontaktu z żywnością), to w celach gospodarczych.

Na rowerze

Trzecim rodzajem aktywności, podczas którego bardzo przydał mi się drybag była turystyka rowerowa. Nie mam typowego turystycznego roweru, przystosowanego do przewożenia sakw. Przemieszczam się używając MTB, co wymusza inny sposób pakowania. Optymalny rozwiązaniem jest w tym przypadku (przynajmniej dla mnie) system bikepackingowy, w którym wytrzymały rolowany worek odgrywa ważną rolę. Przyznam, że wspomniany Lomo został zakupiony przeze mnie właśnie w tym celu-dwustronnie rolowany, pancerny, smukły i mniejszy niż rockland ma być w założeniu używany w uprzęży rowerowej przed kierownicą. Ponieważ jednak zależało mi na jak najpełniejszym wykorzystaniu testowanego worka- to właśnie rockland pokonał ze mną ponad 400 km rowerem, na trasie Piaski-Ustka. Podczas jazdy korzystałem w uprzęży triglav, worek jest w tym przypadku mocowany trzema paskami z klamrami. Drybag sprawdził się naprawdę dobrze- na materiale zewnętrznym nie zauważyłem zużycia w wyniku kontaktu z paskami, nie zaszkodził mu deszcz. Podczas obozów w lasach ułatwiał organizację sprzętu, tak jak w przypadku trekkingu zabezpieczał go w nocy pod hamakiem. Dodatkowym plusem w jego przypadku jest dość intensywny kolor- może nieco poprawiać widoczność rowerzysty na drodze. W ostatnim dniu wyjazdu przyjechaliśmy na myjnię, gdzie nasz engietowy kolega Brejhart potraktował drybaga strumieniem wody z myjki (tym samym dziękuję mu za pomoc w teście;) ) Worek nie przepuścił wody, rzeczy w środku pozostały suche.

Końcowy test:

Przed napisaniem recenzji postanowiłem poddać worek ponownej "próbie wody", tj wypełniłem go do pełna wodą i pozostawiłem na kilka godzin. Po tym czasie zauważyłem, że zebrała się dookoła niego niewielka kałuża wody. Oględziny wykazały niewielką dziurkę, przez którą wydostała się woda- na materiale widać dwie nieduże szramy, jedna z nich przechodzi w małym punkcie na wylot. Tak więc- stwierdzono uszkodzenie (starałem się to ująć na przedostatnim zdjęciu).

Podsumowanie:

Zawsze pisząc recenzję (niezależnie od tego, czy sprzęt otrzymałem czy zakupiłem z własnych środków) staram się odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie- czy opisywany sprzęt wart jest swojej ceny. W przypadku opisywanego rocklanda nie miałbym problemu z zainwestowaniem w niego 50 zł. Za tą kwotę otrzymujemy w miarę lekki, odporny i funkcjonalny sprzęt. Podczas użytkowania nikt się z nim za bardzo nie cackał- worek był rzucany, ściskany, siadano na nim, poddawano obciążeniom których w zasadzie producent nie musiał przewidywać- np. wypełnienie do pełna wodą i wieszanie przy tym za uchwyt. Przenoszone w nim były czasami przedmioty może nie ostre, ale kanciaste- nie zabezpieczałem ich czasami dodatkowo, ciekaw jak zniesie to materiał worka. Tak więc z workiem nie obchodzono się zbyt delikatnie, w granicach rozsądku oczywiście- nie chciałem go na siłę zniszczyć, a jedynie sprawdzić.
W worku jak napisałem pojawiło się jedno bardzo niewielkie uszkodzenie. Nie wiem jak do niego doszło- najprawdopodobniej podczas opisywanego wypadu rowerowego. Może podczas przedzierania się przez jakieś chaszcze, może w wyniku tarcia klamrą uprzęży rowerowej o jakiś twardy przedmiot zamknięty w środku- trudno mi to stwierdzić. Innych uszkodzeń- nawet powierzchownych nie widzę. Krótkie potraktowanie myjką ciśnieniową przetrwał, ochronił sprzęt, a uszkodzenie musiało już w tym momencie istnieć. Zapewne gdybyśmy przez dłuższy czas trzymali go w wodzie nieuniknione byłoby dostanie się wilgoci do środka, ale odnalezienie tej niewielkiej dziurki nie wydaje mi się dyskwalifikującym elementem, jest też moim zdaniem łatwa do naprawienia, co zresztą niedługo zrobię. Trzeba pamiętać o jednym- to miał być z założenia lekki sprzęt, a ograniczanie wagi ma swoje prawa. Jak na swoją wagę i wrażenie które sprawia w dotyku- jestem odpornością sprzętu raczej pozytywnie zaskoczony. Tak więc w mojej ocenie- jeżeli szukamy lekkiego, niedrogiego drybaga- możemy rocklanda śmiało brać pod uwagę

Kontakt | System CMS by OpenSolution | Zobacz również Opiniuj.pl