[NGT.pl] Niezależna Grupa Testingowa

Nanolux -preparat do obuwia.

Akcesoria

NANOLUX – preparat do ochrony stóp i obuwia(dostępny wcześniej jako NanoCare). Zwalcza on nieprzyjemny zapach, sanityzuje but i zapobiega rozwojowi bakterii i grzybów. Preparat stworzony jest na bazie alkoholu etylowego oraz srebra. Produkt bezwonny.

Qho

Qho
2016-05-21 22:29

Wstęp

Na wstępie chciałbym podziękować administracji i producentowi za udostępnienie do testów preparatu Nanolux. Nie wiem co prawda czy produkt jest jeszcze dostępny, bo strony producenta aktualnie nie ma, a profil na fb jest nie aktualizowany od grudnia, ale miała być recenzja to będzie.

Mój test będzie porównawczy, ponieważ od dawna używam preparatu Ecolab Indcidin M Spray Extra. Nie używam go dlatego, że mam jakieś szczególne problemy z potliwością stóp, ale po prostu regularnie dostaję go za darmo. Dotychczas byłem z niego zadowolony, ale szczerze powiedziawszy nigdy nie miałem porównania z innymi produktami tego typu. W każdym razie zapraszam do przeczytania poniższego testu.

Zakup i pierwszy kontakt

Gdy wybieramy się na zakupy i chcemy nabyć preparat do neutralizacji przykrych zapachów obuwia, musimy liczyć się z wydatkiem kilkudziesięciu złotych. Nanolux kosztuje 30zł, a Ecolab udało mi się najtaniej znaleźć za 31,50 (no chyba, że ktoś jest zainteresowany większą ilościom to widziałem 5l za ~340zł). Co otrzymujemy w zamian? Jeżeli chodzi o Nanolux to dostajemy 250ml puszkę areozolu zakończoną rurką z aplikatorem. Na opakowaniu jest napisane, że preparat ten usuwa nieprzyjemny zapach stóp, chroni obuwie i stopy przed bakteriami i grzybami, ponadto środek ma być bezwonny i neutralny dla obuwia. Ecolab funduje nam 350ml swojego specyfiku w plastikowej butelce zakończonej atomizerem. Producent opisuje swój produkt jako "preparat antybakteryjny do stóp o właściwościach odświeżających", ale po wczytaniu się w etykietę można znaleźć info, że preparat można stosować również do obuwia i skarpet.

Właśnie po zapoznaniu się z etykietą Nanolux dostał u mnie pierwszego minusa -nie można go stosować bezpośrednio na stopy, a w lecie lubię sobie intensywnie spryskać sandały i stopy Ecolabem, co znacznie podnosi komfort ich noszenia.

Aplikacja

Do testów wybrałem moje halówki, czyli buty które najłatwiej łapią nieprzyjemne zapachy, co prawda nie używam ich długo więc nie zdążyły złapać na stałe nieprzyjemnego zapachu. Zwykle po grze buty śmierdzą, więc zostają na noc na polu, a na drugi dzień pryskane Ecolab-em wracają do stanu używalności, tym razem po informacji od Gumiego, że paczka już idzie, zostawiłem je śmierdzące na tydzień w piwnicy i na dzień przed grą zostały opryskane -prawy NanoLux-em lewy Ecolab-em.

Sam sposób aplikacji pomiędzy środkami różni się znacznie. Nanolux dzięki swoje rurce, którą wkłada się do środka buta umożliwia szybkie, dokładne i bezproblemowe spryskanie całego buta. Żeby Ecolabem dokładnie spryskać okolice palców potrzebne jest wyjęcie sznurówek i chwila zabawy ze sprejem.
Oba preparaty nie są bezwonne i właściwie oba śmierdzą/pachną podobnie -mają mocno alkoholowy zapach. Dzięki lepszemu systemowi aplikacji Nanolux wygrywa tę rundę zdecydowanie.

Efekty

Po wieczornej aplikacji rano oba buty pachniały znacznie lepiej, lewy alkoholową wonią preparatu, w prawy przez woń preparatu delikatnie przebijał się nieprzyjemny zapach. Prawdopodobnie za pierwszym razem użyłem trochę za mało Nonolux-a, ale powtórzyłem aplikacje i wszystko ładnie pachniało. Po grze ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu oba buty pachniały znacznie lepie niż zwykle. W tym opryskanym Ecolabem był delikatny nieprzyjemny zapach w tym w którym użyłem Nanoluxa zapach był taki sam jak przed grą. W każdym razie po zakończeniu testów halówki pryskam przed grą a nie po.

W dłuższej perspektywie używania halówka w której używam Nanolux-a wytrzymuje spokojnie dwa grania bez ponownej aplikacji, ta pryskana Ecolabem po każdej grze potrzebuje ponownego użycia preparatu, żeby nie śmierdzieć (albo przed każdą grą jak kto woli). Skórzane buty do pracy, w których siedzę przed kompem 8h + dojazdy 2h czyli łącznie mam je na nogach min. 10 h dziennie (przynajmniej 3 razy w tygodniu) wcześniej, gdy używałem Ecolaba pryskałem raz na tydzień, gdy pojawiał się lekki zapach, przy aplikacji Nanoluxa wytrzymały spokojnie 2 tygodnie. Z ciekawości użyłem testowanego specyfiku, na starych nie ładnie pachnących halówkach, które używam do pracy przy domu -po dwóch aplikacjach zapach zniknął. Ecolabem nigdy nie udało mi się całkowicie zabić tak mocnego zapachu w starych butach (inna sprawa, że powrócił dość szybko).

Jeżeli chodzi o siłę działania Nanolux zdecydowanie wygrywa, a efekty utrzymują się dłużej.

Wydajność

Jeżeli chodzi o wydajność tu zdecydowanie wygrywa Ecolab, podczas tych testów poszło go więcej niż zwykle, ale i tak zostało sporo, a Nanolux zużył się cały. Zakładając normalne użytkowanie a nie testowe, to 350 ml Ecolab Indcidin M Spray Extra wystarcza mi na około rok, a Nanolux prawdopodobnie musiał bym kupować co 2-3 miesiące.

Podsumowanie

Po czterech kategoriach mamy remis, Nanolux jest znacznie łatwiejszy w aplikacji i efekty jego działa są dłuższe. Ecolab jest za to dużo bardziej wydajny i co dla mnie jest ważne można stosować go bezpośrednio na stopy (np. w sandałach). Niestety warunki domowe nie pozwalają mi zbadać jak oba preparaty radzą sobie z grzybami i bakteriami. Gdybym miał kupować jeden z tych preparatów prawdopodobnie został bym przy produkcie firmy Ecolab, Nanolux nie przekonał mnie na tyle by zmienić przyzwyczajenia.

PS.
W żaden sposób nie jestem związany z firmą Ecolab. Preparat, jak również całą chemię gospodarstwa domowego mam za darmo dzięki mojej teściowej.

maciejfloyd

maciejfloyd
2016-06-06 22:57
Nanolux -preparat do obuwia. Nanolux -preparat do obuwia.

Na wstępie pragnę podziękować Szanownej Administracji NGT.pl oraz producentowi preparatu Nanolux za możliwość i udostępnienie środka do testu.

PIERWSZY KONTAKT

Nigdy wcześniej nie używałem tego typu środków do butów do neutralizacji przykrych zapachów. Była to więc nowość dla mnie i dość sceptycznie podchodziłem do tematu. Ale do rzeczy. Preparat dotarł w kopercie cały i zdrowy. Puszka zawiera 250 ml preparatu w postaci aerozolu aplikowanego za pomocą dość długiej cienkiej plastikowej rurki z aplikatorem. Dane podane na opakowaniu mówią Nam min. o tym, że środek usuwa nieprzyjemny zapach potu, chroni obuwie oraz stopy przed rozwojem bakterii i grzybów, pomaga też w walce z grzybicą. Jest bezwonny i działa długotrwale. Podano też badania skuteczności i certyfikaty uzyskane w Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach oraz w Instytucie Przemysłu Skórzanego w Łodzi Oddział w Krakowie. Z tyłu jest podany sposób użycia oraz ostrzeżenia związane z obsługą puszki i płynu. Minus też taki, że środka nie można stosować bezpośrednio na gołe stopy. Jeśli chodzi o estetykę samej puszki to nie powala ona na kolana. W zasadzie niczym nie przykuwa Naszej uwagi. Na półce sklepowej raczej ciężko będzie się temu produktowi przebić wyglądem zachęcającym do zakupu. Cena preparatu wynosi 30 zł. Nie wiem jak jest z dostępnością po sklepach, w Łodzi nigdzie go przynajmniej nie widziałem.

APLIKACJA

Przed użyciem oczywiście należy wstrząsnąć puszką. Wężyk musimy przyczepić do spustu u góry puszki i można działać. Producent zaleca dokładne i bardziej ,,soczyste'' pierwsze psikanie butów. Dogłębne użycie środka w butach ma ułatwić długi elastyczny wężyk z końcówką na końcu. Teoretycznie ułatwia, praktycznie moim zdaniem jest niewygodny w użyciu. Nie jest on sztywny tylko giętki i sprężynujący co powoduje, że wygina się na wszystkie strony. O ile w niskich butach wkładamy go niewiele do buta i da się nim sterować tak jakby, to w wysokim obuwiu po włożeniu wężyka głębiej może on dotykać do ścianki buta i wtedy cały psikany płyn jest tylko w jedno miejsce. Miejsce to jest mokre wtedy, ale na szczęście szybko wysycha. Także w takim przypadku aplikacja nie jest za dokładna. O wiele lepiej sprawdziłaby się krótsza plastikowa mniej giętka rurka, powiedzmy 20-25 cm długa.
No ale okej, wstrząsamy, pakujemy wężyk do buta i psikamy. Środek wypełnia mgiełka i mocny zapach alkoholu. Całość w miarę szybko się ulatnia. Zapach nie jest jakiś mocno rażący, da się wytrzymać. Po paru minutach jest sucho a zapach jest ledwo wyczuwalny.

EFEKT I SPOSTRZEŻENIA PO APLIKACJI

Buty, które pryskałem środkiem NanoLux

1.Salomony Eskape (skórzane bez membrany).
2.Wolfskiny Sunset Beach (capią przeokrutnie bo chodzę w nich w pracy non stop)
3.Wolfskiny Providence zimowe wysokie
4.Rowerowe spd Lake (dużo siatki i syntetycznej skóry, podeszwa to kawał Vibramu - całość pachnie trochę chińszczyzną).

Salomony jako buty bez membrany i ze skóry prawie wcale nie śmierdzą, nawet po całodniowym chodzeniu nieprzyjemny zapach prawie całkowicie z nich znikał. Porządne skórzane buty tak mają. Do dziś moje 12-letnie Boreale Atlasy w środku przyjemnie pachną skórą!. Ale wróćmy do Salomonów. Popsikane pierwszy raz obficie i zostawione na noc do wyschnięcia. Na drugi dzień w nich chodziłem i wieczorem po zdjęciu ich zapach był w porządku. Taki efekt utrzymał się w nich przez parę dni. Potem psikałem je jeszcze 2 razy i było okej za każdym razem. Nie śmierdziały od początku za bardzo i po użyciu Nanoluxa takie pozostały. Tutaj jestem z efektu zadowolony.

Wyzwaniem okazały się Sunset Beach od Jacka Wolfskina, w których spędzam dużo czasu w pracy, jako w obuwiu na zmianę. Po prostu przepociły się i mega śmierdzą. Kilkukrotna aplikacja Nanoluxa nie pomogła im. Owszem, po aplikacji było jako tako, ale po paru godzinach smrodek wracał. Na te buty zużyłem najwięcej preparatu a i tak efekt był w zasadzie żaden.

Jack Wolfskin Providence spryskane wieczorem i zostawione na noc, rano na drugi dzień pojechałem w nich do pracy i wróciłem (dojazd zimą zajął jakieś 1,5 godziny). Po powrocie do domu delikatny smrodek nadal był, ale dało się zdjąć buty i zostawić w przedpokoju. Domownicy się nie skarżyli, więc wnioskuję że nic nie czuli. Providency pryskałem jakieś 4-5 razy tak nie za mocno. Powiedzmy, że z efektu jestem częściowo zadowolony.

Rowerowe buty spd Lake psiknąłem tylko raz i dałem sobie spokój. Zapach syntetycznej skóry i vibramu od nowości był w nich bardzo mocny. Chciałem ten zapach zlikwidować NanoLuxem, ale się nie udało. Zapach butów pozostał bez zmian.

WYDAJNOŚĆ

Wszystkie cztery pary butów opisanych powyżej razem psiknąłem coś koło 10-12 razy. Czy to dużo, czy mało? Moim zdaniem mało wydajnie wypadł ten preparat. Szybko go ubywało i pod koniec musiałem nawet zacząć oszczędzać trochę ,,moc'' aplikacji. Na cztery pary butów z efektu w pełni jestem zadowolony przy jednej parze, przy drugiej częściowo. Przy pozostałych butach środek poległ zupełnie. Wynik 1,5 na plus do 2,5 na minus. Obecnie stosuję w ogóle jakiś najtańszy spray do butów z jednej z sieciówek. Psikam go sporo nie żałując na buty i wystarcza na zdecydowanie dłużej niż NanoLux. Efekty zapachowe są podobne niestety. Także przy cenie 30 zł i efektach aplikacji uważam, że NanoLux jest mało opłacalny. Chyba, że… przy naprawdę śmierdzących butach środek stosować tylko do tej jednej pary. Wtedy aplikować porządne dawki do jednych butów i na pewno też efekt i długotrwałość aplikacji powinny być lepsze niż przy rozdrabnianiu się na kilka par butów.

PODSUMOWANIE

Za 30 zł dostajemy preparat w średnio udanej stylistycznie/wizualnie puszce. Wystarcza go na kilkanaście psiknięć w buty. Sama aplikacja poprzez za długi i sprężynujący wężyk według mnie też sprawdza się średnio. Efekt jaki daje preparat też jest taki sobie. Polecam nie rozdrabniać się na ileś tam par butów, tylko używać go do jednej pary kapci. Powinno być w porządku wtedy i problem przykrego zapachu może zniknie na dłużej. Ogólnie jest jeszcze nad czym pracować, żeby ten preparat był lepszy w działaniu i wydajniejszy.

boguś b

boguś b
2016-06-21 12:02

Wstęp

Dziękuję administracji oraz producentowi za możliwość przetestowania preparatu Nanolux.

Pierwszy kontakt

Preparat dostałem w Namaste przy okazji odbioru kominów Pająk Ngt.
Dziękuję Teresie (Zając) za dostarczenie Nanoluxa.
Zaraz musiałem sprawdzić jak to pachnie. No to próba do korka i zapach,który się rozszedł przypomniał mi czeski spirytus ,który kiedyś "mrówki" nosiły z zagranicy.Takie skojarzenie mi przyszło do głowy może to klimat Namaste i piwko .
Patrząc na wygląd opakowania wielu by na pewno nie zwróciło uwagi na ten produkt na półce.

Aplikacja

Poprzednicy opisali dokładnie sposób aplikacji,wiec skupię się na butach przeznaczonych do testu.
Zrezygnowałem z butów asics.
Materiały z ,których są wykonane nie przyjmują zbytnio zapachów.
Do testu wyznaczyłem
-Columbia Redmont.
Niskie buty z membraną jakość materiałów dla mnie dziwna, szybko przyjmują zapachy.
Trzy mocne aplikacje i mamy dalej smrodek butów połączony z alkoholem.Wietrzenie odstawianie i nic .
Środek absolutnie nie spełnia oczekiwań.
Myślę jak on ma działać jak jest gorzej niż było.
Buty przywróciłem do życia poprzez zastosowanie środka z Rossmana

http://www.rossmann.pl/Produkt/Fusswohl-dezodorant-do-obuwia-200-ml,395544,6270

Zrażony niepowodzeniem ,myślałem jakie buty tu przetestować.
Wybór padł na BUTY ROBOCZE PPO STRZELCE OPOLSKIE.
Miałem dużo pracy w ogrodzie i buty miały brzydki zapach.
Codzienna aplikacja i tu zaskoczenie buty powoli wracają do stanu komfortowej używalności i to już po drugiej aplikacji.
Codziennie zapsikanie wieczorem i pozbywamy się przykrego zapachu alkohol ładnie odparował.

Podsumowanie

Preparat jest dziwny na jednych materiałach działa ,a na drugich nie.
Do butów roboczych kupiłbym jeszcze raz do innych zdecydowanie nie.
Minusem jest ,że właściwie nie wiemy czy jest on dostępny.
Brak informacji w sieci.
Cena za preparat 30 pln + 18 pln przesyłka poczta to też mały minus za brak alternatywnej formy wysyłki.

Doczu

Doczu
2016-09-04 07:46

Pierwsze wrażenie
Podobnie jak boguś_b również dziękuję za dostarczenie preparatu do Namaste. Moje pierwsze wrażenie było podobne :)
Poprzednikom nie za bardzo podszedł pomysł z giętkim wężykiem i dyszą, natomiast ja jestem zwolennikiem takiego rozwiązania. Aplikacja preparatu przebiegała bezproblemowo i skutecznie.

Przedmioty testu
2 pary obuwia w pracy. Półbuty skórzane, z wyściółką skórzaną. Jedne (będę nazywał je "dziennymi") miały ok 1/2 roku, drugie ("nocne") miały w momencie używania preparatu ok 2 lata. Obie pary używane po 12 h w różnych odstępach.
Jednokrotnie też zastosowałem preparat na butach Merrell Vertis Ventilator. Skarpeta (bo to też istotny element) zawsze 100% bawełny.

Przebieg testu
Przebieg testu przedstawię w kolejności chronologicznej tak jak to się odbywało i jak opisywałem na bieżąco na forum, ponieważ preparat zachowywał sie niejednakowo.

Opryskowi zostały poddane obie pary jednocześnie, lecz te "nocne" po ok 10 minutach założyłem na stopy. W trakcie pracy faktycznie zapach przy ściągnięciu butów był mniej intensywny, no ale nadal dało sie wyczuć. Zrzucam to na karb, zbyt krótkiego działania preparatu. Ale po skończonej pracy było wyczuwalnie mniej nieprzyjemnie, niż bez preparatu. Spryskałem je więc ponownie i zostawiłem na do czasu następnej służby (czyli w tym wypadku weekend).
Wczoraj gdy byłem na dniówce, wąchałem je. Nadal śmierdzą, ale mniej intensywnie. Niemniej nie wiem na ile jest to sprawa preparatu, a na ile normalnego "przewietrzenia" się ich. Będę wiedział po tym jak będę w nich chodził na nocce.
Następnie przyszedł czas na obuwie "dzienne". One nie miały takiego problemu z zapachem jak "nocne" więc trudno mi tu mówić o jakimś progresie. Oczywiście gorzej pachniały po 12h na nogach, i tutaj miłe zaskoczenie, bo w tym obuwiu działanie preparatu sprawiało lepsze wrażenie. Zobaczę jak będzie po drugim użyciu, bez stosowania preparatu.

Czas na wrażenia z nocki spędzonej w butach "nocnych". Niestety po jakiś 2h "zapaszek" jest jak przed używaniem Nanoluxa :(
Buty spsikane preparatem 30.01, założone 5.02. Niestety nie widzę różnicy przed i po uzyciu preparatu.
Być może obuwie to już tak przesiąkło, że preparat nie ma szans na zadziałanie.
W butach "dziennych" jakiś efekt jest. Może nie jest to "WOW" ale wydaje mi się że jest trochę lepiej.
W Merrellach także jakby mniej czuć.
W butach "nocnych" po 3 psikaniach zaobserwowałem poprawę. Być może przedwcześnie słabo oceniłem produkt.
Przed używaniem butów zapach ze środka (spryskane dzień wcześniej) nie odbiegał od innych butów ze skórzaną wyściółką, które nie "prześmierdły".
Po 12h lekki smrodek się wydobywał, ale z pewnością był mniejszy niż na początku stosowania preparatu, a już zdecydowanie mniejszy niż przed używaniem preparatu.
Wychodzi więc na to że chyba trzeba dac preparatowi "popracować" i dłuższe używanie poprawia skuteczność.
Ostatnie 2 psiknięcia wykorzystałem na test po jednym bucie z pary "dziennej" i "nocnej"
Na butach nocnych po 2 dniach nieużywania i na dziennych po 24h nieużywania, nie potrafię dostrzec różnicy pomiędzy butami z danej pary. Wychodzi więc na to, że jednak wrażenie iż stosowanie długotrwałe daje jakiś efekt, było raczej efektem placebo.

Podsumowanie
Preparat udało mi sie zaaplikować ok 11 razy. 5x w butach "nocnych", 4x w butach "dziennych", 1x w Merrelach i 1x po jednym bucie z obuwia służbowego.
Biorąc pod uwagę całość przeprowadzonego testu, mam wrażenie, że preparat preparat Nanolux nie jest jakoś szczególnie wyróżniający się na rynku. Podobne efekty uzyskiwałem z aplikacji innego preparatu popularnej firmy. Owszem, Nanolux daje krótkotrwałe efekty, ale nie ma siły, przy dość intensywnej eksploatacji obuwia nie należy się spodziewać efektów długotrwałych. Być może gdyby po każdym użyciu butów zastosować preparat, efekt byłby lepszy, no ale w takiej sytuacji trzeba by się zaopatrzyć w sporą ilość preparatu Nanolux.
Niewykluczone też, że gdyby preparat stosować w obuwiu od nowości, efekty byłyby inne. No ale można tak gdybać bez końca.
Nie potrafię wydać jednoznacznego werdyktu, czy warto, czy nie warto kupować. Z pewnością nie zaszkodzi taki preparat mieć w domu, ale czy akurat musi to być Nanolux ? Raczej przy wyborze (a konkurencja na tym rynku jest spora) sugerowałbym się pojemnością i ceną.

Zbynek Ltd.

Zbynek Ltd.
2016-11-07 21:21

Wprowadzenie

Jesienią zeszłego roku (2015) miałem skórzane buty wysokie z membraną typu Ceratex. "Renomowanego" polskiego producenta. Z jakąś tam warstwą ociepliny. Nigdy nie myte w środku. Używane wilgotną porą jesieni przez 4 tygodnie w 2014 i 2 dłuższe wyjazdy zimowe. Do jesieni 2015 buty nie śmierdziały. A że wyjazd był dosyć wilgotny i butów nie dało się wysuszyć codziennie, to i pod koniec wyjazdu buty nie pachniały fiołkami. Gdybym je zdjął w pociągu, to mógłbym zostać zatrzymany pod zarzutem zamachu terrorystycznego bronią chemiczną  ;-)

Wniosek - membrana w butach to samo ZUO ;-)

 

 

Przedsmak

Kiedy, dzięki uprzejmości firmy Nanolux, dostałem okazję przetestować Nanolux - środek z jonami srebra, to byłem zachwycony. Na pierwszy ogień poszły buty biegowe z membraną. Buty nigdy nie śmierdziały. Były dosyć nowe. Tytułem eksperymentu zaaplikowałem specyfiku tylko do jednego buta - prawego. Zużyłem jakieś 20% zawartości. Więc but solidnie był spryskany w środku. Od samych palców do pięt. Zarówno but, jak i wkładka. Biegałem w nich niecałe 3 miesiące. But lewy niestety ;-) nie osiągnął jakiegoś wielkiego odoru, niemniej prawy, spsikany, był jakby mniej aromatyczny. Na tyle mała różnica, że nie mogę być pewny jak powstała.

To był taki poligon na którym przetestowałem specyfik przed ostateczną rozgrywką na butach właściwych.

 

 

Test bojowy

Buty właściwe - inne niż opisane we wprowadzeniu. Teraz miałem niższe skórzane buty trekingowe tej samej firmy. Sporo powyżej kostki. Także z membraną Ceratex. Także z minimalną ociepliną. Używane ledwo 2 tygodnie zimą. Wówczas nie wydalały z siebie żadnego zapachu. Nawet brzydkiego. Do ich profilaktycznego zabezpieczenia antyodorowego zużyłem całą resztę specyfiku - pozostałe 80%. Więc niemal całą puszkę 250ml. Po równo wagowo na każdy but. Dzięki dyszy na końcu rurki cała wewnętrzna powierzchnia buta wraz z górną powierzchnią założonej wkładki, zostały spryskane. Dolna jej powierzchnia oraz część buta pod wkładką nie zostały spryskane. Buty potem kilka tygodni stały nieużywane. Pojechały jesienią na 4 tygodnie w góry. Temperatury były z tych niższych. Średnie od +5 do +15. Cieplej było kilka dni. Więc buty nie doprowadzały do zbytniego spocenia nogi. Sporo było opadów, niemniej do środka buta woda nie przedostawała się. Nie były suszone codziennie z braku odpowiednich ku temu warunków, więc wilgoć z kilku dni kumulowała się. Skarpetki po kilku godzinach marszu były wilgotne na tyle, że nie wysychały podczas półgodzinnej przerwy w trasie.

Używane po 5-7 dni bez prania. Skarpety linery - sztuczne, zewnętrzne - wełniane.

 

Po 20-24 dniach buty zaczęły śmierdzieć. Najpierw lekko. Potem już na tyle, że nie pomogło im całkowite wysuszenie przed powrotem. Suchy but miał lekki odorek. Jeszcze akceptowalny. Noszony potem już tylko podczas przejść do środków komunikacji publicznej. Zakładając do niego czyste i suche skarpety, na umyte stopy. I po zdjęciu śmierdział już niemożliwie. Na tyle mocno, że i te czyste skarpety przesiąkały smrodem, niemożliwym do wywietrzenia na miejscu. Na tyle mocno, że butów nie zdejmowałem w pociągu, aby nie uprzykrzać życia współpasażerom.

 

 

Wnioski końcowe

Ze specyfikiem, czy bez niego, trekingowy but membranowy narażony na wielodniową wilgoć będzie śmierdział tak samo. Faktem jest, że poprzednie buty niemal zabijały, a te jeszcze nie, ale tamte były używane 2 razy dłużej.

Czy po moim teście kupiłbym teraz preparat? Chyba oczywista będzie moja odpowiedź.

Jeśli specyfik należy używać co kilka dni, to nie będę zabierał ze sobą całej metalowej puszki o sporawej objętości, by regularnie pryskać nim buty, zamiast jednorazowej sporej aplikacji przed wyjazdem.

Kontakt | System CMS by OpenSolution | Zobacz również Opiniuj.pl