[NGT.pl] Niezależna Grupa Testingowa

Deuter Transport Cover

Akcesoria » Inne

* wymiary 95x36x34 cm
* pokrowiec spakowany 23x17x8 cm
* waga 450g
* materiał - nylon
* pojemność 60-90 litrów


rytmar

rytmar
2015-05-05 13:54

Zapytanie na forum o osłonę plecaka w podróżach lotniczych, zainspirowało mnie do napisania poniższego testu. Skoro są takie zapytania, to może kiedyś komuś przyda się tych kilka uwag.

ZAKUP

Pokrowiec Deuter Transport Cover zakupiłem, aby zastąpić Air Bag Fjorda Nansena, z którym wcześniej podróżowałem na Kaukazie i w Andach - worek mocny i fajnie zamykany, ale ciężki (ponad 600g) i kłopotliwy przy przenoszeniu załadowanego pokrowca.
Szukając alternatywy, znalazłem we wrocławskiej Sherpie wyrób Deutera. Cechy, które mi się spodobały i zdecydowały o wyborze to: możliwość użycia szelek plecaka, kiedy całość przyjdzie przenieść gdzieś dalej, mniejsza waga, a także spodziewana łatwość załadunku pokrowca poprzez otwarcie "pleców" niczym wieka walizki.
Zakres użyteczności dla plecaków 60 - 90 litrów wydał mi się odpowiedni dla moich potrzeb i tutaj się nie pomyliłem.
http://www.deuter.com/DE/en/rain-transportcover/transport-cover-39560-67.html

BUDOWA

Transport Cover uszyty jest z nylonu utkanego z nici o wytrzymałości 420 den. Jest to materiał wytrzymały i dość gruby, ale niezbyt sztywny, dzięki czemu całość łatwo można zwinąć i schować do dedykowanej kieszeni. Taka gramatura pozwoliła zachować umiarkowany ciężar pokrowca, mimo zastosowania długiego zamka i ściągacza biegnącego wokół, który umożliwia zmniejszenie objętości worka, tak aby dopasować go do wielkości plecaka przenoszonego wewnątrz. Masa oficjalna to 450g, co niewiele odbiega od wskazań mojej wagi kuchennej - 465g.
Po obu stronach pokrowca i na górze przyszyte są mocne "rączki" dzięki czemu worek można łatwo uchwycić i przenieść.
Łukowato wszyty zamek YKK ma dwie maszynki, w których umieszczono specjalne otwory, pozwalające przewlec tamtędy kabłąk kłódki, uniemożliwiając w ten sposób dostanie się do zawartości przechowywanej wewnątrz covera bez jego uszkodzenia. Jest to ważne, gdy podróżujemy w rejony świata, gdzie istnieje szansa na podrzucenie nam czegoś, przez kogoś, kto chce przewieść coś, czego nie chce mieć przy sobie :).
Zamek kryty jest patką, co ma zapobiec przeciekaniu wody w tym miejscu. Materiał worka pokryto od wewnątrz warstwą PU, a wszystkie szwy starannie podklejono, dzięki temu wyrób Deutera może z powodzeniem pełnić rolę pokrowca przeciwdeszczowego.
http://ngt.pl/users/rytmar/files/8[3].jpg
Aby użyć go w tej roli wystarczy odsunąć całkowicie zamek, a wolny materiał "pleców" zwinąć i schować do specjalnej dla tego celu kieszonki, umieszczonej w dolnej części worka i zamykanej na rzep. Podobnie, jak w innych osłonach przeciwdeszczowych - również tutaj obwód za plecakiem można zmniejszyć wykorzystując gumosznurek ze stoperem, co zapobieże zrywaniu pokrowca przez wiatr.
Worek po zwinięciu chowa się do kieszeni, zapinanej na zamek, umieszczonej na szczycie covera, ponad łukiem zamka głównego. W takiej formie pokrowiec ma rozmiary 23x17x8 cm, a dzięki pętelce może być przypięty na zewnątrz plecaka, aby nie zajmował przestrzeni wewnątrz i był "pod ręką".
http://ngt.pl/users/rytmar/files/12[4].jpg

Zastanawiające i dziwne - w kontekście znanych mi, posiadanych plecaków tego producenta - jest kiepskie szycie. Nie żeby coś się pruło, czy odpadało, a nawet choćby rozchodziło, ale szwy są mocno niechlujne, nierówno poprowadzone, takie brzydkie. Nie wygląda to, od wewnątrz, jak Deuter. Nie wiem - może etykietka z informacją: "Manufactured in Vietnam under license for Deuter" jest jakimś wytłumaczeniem takiego stanu rzeczy?
http://ngt.pl/users/rytmar/files/9[3].jpg

UŻYTKOWANIE

Używając pokrowca takiego, jak Transport Cover unikam uszkodzeń plecaka w podróżach lotniczych. Zawsze mógłbym zafoliować bagaż korzystając z tego typu usług na lotnisku, bądź robiąc to samemu, ale wtedy plecak byłby niedostępny, a tak na lotniskach pośrednich zawsze mogę zajrzeć do wewnątrz, jeśli zajdzie taka potrzeba. Niektóre loty są naprawdę długie, np. udając się w Andy leciałem z Wrocławia do Warszawy, następnie do Paryża, skąd do Santiago de Chile, aby tam przesiąść się do samolotu lecącego do Mendozy. Takie 4 w1 ;).
W pokrowcu plecak podróżuje dalej - w bagażniku taksówki, w luku bagażowym autobusu, busa, czy innego środka transportu. Wszędzie łatwo dotrzeć, bo kiedy potrzeba odpinam zamek covera i korzystam z szelek i pasa biodrowego plecaka, zamiast szarpać się dźwigając całość w jednej ręce za któryś uchwyt. Musiałem niekiedy przenosić swój bagaż, np. do busa czekającego niedaleko lotniska w Mineralnych Wodach, lub z lotniska na dworzec kolejowy w Szwajcarii. Wtedy naprawdę cieszyłem się z dobrodziejstwa noszenia całego ciężaru na plecach.
Zapakowany plecak nie czepia o nic elementami zewnętrznymi, ani tym co przypięte (czekan, kijki), nie brudzi się i nie przeciera. Nabiera to szczególnego znaczenia, gdy korzystamy z transportu zwierzęcego, jak na przykład w Andach, dostarczając bagaż i żywność do Base Camp Plaza de Mulas.
W drodze na Demawend plecak podróżował "na pace" pickupa i na grzbiecie konia - w pokrowcu Deutera oczywiście.
W Argentynie, na Kaukazie, w Iranie i w Alpach - wszędzie tam ładując plecak do bagażników autobusów, busów, taksówek i pociągów używałem Transport Covera.
Po takich jazdach pokrowiec jest paskudnie pobrudzony, pozaciągany, a egzemplarz żony przetarty na wylot w jednym miejscu. Jakoś tak zawiązał mulnik linę trzymającą całość bagaży na grzbiecie zwierzęcia, że ta pracując kilka godzin przetarła materiał pokrowca. Plecak nie został uszkodzony.
http://ngt.pl/users/rytmar/files/1[3].jpg

Transport Cover jest przeze mnie wykorzystywany nie tylko w czasie transportu. Bardzo ważną rolę pełni taki wór w przechowywaniu nadmiaru bagażu. Kiedy masz ze sobą sprzęt na dwutygodniową akcję wysokogórską i odpowiedni na ten czas zapas jedzenia, trudno się z tym wszystkim zmieścić w małym namiocie szturmowym. Wtedy zbędne klamoty, zamknięte w pokrowcu odpornym na warunki atmosferyczne, spoczywają na zewnątrz, będąc "pod ręką" dzięki łatwemu dostępowi do wnętrza.
http://ngt.pl/users/rytmar/files/27[1].jpg

Wykorzystuję też pokrowiec Deutera przy wynoszeniu depozytu do obozów pośrednich. Wór jest pojemny i odporny na działanie śniegu, więc umieszczam w nim to co ma zostać w wyższym obozie, zanim dotrę tam z namiotem i całą resztą. Według mnie to lepsze i pewniejsze niż zabawa z jakimiś reklamówkami, workami foliowymi, czy innymi mało trwałymi wynalazkami. Covera i tak mam ze sobą dla celów opisanych powyżej, więc szkoda, aby nie pracował, kiedy ja się męczę :). Bez obaw przyciskam go kamieniami, albo przywiązuję za uszy, aby nie odleciał z wiatrem. Nic się nie porwie, nie przedziurawi, a dzięki zamknięciu na kłódkę bagaż jest choć odrobinę bardziej chroniony przed ciekawskimi. Nie ma też problemu z odpadami w postaci porwanych worków i innej folii, które najpierw trzeba przynieść, a potem znieść.
http://ngt.pl/users/rytmar/files/30[1].jpg

TRWAŁOŚĆ I OCENA

Jak więc widać Deuter Transport Cover jest dla mnie bardzo wszechstronnym narzędziem. Jest mi potrzebny, a że spełnia swoje zadania bez zastrzeżeń - jestem z niego zadowolony. Mojego Deutera używam ponad dwa lata. Ten czas odcisnął na worku swoje piętno w postaci zadrapań, zmechaceń i przytarć,. Jest worek przede wszystkim brudny - pełen wszędobylskich plam i innych takich. Jakoś nie mogę się wziąć za pranie, czy choćby czyszczenie :). W tym roku wyciągając ciężki bagaż z luku bagażowego autobusu w Mendozie zahaczyłem o coś ostrego i rozdarłem nieco materiał zewnętrzny. To najpoważniejszy "ślad użytku".
Osobnym przypadkiem jest przetarcie w pokrowcu żony, o czym pisałem wyżej. Nie wiem, być może bardziej pancerny materiał poradziłby sobie lepiej w takim wypadku, ale pewności nie mam. Wiem natomiast, że pokrowiec byłby znacznie cięższy - vide FN Air Bag. Patrząc na ten wypadek nieco inaczej, można powiedzieć, że pokrowiec spełnił swoje zadanie - ochronił plecak przed uszkodzeniem :).

Jak dla mnie wytrzymałość Covera jest wystarczająca i zadowalająca. Nie ma on ze mną łatwego życia, a jeszcze żyję... i pożyje :). Dziury załatałem, uszczelniłem klejem McNett i wszystko jest jak dawniej. "Operacje lotnicze" są Deuterowi niestraszne. Żadne takie nie wyrządziły szkód mimo wielu lotów na liczniku :). Straty powstały w okolicznościach innych - na grzbiecie muła i w bagażniku autobusu, przez moją nieuwagę i pośpiech, bo przecież widziałem, że coś "trzyma" worek.
Taśmy uszczelniające szwy nigdzie się nie odklejają, a warstwa PU nie odłazi. Szwy - mimo brzydkiego wyglądu - trzymają bez zarzutu, zamek działa, jak na początku. Słowem nie mam się do czego przyczepić.

Jeśli za jakiś czas opisany powyżej Transport Cover Deutera będzie w stanie "nie do naprawy"- z chęcią kupię taki sam. Ta świadomość jest dla mnie osobiście najlepszą rekomendacją i oceną produktu po dwóch latach używania.

Wady:
* kiepsko wykonane szwy
* stosunkowo wysoka cena zakupu

Zalety:
* rozsądna waga
* możliwość użycia systemu nośnego plecaka
* świetny dostęp do wnętrza
* łatwość załadunku i wyładunku


Poniżej link do mojej stronki, gdzie umieściłem kilka zdjęć opisywanego pokrowca. Mam nadzieję, że rozjaśnią one nieco opis.

http://ngt.pl/users/rytmar/?deuter-transport-cover,14

Kontakt | System CMS by OpenSolution | Zobacz również Opiniuj.pl