[NGT.pl] Niezależna Grupa Testingowa

Ocena produktu

Wiatroodporność5.00
Wodoodporność5.00
Wygoda4.00
Wyposażenie4.00
Wytrzymałość3.00
OGÓLNA 4.20

Fjord Nansen Veig III

Namioty

Konstrukcja: dwupowłokowy namiot typu igloo z zewnętrznym stelażem i
dwoma wejścimi
Materiał tropiku: Poliester Ripstop PU (5000mm H2O)
Materiał sypialni: Poliester Ripstop + moskitiera siatkowa
Materiał podłogi: nylon PU (6000mm H2O)
Stelaż: dwie duralowe składane tyczki o średnicy 8,5 mm.
Waga: 3,1 kg
Wymiary sypialni: 215 x 160 x 105 cm (LxWxH)
Wymiary po spakowaniu: 50 x 20 cm
Ilość osób: 2- 3
Wejścia: 2
Przedsionki: 2


T Atomicus

2014-06-06 03:14

Ocena produktu

Wiatroodporność5
Wodoodporność5
Wygoda4
Wyposażenie4
Wytrzymałość3
OGÓLNA 4.20
Fjord Nansen Veig III Fjord Nansen Veig III Fjord Nansen Veig III

Decyzję o zakupie nowego namiotu podjąłem po wielu latach nienamiotowania. Moim poprzednim namiotem był klasyczny Chińczyk z lat 80. z którym kiedyś byłem i w Bułgarii, i w podróży autostopowej po południowej Europie. Plus oczywiście wiosenno-letnio-jesienne wyjazdy w Polskę - na Mazury i w Jurę.


Zakładane główne przeznaczenie: turystyka rowerowa.
Zakładana ilość osób: komfortowe jeden, okazjonalnie dwójka.
Oczywiście są superlekkie namioty jedno i dwuoosobowe, ale zawsze odbywa się to kosztem komfortu, albo ich cena horrendalna.

Chodziło mi o coś, w czym możnaby było kilka dni mieszkać, a nie tylko chronić się na noc, a wczołgiwanie się do namiotu przerabiałem w Chińczyku.

Początkowo brałem pod uwagę konstrukcje w rodzaju FN Korsyka III, HiMountain Moon Shadow czy Bermudy albo Haiti Marabuta.
Ale po przemyśleniu - doszedłem do wniosku, że wykorzystywanie przedsionka do trzymania roweru (czy nawet dwóch) blokuje wyjście (co jest kłopotliwe w sytuacji, gdy jest to jedyne wyjście) oraz że igloo jest i stabilniejsze, i lżejsze, i wygodniejsze w rozkładaniu.
Zaczęła mi się też podobać koncepcja namiotu z dwoma wejściami/przedsionkami.

Mój wybór padł na FN Baffin II/III (obecnie już nieprodukowany), ale zanim go użyłem, zaraz na wiosnę 2006 udało mi się zamienić go na nową (wtedy) konstrukcję - VEIG. W stosunku do Baffina róźnił się nieco większymi wymiarami wewnętrznymi, niższą wagą i omasztowaniem (zewnętrznym).
Był to wtedy, jak mi się zdaje jeden z pierwszych VEIGów (jeszcze bez numerków), który potem nazwano VEIG III.

Namiot użytkowałem TYLKO w warunkach turystyki rowerowej w Polsce (w sezonie wiosenno-letnio-jesiennym) oraz w warunkach pustynnych (Egipt, Sudan).
Okazał się strzałem w dziesiątkę. No, może dziewiątkę.

Rozstawianie
Łatwość i szybkość rozbijania jest niewiarygodna.
Omasztowanie zewnętrzne pozwala na składanie/rozkładanie namiotu bez potrzeby rozłączania tropiku z sypialnią.
Po pierwszym rozstawieniu, kiedy dodatkowo musimy połączyć tropik z sypialnią za pomocą gumek z pętelkami (FN nazywa to szumnie systemem Fast Click), kolejne rozstawienie polega tylko na rozwinięciu namiotu na ziemi, rozłożeniu rurek stelaża (dzięki gumie która biegnie wewnątrz odbywa się to prawie automagicznie i trwa kilka-kilkanaście sekund) i wsunięciu ich w tunele tropiku. Oba maszty mają taką samą długość, więc nie musimy tracić czasu na dopasowywanie masztu do konkretnego tunelu.
Dzięki temu wszystkiemu, po nabraniu wprawy, cała operacja zajmuje max. dwie minuty.
I jest możliwa nawet po ciemku, bez oświetlenia.

W praktyce prawie nigdy nie korzystałem z odciągów. Na upartego można biwakować awaryjnie w ogóle bez szpilek. W przypadku wiatru wystarczało z reguły odpowiednie zakotwienie ułożonym w środku bagażem (choć podczas burzy piaskowej w Sudanie żałowałem, że na noc nie założyłem tych odciągów; z drugiej strony szpilki w sypkim piasku i tak byłyby nieskuteczne. Wiejący całą noc silny wiatr spowodował trwałe odkształcenie masztów - na szczęście wada tylko kosmetyczna).

Materiały
Pierwsze wrażenie - użyte materiały robią wrażenie delikatnych, co rodzi obawy przed przebiciem.
Podłoga bardzo cienka - na szczęście przez 4 sezony użytkowania poza dwiema mikroskopijnymi dziurkami (pewnie trzebaby je zakleić, bo podłoga straciła wodoodporność) nic się nie stało, ale trzeba uważać na czym się rozbijamy (tu kontrast z pancerną podłogą wspomnianego wcześniej Chińczyka).
Równie delikatna jest sypialnia. Po kilku niezbyt intensywnych sezonach znalazłem kilka otworków, jakby wypalonych jakimiś iskierkami z palnika (bo papierosów nie palę).
Wprawdzie w środku namiotu naszyto plakietkę ostrzegająca przed używaniem ognia wewnątrz, ale co robić jak leje przez cały dzień?
Dodatkowo pojawiło się drobne uszkodzenie materiału sypialni w rezultacie przycięcia suwakiem od pokrowca. W nowszych veigach nie jest to już możliwe, bo pokrowiec jest ściągany paskami. Bez suwaków.
Ostatnio w kolejnym FN (ten sam materiał co w Veigu) przypadkowo zawinąłem przy składaniu sporych rozmiarów świerszcza. Następnej nocy świerszcz został wypuszczony w nowym miejscu, ale w międzyczasie zdołał wygryźć dziurę w jednej warstwie tropiku.

Kolor tropiku - neutralny zielono-oliwkowy.
Imho w normalnej turystyce neutralny kolor jest istotny - wielokroć biwakuję na skraju drogi czy w lesie, uważając żeby nie być za bardzo widoczny. Żywe, wyraziste kolory przyciągają nieproszonych gości.

Stelaż to dwa elastyczne maszty złożone z duraluminiowych segmentów. Podobnie jak w innych współczesnych namiotach w środku jest linka gumowa ułatwiająca rozłożenie.

Szpilki - również duraluminiowe, co podobno pozwala zaoszczędzić nieco wagi.

Wodoodporność - nigdy nie miałem kłopotów z przeciekaniem tropiku czy podłogi.
Przyznać muszę jednak, że deszczów doświadczam raczej sporadycznie. Najdłuższe chyba dwudniowe.
Tu mały minus - otwór wejściowy w tropiku jest tak blisko sypialni, że wejście/wyjście podczas deszczu skutkuje spływaniem wody do środka namiotu. Co najwyżej można rozsunąć suwak na samym dole i wczołgiwać się przy samej ziemi.
O podwinięciu tropika w celach wentylacyjnych w trakcie deszczu nie może być mowy.

Wejścia, przedsionki i wentylacja
Dwa wejścia i dwa przedsionki - zapewniają wygodę i wentylację. Przedsionki są raczej małe, przy gotowaniu trzeba uwaźać na tropik.
Z drugiej strony - do jednego przedsionka da się wstawić rower (na leżąco, z kołami na zewnątrz) - wystaje połowa kół. Wtedy można korzystać z drugiego wejścia.
W drzwiach sypialni znajdują się zasłaniane firankami siatkowe okna. Z takiej samej siatki-moskitiery wykonany jest sufit sypialni. W części dachowej tropiku umieszczono dwa wywietrzniki.
Ale wentylacji nigdy za wiele.
Szkoda, że moskitiera w 'drzwiach' sypialni nie ma większej powierzchni - opuściłbym ją z 10 cm poniżej połowy otworu. Poprawiłoby to wentylację - istotne przy temperaturach powyżej 25 stopni, zwłaszcza jeśli jest wilgotno (otwieranie drzwi sypialni nie załatwia sprawy, ze względu na robactwo).

Wyposażenie dodatkowe
Pod sufitem - zdejmowana siateczka i kółka do podwieszenia latarki etc.
W rogach namiotu - 4 małe kieszonki (z tego dwie przeznaczone do tymczasowego chowania odpiętych 'drzwi' sypialni).

W oryginalnym VEIGu miałem zwykły pokrowiec z uchami, zapinany na suwak. Niestety takie rozwiązanie było niewygodne. Trudno było upchnąć namiot w środku. A i sam pokrowiec okazał się mało trwały.
W nowych VEIGach dostajemy w komplecie worek kompresyjny w kształcie lejka/stożka i to jest świetne rozwiązanie. Pakowanie namiotu jest teraz b. wygodne.

Zmiany w Veigu III na przestrzeni lat
Dzięki zastosowaniu trochę innych materiałów i zmniejszeniu średnicy rurek z 9,5 na 8,5mm, zwiększono wodoodporność (choć na to ostatnie nie narzekałem) i obniżono nieco wagę namiotu. Podane dane techniczne dotyczą wersji aktualnie sprzedawanej.
Zmieniono zasłonki w okienkach sypialni z ukośnych na poziome - może estetycznie trochę na minus, ale w praktyce taką zasłonkę roluje się wygodniej. Przydałaby się jeszcze dodatkowa, środkowa pętelka do rolowanie tych zasłonek i opuszczenie z 10 cm niżej, tak żeby moskitiera miała większą powierzchnię.
Wielka szkoda, że zlikwidowano przezroczyste okienka w tropiku na granicy z suwakami - można było podglądać okolice od środka samemu będąc niezauważony.

Wady
- małe przedsionki, do tego otwór wejściowy w tropiku jest tak blisko sypialni, że wychodzenie w deszczu skutkuje spływaniem wody do środka namiotu
- delikatne wykończenie (w stosunku do np. Marabutów) - zwłaszcza podłoga (wymaga stosowania podkładki albo uważnego wyboru miejsca pod biwak)
- ognio-nietrwałość (to się tyczy wszystkich namiotów FN)

Zalety
+ pomyślany z głową, starannie wykonany
+ akceptowalna relatywnie niska waga
+ dwa wejścia i przedsionki - co przekłada się na wygodę i wentylację
+ odpowiednia wysokość 105 cm to nie za dużo (rozsądny rozmiar nie rzucający sie w oczy), a jednocześnie nie za mało - namiot jest dość komfortowy w środku
+ łatwość rozbijania - rozbijanie nie jest problemem nawet z zamkniętymi oczami
+ stabilna konstrukcja igloo - awaryjnie pozwala na rozbicie namiotu nawet bez szpilek; w większości wypadków nie jest konieczne stosowanie odciągów
+ neutralny maskujący kolor
+ stosunkowo niska waga
+ pokrowiec z taśmami ściągajacymi - ułatwia pakowanie

Uwagi nt różnych wersji

Veig III ma nieco mniejszego brata, Veiga II. Jest to (pomijając wymiary) niemal identyczna konstrukcja. Recenzję zamieściłem tutaj: http://ngt.pl/1434,veig-ii.html
Veig II i Veig III produkowane są też z fartuchami śnieżnymi, tzw. wersja Pro. Mają nieco słabszą wentylację i odrobinę wyższą wagą. I cenę.

Z kolej wersją budżetową Veigów są namioty Sierra. Od Veigów różnią się użytymi materiałami, wagą i co za tym - niższą ceną. Tutaj test SierraIII - http://ngt.pl/1250,fjord-nansen-sierra-iii.html

Osobom poszukującym _komfortowej_ dwójki polecam wzięcie pod uwagę FN Tolima III (używam obecnie) czyli coś w rodzaju Veiga III z dołożonym trzecim masztem. Ale to już nieco nieco większy namiot z wszystkimi tego plusami i minusami.

Podsumowanie
Mimo kilku wad uważam namiot VEIG III za bardzo udaną konstrukcję.
Jeślibym jechał ponownie na jakąś dłuższą wycieczkę, gdzie przemieszczałbym się bez dłuższego, niż 1-2 noce biwakowania w jednym miejscu i priorytetem byłaby niska waga i łatwość rozbijania, kosztem nieco mniejszego komfortu, to ponownie wybrałbym VEIGA III.

Zdjęcia przedstawiają Veiga (III) w pięknych okolicznościach przyrody - nad Hałuszową, na dzikiej plaży nad Nilem w północnym Sudanie i na Rondzie Mogilskim w Krakowie (gdzie rozbiłem się kiedyś w celu wysuszenia). To ostatnie zdjęcie (automat uporczywie ustawia je jako pierwsze) ilustruje rozbicie namiotu bez konieczności użycia szpilek.

Kontakt | System CMS by OpenSolution | Zobacz również Opiniuj.pl