[NGT.pl] Niezależna Grupa Testingowa

Ocena produktu

Oddychalność5.00
Wiatroodporność4.00
Wodoodporność5.00
Wygoda4.00
Wytrzymałość4.00
OGÓLNA 4.40

Eider Uphill (Polartec NeoShell)

Odzież » Kurtki

Lekka, techniczna kurtka do użytku alpinistycznego, o wyjątkowej oddychalności dzięki membranie Polartec NeoShell.
- waga 450g dla rozm. M
- wentylacja pod pachami
- uszczelnione szwy
-kaptur kompatybilny z kaskiem wspinaczkowym
- techniczny krój

rytmar

rytmar
2014-01-07 12:14

Ocena produktu

Oddychalność5
Wiatroodporność4
Wodoodporność5
Wygoda4
Wytrzymałość4
OGÓLNA 4.40
Eider Uphill (Polartec NeoShell) Eider Uphill (Polartec NeoShell)

Rok użytkowania Eidera Uphill minął niespostrzeżenie. Czas najwyższy na podsumowanie.

Kurtka trafiła do mnie dzięki decyzji Adminów, którzy - głównie poprzez starania nieocenionego piterosa - nawiązali kontakt z firmą Polartec, co zaowocowało przekazaniem nam dla celów testowych, kurtki Eider Uphill wyposażonej w ich nową membranę NeoShell.

Trzeba tutaj docenić odwagę i dużą wiarę w swój produkt decydentów Polarteca, dla których od samego początku było jasnym, że nie będzie to test w żaden sposób sponsorowany, zamawiany. Tym samym - zgodnie z maksymą NGT - będzie całkowicie niezależny, nie podlegający naciskom, wychwalający ewentualne zalety, ale również piętnujący wszystkie znalezione wady.

Celem nadrzędnym całego przedsięwzięcia stała się ocena porównawcza membrany NeoShell, z którą producent wiąże duże nadzieje i z której jest dumny. Tak to się zaczęło.

Przez cały okres używania Eidera Uphill na bieżąco informowałem o swoich doświadczeniach i spostrzeżeniach. Powstał dedykowany temu wątek:
http://ngt.pl/forum/[neoshell]-eider-uphlil-jacket-test-dzieki-polartec,8101.html

Teraz postaram się zebrać to wszystko do kupy, bo ten tekst będzie przecież odrębnym bytem na forum i ktoś szukający informacji na temat NeoShella tutaj powinien znaleźć niezbędną garść informacji. Wspomniany wątek testowy zniknie po czasie w odmętach forum - test pozostanie w bazie. Poniższe będzie więc streszczeniem moich doświadczeń z okresu testu.

Przez ostatni rok miałem okazję używać kurtkę w różnych warunkach i w różnych zastosowaniach. Zdarzyło mi się w niej biegać i jeździć na rowerze. Była kurtka używana w deszczu padającym nieprzerwanie przez dwa dni. Były też przelotne opady i mżawki. Chroniła mnie wielokrotnie przed silnym wiatrem i przed tym co ten wiatr niósł ze sobą - śnieg, lód, ale też piach i kurz. Poddana była kurtka oddziaływaniu pasów ciężkiego plecaka, a w czasie zimowych biwaków, zwijana i gnieciona służyła, jako poduszka pod głowę. Trochę też poocierał się NeoShell o skałę i lód w czasie wspinaczki na lodospadach.

Był Uphill zabierany w Karkonosze, Góry Izerskie i w Tatry. Był też ze mną w Andach. Niestety nie udało mi się w tym roku testowym pojechać w Alpy, przez co miała kurtka lekki odpoczynek w okresie letnim. Wielka to szkoda, bo przecież plany były i chęć przeogromna :)
Kiedy jednak mogłem znowu ruszyć w góry, ruszył ze mną Neo. Mimo dodatnich temperatur wczesnojesiennych, kurtka nie leżała za dużo w plecaku :)

Chociaż testowana miała być głównie nowa membrana Polarteca, nie zaś kurtka jako taka - parę słów nosicielowi membrany, czyli ciuchowi o nazwie Eider Uphill chyba trzeba poświęcić.
No to tak pokrótce, bo przecież nie o tym ogólnie ma być :).

Uphill to kurtka do zastosowań alpinistycznych i wspinaczek zimowych (między innymi). Predysponują ją do takiego użytku typowe cechy spotykane w podobnych produktach, jak kaptur mieszczący kask wspinaczkowy, wysoko umieszczone kieszenie boczne, nie kolidujące z uprzężą, czy też - co najważniejsze - krój pozwalający na swobodne operowanie wysoko podniesionymi rękami, bez obawy o nadmierne odkrycie nadgarstków i przedramion, oraz nerek i pleców u dołu.

Kutka wspinaczkowa, a więc dość krótka (uprząż) i dopasowana. W tym konkretnym przypadku Uphill jest nieco dłuższy niż używane przeze mnie poprzednie kurtki tego typu (Berghaus Elysian, Marmot Exum, Arcteryx Alpha SL). Wynika to zapewne z rozmiaru - wszystkie poprzednie modele to były S-ki, a Eidera mam w rozm. M. Mimo nieco większego rozmiaru, kurtka jest nieźle dopasowana na szerokość (tak że mniejsza mogłaby utrudniać wygodne założenie grubej warstwy ocieplenia), a rękawy nie są za długie. Musiałbym przymierzyć rozm. S, aby stwierdzić, czy przypadkiem nie byłoby mi w nim za ciasno. W każdym bądź razie potencjalny szukający powinien wiedzieć, że Eider Uphill to kurtka o wąskim kroju - można tu użyć eufemistycznego określenia - mocno techniczna ;)

Zamek główny, czyli kostkowy AquaGuard od YKK działa doskonale i zapewnia odpowiednią wodoszczelność. Ten sam typ zamka, w tym samym rozmiarze, zastosowano w kieszonce piersiowej. Również tutaj jest dobrze, bez zastrzeżeń, a sama kieszonka okazała się bardzo pomocną i bardzo często używaną. Jest łatwo dostępna i wystarczająco obszerna na to, co warto mieć pod ręką - czy to chusteczka do nosa, jakiś bilet na kolejkę, czy też nawet na mały aparat fotograficzny.

Kieszenie boczne zamknięto drobnymi zamkami Salmi, takimi odwróconymi, bez pokrycia wodoszczelnego. Tu już nie jest tak różowo. Same zameczki jakoś tam działają, ale poprzez ich pionową pozycję i zbyt wąskie patki ochronne, odchylające się pod podmuchem wiatru, do kieszeni potrafi dostać się woda. Dodatkowo kieszenie są przesunięte do tyłu i przez to, nieco za nisko wszyte. Powoduje to, że założona uprząż wspinaczkowa ląduje na dolnych odcinkach zamków, uniemożliwiając ich pełne otwarcie, oraz ściska wnętrze kieszeni, eliminując w praktyce ich użycie.

Pod pachami mamy długie na prawie 40 cm kanały wentylacyjne, zamykane poprzez dwumaszynkowe zamki (no name). Element pozornie typowy w nowoczesnych kurtkach HS, ale okazuje się, że nie tak znowu często spotykany u innych producentów szyjących z NoeShell.

Kaptur dobry i wystarczająco obszerny na kask wspinaczkowy, a przy tym nie za luźny przy użyciu na czapkę. Choć pozbawiony regulacji głębokości nasunięcia na czoło, to nawet w silnym wietrze, usztywniony drutem daszek nie zasłania oczu, a resztę można tak ustawić, że głowa jest całkowicie chroniona. Przy tym sznurki regulujące chowają się pod kurtką, co zapobiega biczowaniu twarzy przez dyndające końcówki. Stopery przyszyto tasiemkami na zewnątrz, a więc dostęp do nich nie jest w żaden sposób utrudniony.

Dobrze w silnym wietrze sprawdziła się też garda. Nie jest wprawdzie tak wysoka, jak to miałem w Berghausie, czy Marmocie, ale tyle akurat wystarczy.
Garda zakończona jest "garażykiem" na maszynkę zamka głównego. Ten element nieco wkurza. Garażyk jest chyba za mały i mało sztywny, przez co rzadko kiedy układa się prawidłowo i trzeba ciągle coś tam poprawiać, a w grubych rękawicach jest to mocno upierdliwe.

Dół kurtki jest oczywiście ściągany poprzez gumosznurek z dwoma stoperami. Nadmiar sznurka ładnie umocowano pod spodem, więc nic nie wystaje, nie dynda.

Końce rękawów zakończono tradycyjnymi rzepami, które działają jak powinny. Brak tu jakichkolwiek sensacji na plus, czy na minus. Po prostu standard.

Ciekawym elementem jest za to gumowa pętla służąca do wieszania kurtki. Oprócz zadania podstawowego, można wykorzystując ową pętelkę, zapiąć kaptur zawinięty do wnętrza, aby pozostał w tym stanie, tworząc coś na wzór grubego kołnierza ortopedycznego, lub też całą zwiniętą kurtkę zabezpieczyć przed jej rozwijaniem. Wystarczy gumkę umiejętnie zaczepić za stopera od tylnej regulacji kaptura. Ot, taka ciekawostka :)

Kurtka uszyta jest z dwóch rodzajów materiału. U mnie ten w pomarańczowym kolorze jest znacznie cieńszy (Polartec NeoShell Ripstop Stretch) i zapewne lżejszy, ale z wyraźnie widoczną siateczką ripstop. Elementy w czarnym kolorze (Polartec NeoShell Woven Stretch), o większej gramaturze, takiej siateczki nie mają. Różnice w gramaturze widać wyraźnie, gdy spojrzymy pod światło. Poprzez pomarańczową tkaninę wyraźnie widać, co znajduje się po drugiej stronie materiału. Poprzez elementy czarne trudno dostrzec cokolwiek.
Oba materiały są jakoby elastyczne, bo niby ten "stretch" ma tam być, ale ową elastyczność trudno w rzeczywistości wyłapać. Jeśli już miałbym porównywać, to nieco bardziej da się "rozciągnąć" fragmenty bez ripstopu - te czarne.

I już. To byłoby chyba dość o samej kurtce. Mimo starań o zwięzłość w opisie konstrukcji, chciałem też, aby obraz był w miarę kompletny. No to wyszło tego trochę niestety.
Więc dość!


MEMBRANA

Próbując scharakteryzować jakąś membranę należałoby się skupić na ocenie jej dwóch podstawowych parametrów - wodoszczelności i oddychalności. To dość oczywiste, bo to te wartości zapisane cyfrowo, zazwyczaj w prosty sposób opisują "jakość" konkretnego laminatu.

W przypadku NeoShella było to zadanie o tyle ciekawe, że producent określił zdolność transportu pary wodnej przez swoją nową membranę bardzo wysoko - jakoby 100% lepiej niż konkurencja.

Równie ciekawie zapowiadały się próby z wodoodpornością. Tutaj Polartec użył enigmatycznego określenia: wystarczająca, ale sama wartość 10 tys. mm słupa wody do oszołamiających nie należy, zwłaszcza na tle oczywistej konkurencji, do której z taką ochotą nawiązywał producent, chwaląc się oddychalnością.

Żeby było ciekawiej pojawił się trzeci czynnik konieczny do zweryfikowania, a mianowicie wiatroszczelność. O ten parametr zazwyczaj nikt nie pyta, jako że membrana z założenia ma być całkowicie odporna na przedmuchy wiatru. Inaczej jest jednak w przypadku Polarteca NeoShell, gdzie sam producent twierdzi, że membrana blokuje 99,9% wiatru, a więc nie jest całkowicie wiatroszczelna.
Na ile to przeszkadza, a może pomaga, jak to się przekłada na odczucia w użytkowaniu na górskich graniach. Takich pytań było wiele w sieci. Użytkowników którzy mogliby jednoznacznie odpowiedzieć niewielu, bo jeszcze rok temu zaledwie kilka modeli kurtek z tym laminatem było oferowanych. Wielu też ta niska wartość wodoszczelności, a przede wszystkim tajemnicza cyfra 99,9 niepokoiły i zniechęcały do ewentualnego zakupu.

Od samego początku wiedziałem zatem, że sprawdzenie, jak testowana kurtka radzi sobie z silnym wiatrem będzie równie ważne, jak ocena paraprzepuszczalności i odporności na wodę.

I tu problem. Choć mam jakieś doświadczenie w użytkowaniu membran, to przecież nie mam na sobie czujników mierzących ile pary wodnej wydalam w jednostce czasu w danym ubraniu, czy też innych - wyczuwających powietrze przeszłe przez laminat. Aby jakoś pomóc sobie w tych ocenach, zacząłem brać w góry dwie kurtki - testowanego Eidera i dotychczas używanego Arcteryxa.

To był dobry pomysł. Po pierwsze miałem pewność, że nie ulegam autosugestii i złudzeniom powodowanym oczekiwaniami. Broniłem się w ten sposób przed swoistą formą placebo.
Po drugie dwie różne membrany mogłem używać naprzemiennie w identycznych warunkach pogodowych, terenowych, ale także tych osobistych, związanych z aktualną wydolnością, zmęczeniem, samopoczuciem.

Muszę też dodać, że dobrym pomysłem było pozostawienie kurtki u mnie na dłużej, niż początkowo planowane 3 miesiące. Dopiero tak długi czas stosowania membrany i przyglądania się jej w różnych porach roku, w jakże zmiennych w tym czasie warunkach, dały mi jakiś obraz całości. Po trzech miesiącach właściwie nic nie miałbym do powiedzenia, bo każda spotkana sytuacja była nowa, nie potwierdzona, nie porównana z innymi podobnymi.


WIATROSZCZELNOŚĆ

Zacznę, więc od tej niepełnej wiatroszczelności. Od samego początku mojego testowania ta kwestia budziła kontrowersje na forum, co łatwo zauważyć w wątku poświęconym nowej membranie Polarteca.

Mi udało się poczuć na skórze wiatr w pewnych konkretnych warunkach.
Wchodziłem na Śnieżkę w przepoconej, mokrej na plecach koszulce (Meryl Skinlife), dodatkowo zmarznięty, bo w schronisku z którego wyszedłem nie było za ciepło. Kurtka była ubrana bezpośrednio na bieliznę, nie było żadnej innej warstwy izolującej. Wiatr w drodze na szczyt wiał z szybkością bliską 100 km/h i w tej sytuacji nawet drobny przedmuch przedostający się poprzez laminat (wiało od tyłu), dało się wyczuć na skórze, jako nieprzyjemne dotknięcie, niczym lodowego sopla.

Wystarczyło jednak, że z czasem rozgrzałem się szybkim marszem, aby te drobne przedmuchy przestały mi przeszkadzać. W drodze w dół specjalnie stawałem w najbardziej wietrznych miejscach, aby potwierdzić przewiewanie membrany i okazało się ono na tyle małe, tak niewyczuwalne, że w praktyce nieistotne dla komfortu używania NeoShella - nawet w tych, tak wietrznych warunkach. Chciałoby się dodać warunkach specyficznych - silny wiatr, pot, lekkie ubranie - ale dla mnie były to warunki raczej typowe. Zawsze tak lekko ubieram się pod membranę, rozgrzewając się tempem marszu, a wiatry o takiej sile nie są niczym niezwykłym w tym miejscu zimą. Zazwyczaj jednak używałem membran w 100% wiatroszczelnych, dlatego teraz miałem porównanie odczuć mi znanych - z nowymi, które zapewnił inny laminat.

Jest więc NeoShell lekko przewiewny - to fakt, nie mit. W praktyce taki przewiew można poczuć w zupełnie wyjątkowych warunkach, ale nawet wtedy nie jest to niebezpieczne - wystarczy się cieplej ubrać, aby nie odczuwać dyskomfortu. Mi w przeciągu tego roku testowego, nigdy więcej nie udało się zauważyć jakichś problemów, których powodem miałaby być nie pełna wiatroszczelność membrany, a na potężne wiatry kurtka była wystawiana jeszcze wielokrotnie.
Zauważyłem natomiast zalety tej specyficznej cechy Neo. Ale o tym później.


WODOSZCZELNOŚĆ

Bardzo byłem ciekawy, jak NeoShell poradzi sobie z długimi, mocnymi opadami. Sama cyferka 10 tys. nie robiła na mnie pozytywnego wrażenia, dlatego że zdarzyło mi się w przeszłości dwukrotnie przemoczyć membranę o niby identycznej wodoszczelności (Aquatex).

Długo nie było warunków odpowiednich na takie zabawy, ale w końcu trafił się wyjazd, gdy padający deszcz zamienił szlaki w potoki, stojące jeziorka i strumienie o bystrym nurcie. Lało pełne dwa dni, a dodatkowo silny wiatr wciskał wodę w każdą szczelinę, zakamarek, w każdy nieosłonięty właściwie zamek. Oj, warun był!

NeoShell wyszedł z tych zmagań obronną ręką. Membrana nigdzie nie puściła i nie była to tylko zasługa warstwy DWR, bo ta choć naprawdę dobra, to w końcu musiała polec pod naporem takiej ilości wody, przez tak długi czas. Kurtka namokła, ale nie przemokła. Niestety tak, jak pochwały należą się membranie, tak konstrukcja kurtki wykazała braki w ułożeniu i zabezpieczeniu kieszeni bocznych. Woda dostała poprzez zamki, a jako że wnętrze kieszeni wykonano z siateczki, to wkrótce byłem mokry po obu stronach, w okolicach pasa.

Po upraniu Eidera specjalnie zrezygnowałem z odnowienia pokrycia DWR, aby przekonać się, jak skuteczne będzie ono po tym zabiegu i aby w razie "W" membrana szybciej miała co robić :)

Były później kolejne deszcze, oraz opady mokrego śniegu - w naszych górach i w Andach. Potwierdziły one dobre działanie fabrycznej warstwy impregnującej, która mimo prania, nadal pięknie perli krople wody. Ale nawet tam, gdzie materiał namókł, membrana zawsze powstrzymała wodę. Było tak też w czasie zabawy na lodospadach. W miejscach ocierania o lód i śnieg materiał zewnętrzny mocno naciągnął wody, ale ta nie przedostała do wnętrza.

Nabrałem przez ten rok zaufania do wodoszczelności NeoShella. Kurtka nie przemokła ani razu, a kilka okazji miała. Na razie 10 tys. Polarteca jest jakieś lepsze od tych od Milo :)


ODDYCHALNOŚĆ

Na koniec to, co mnie osobiście najbardziej interesowało i co jest tak naprawdę tą cechą, która potrafi zadecydować o sukcesie lub porażce nowego laminatu. Każdy szukający ubrania membranowego, poszukuje czegoś maksymalnie oddychającego, lepszego w tym względzie od konkurencji. Jeśli producent ma się czym pochwalić - ma dużą nadzieję na dobrą sprzedaż i tym samym na dalszy rozwój. Jeśli nie - jego oferta zginie na rynku mocno zdominowanym przez tradycyjne, znane i wypromowane marki, głęboko zakorzenione w świadomości potencjalnego klienta. Wysoka oddychalność, lepsza niż oferuje uznany konkurent, jest odskocznią do ataku na pozycję lidera, dobrym blokiem startowym do walki na długim dystansie. To ta cecha nowego laminatu, najbardziej potrafi przekonać poszukującego nabywcę do spróbowania, do sięgnięcia po coś nowego.

Polartec wytoczył ciężkie armaty, ogłaszając się nie tylko lepszym od wiadomo kogo, ale wręcz rewolucyjnym! NeoShell ma mieć cechy typowej membrany wodoszczelnej, zapewniając jednocześnie komfort termiczny porównywalny z tym co oferuje SoftShell. Tym samym mocno rozdmuchali oczekiwania, ale też w moim odbiorze narazili się na większą ostrożność i sporą dawkę sceptycyzmu. Ile to już razy, kolejny producent startując ze swoim wynalazkiem, chcąc za wszelką cenę przebić się do świadomości klienta, ogłaszał przełom, "nową jakość" i koniec dominacji tego, co to wszyscy wiedzą :).

Dlatego też od samego początku używania kurtki Eider Uphill mocno skupiłem się na wyłapaniu różnic w szybkości odprowadzania wilgoci pomiędzy Neo, a noszonym naprzemiennie Paclite.
Początkowe wrażenia były takie jakich niestety się spodziewałem, będąc osobą sceptyczną w odbiorze wszelkiej reklamy. Było może nieco lepiej z tą oddychalnością, ale o spektakularnym postępie w stosunku do tego co już znałem nie było mowy.

Od samego początku zachwycała mnie poliestrowa podszewka zlaminowana z membraną, chroniąca ją od spodu. Ta wchłaniała pot bardzo szybko i równie szybko wysychała, tak że zjawisko kropli wody widzianych wewnątrz kurtki po jej zdjęciu z pleców właściwie nie występowało. Podszewka potrafiła być co najwyżej wilgotna po dużym wysiłku, ale nawet wtedy pozostawała miła w dotyku.

Paclite oczywiście inaczej - często był mokry wewnątrz, nie rzadko spływał po nim skroplony pot, ale ogólne wrażenia termiczne, to jak szybko zacznie się robić za ciepło na podejściu, kiedy zaczniesz się rozpinać, były mocno zbliżone w przypadku obu laminatów.

Być może moje oczekiwania w stosunku do testowanej membrany były jednak za wysokie? Przecież współczynnik RET<2 jest jakoby dwa razy lepszy od tego w Paclite. Może dwa razy lepszej oddychalności oczekiwałem? :))

Gdybym wtedy, po tych pierwszych doświadczeniach oddał kurtkę dalej, pozostałbym w przekonaniu, że NeoShell to po prostu kolejna membrana na rynku, dobra ale nic ponadto. Wkrótce jednak odkryłem na czym polega i skąd się bierze przewaga Neo.

Tym tajemnym czynnikiem pozwalającym ludziom z Polarteca z taką pewnością siebie wychwalać swój produkt okazał się wiatr. Tak, nawet słaby podmuch zdecydowanie zmienia właściwości membrany. Przy bezwietrznej, słonecznej pogodzie, w jakiej przyszło mi na początku testować NeoShella, zachowuję się on mocno podobnie do produktów Gore. Kiedy zawieje, ta niepełna wiatroszczelność zdecydowanie poprawia wymianę gazów i para wodna jest zdecydowanie szybciej usuwana.

Dotychczasowe statyczne testy oddychalności, takie jak RET lub MVTR są skuteczne i wymierne dla membran całkowicie wiatroszczelnych, ponieważ w tym przypadku czynnik ruchu i tym samym przepływ powietrza nie mają żadnego wpływu na uzyskane wyniki. Oddychalność osiąga się tutaj poprzez dyfuzję, gdzie mieszanka temperatury i wilgoci tworzy odpowiednie ciśnienie pary wodnej, która dzięki temu przedostaje się przez pory membrany. Im ciśnienie wyższe, tym lepiej.

NeoShell oprócz dyfuzji wykorzystuje też zjawisko konwekcji, czyli stałej wymiany powietrza, co pozwala na szybszą migrację pary wodnej i tym samym na lepszą kontrolę temperatury pod laminatem. Nawet przy niskim ciśnieniu pary wodnej, proces wydalanie zachodzi. Dlatego też Polartec opowiada się za dynamicznymi metodami badań oddychalności, gdzie wpływ ruchu powietrza i wiatru jest uwzględniany i ma znaczenie dla wyników badań. To w takich właśnie badaniach i porównaniach NeoShell osiąga wyraźną przewagę nad swoimi największymi konkurentami.

Mimo, że zdecydowanie bardziej cenię sobie informacje będące wynikiem doświadczenia własnego lub chociażby innego użytkownika, od takich teoretycznych wynurzeń, to w tym przypadku moja praktyka potwierdza wyniki badań laboratoryjnych - dlatego o nich wspomniałem.

Naprawdę dobra oddychalność tej membrany zdecydowanie poszerza zakres jej zastosowań. Już nie tylko zimą, ale również wiosną i jesienią można z powodzeniem używać Neo, aby ochronić się przed kaprysami niesprzyjającej pogody.

W wietrznych warunkach, nawet przy dodatnich temperaturach, wielokrotnie zdarzało mi się zakładać na siebie Eidera, zamiast noszonego w plecaku windshirta Arcteryx Squamish, aby nie marznąć w podmuchach zimnego wiatru. Wynika to trochę z mojej niechęci do częstego przebierania się w górach. W samym windshircie było mi za zimno, bo materiał cieniutki, dociskany wiatrem do ciała nie izolował za bardzo, a jest też nie w pełni wiatroszczelny, więc wiatr dostający się pod spód dodatkowo ziębił. Aby nie marznąć musiałbym zakładać jakiegoś dodatkowego polara, ale wtedy w każdym załomie osłaniającym od wiatru, czy w przerwach w podmuchach, byłoby mi się za gorąco. Po wejściu w osłonięty teren czekała by mnie kolejna przebieranka, bo w polarze, nawet 100 byłoby za ciepło, a jak wspomniałem nie lubię częstych walk ze zmianą odzieży w górach.

Eider założony na bieliznę odizolował mnie od wiatru na tyle dobrze, że zimno z jego powodu ustało. Sama membrana nic nie grzeje, więc nie obawiałem się przegrzania, nawet w chwilach, kiedy wiatr cichł. Zawsze można też posiłkować się wentylacją pod pachami, czy odpięciem zamka głównego. O takich elementach, jak porządny kaptur i garda, które w HS są standartem, a w ochronie przed wiatrem są nieocenione, nie warto nawet wspominać.

Najważniejsze jednak jest to, że NeoShell przy wietrze, nawet w dodatnich temperaturach, oddycha tak dobrze, że mimo membrany, niebezpiecznie zbliża się w tym parametrze do bardzo gęsto tkanych dzianin, takich jak Luminara Arcteryxa. Podkreślam - kiedy wieje konkretnie i jest chłodno. W warunkach bezwietrznych, ciepłych nie jest aż tak doskonale.

Mimo wszystko doświadczenie porównawcze z windshirtem było dla mnie dużym zaskoczeniem, bo robiłem takie próby - na tym samym podejściu oba ciuchy zakładane na zmianę, potrafiły być podobnie mokre wewnątrz. Minimalnie cieplej było w Eiderze, bo to jednak membrana, ale też materiał zdecydowanie grubszy, więc było nie było, lepiej izolujący.

To jesienią było. W zimie żaden windshirt nie sprawdza mi się tak dobrze, jak porządny HS, zwłaszcza z taką membraną jak NeoShell. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę warunki w jakich bywam, gdzie bardzo silne wiatry przy silnym mrozie są "na porządku dziennym", a też ja wypracowałem swój sposób ubierania, dopasowany do mojego sposobu poruszania się.

Doświadczenie osobiste, to najważniejszy doradca w wyborze sprzętów i ciuchów górskich. Trzeba trochę pobłądzić i niestety często przepłacić, aby je zdobyć, ale w ostatecznym rozrachunku i tak kierowanie się własnym doświadczeniem jest lepsze, bo idealnie dopasowane osobniczo, od bezkrytycznego kierowania się opiniami innych. Dotyczy to również oceny membran i ich przydatności w turystyce, bo te są jak wiadomo bardzo różne na forum - najczęściej krytyczne.
Dlaczego o tym piszę? Bo teraz, po moim teście niektórzy być może zastanawiają się nad zakupem NeoShella. Dlatego zaznaczam, że to wszystko, co tutaj napisałem jest moją subiektywną opinią, opartą na moim doświadczeniu i moich potrzebach. Podobnie subiektywne i niewiążące są opinie tych, którzy na samo słowo membrana, dostają wysypki. Z tego trzeba zadać sobie sprawę.
Jeśli jednak rzeczywiście szukasz kurtki HS, jest ci ona potrzebna, to wybór czegoś co posiada opisywaną tutaj membranę, nie będzie złą decyzją.

Polartec NeoShell nie oddycha, aż tak dobrze jak bezmembranowy SoftShell. Jest to jednak najbardziej wydajna w tym względzie membrana, jakiej kiedykolwiek używałem.


OGÓLNIE

Czego mi brakuje?
Lekkich kurtek z NeoShellem. Mimo stale powiększającej się gamy dostępnych modeli, nadal brak takich rzeczywiście lekkich. Szukając czegoś, co waży w okolicach 300g. mamy do wyboru produkty Gore - nawet te wykonane z ProShella w technologii 3L potrafią ważyć znacznie poniżej 400g. Są też lekkie laminaty Paclite i Active Shell - jeszcze lżejsze. Co więcej, są dostępne na rynku membrany poliuretanowe 2,5L, jak choćby HyVent DT. To pozwala na szycie lekkich kurtek przeciwdeszczowych, a wielu takich potrzebuje.

Próżno szukać podobnej oferty wśród producentów używających NeoShella. Tutaj zawsze mamy trójwarstwowe laminaty, gdzie czasami trzecią warstwą jest fleece. Mój Eider Uphill należy do tych lekkich modeli, bo waży 450g w rozm. M. Jest to całkiem niezłym wynikiem, ale jeśli wziąć pod uwagę, że Marmot Exum, którego miałem dawniej ważył tylko 415g. to...jest tak sobie. Tym bardziej, że wspomniany Eider - gdyby nawet przyjąć, że jest z kategorii tych dość pancernych - nie ma lżejszych, mniej pancernych odpowiedników.
Nie wiem, czy sama technologia uniemożliwia produkcję lżejszych laminatów, czy po prostu trzeba poczekać, aż w końcu takie się pojawią.

Cieszy to, że powiększa się nie tylko ilość dostępnych modeli, ale też grono producentów oferujących produkty NeoShell. Mimo wyraźnego i powszechnie znanego "oporu materii", oraz różnych dziwnych zabiegów konkurencji, membrana chyba okrzepła na rynku i będzie się rozwijała. Powoli zaczyna się kojarzyć coraz większej liczbie osób, staje się bardziej znaną i popularną, co jest o tyle łatwiejsze, że marka Polartec nie jest anonimową. Ich produkty są polecane i utożsamiane z wysoką jakością od lat.

Sam miałem obawy co trwałości nowej membrany, bo to jednak poliuretan. Test nie potwierdził na razie moich obaw, a skoro takie traktowanie kurtka przeżyła w dobrej kondycji, to pewnie spokojnie pociągnie kolejne dwa lata. Dla mnie to wystarczy. Może też okazać się, że membrana będzie bardzo trwała i skuteczna wyjątkowo długo. Lub odwrotnie. Tego nie wiemy, to czas zweryfikuje.

Pozostaje mieć nadzieję, że Polartec w nazwie membrany będzie gwarancją odpowiednio wysokiej jakości i trwałości.

Pojawił się na rynku membran wodoszczelnych gracz znany w świecie outdoor od lat. Silny, a do tego oferujący produkt baaardzo mocno konkurencyjny. To niezbyt dobrze dla tych innych, od dawna zasiedziałych i dotychczas dominujących. Mają chyba problem.

Dla nas klientów, to doskonała wiadomość. Polartec podnosząc tak wyraźnie poziom paraprzepuszczalności, zmusza innych do zmian, poszukiwań. To dobrze. Ostra konkurencja zawsze przyczyniała się do szybszego postępu. My powinniśmy się tylko cieszyć, bo możemy spodziewać się lepszych produktów.

Chciałoby się też, aby walka wśród dostawców membran, spowodowała spadek cen gotowych produktów. Tego niestety nie widać. Wyroby z Polartec NeoShell są podobnie drogie, jak te z Gore - których ceny nie spadły. Tutaj nic się nie zmieniło. Dobrze zatem, że chociaż wybór mamy większy, bo za sprawą NeoShella wybór kurtki HS jest naprawdę otwarty - bardziej niż poprzednio.

Był to test głównie membrany, ale jednak na bazie kurtki. Dlatego można pokusić się o tradycyjne wypunktowanie zalet i wad.


Zalety:
* wysoka oddychalność
* rozsądna waga kurtki
* wentylacja pod pachami - nie tak oczywista przy tej membranie
* dobry krój nie krępujący ruchów
* wodoodporność
* świetny zamek główny
* bardzo dobra kieszonka piersiowa

Wady:
* fatalne umieszczenie kieszeni bocznych
* co najwyżej średnia jakość wykonania
* regulacja kaptura w dwóch tylko płaszczyznach


NA KONIEC

Przez ten rok testu polubiłem Eidera Uphill. Kurtkę nosi się bardzo wygodnie i wręcz cieszę się, mogąc jej znowu użyć. Założona na grzbiet w zimowej zawierusze, zawsze przenosi mnie w świat bezpieczny, odizolowany od szalejącej pogody.
W tym czasie ubierałem Uphilla zdecydowanie często. W warunkach, w jakich niegdyś używałbym innych ciuchów, nie myśląc o HS, wyjmowałem z plecaka Eidera, bo przecież test do czegoś zobowiązuje :). Początkowo było to powodowane chęcią poznania. Kiedy okazało się, że taki wybór nie tylko nie obniża komfortu, ale czasem jest wręcz lepiej - doceniłem zastosowaną membranę NeoShell, bo dzięki niej HardShell stał się ubraniem bardziej wszechstronnym niż było to kiedyś.

Nie należy jednak zapominać, że nadal mamy do czynienia z kurtką membranową. Ma ona - jak każda inna odzież - swoje wady, ale ma też zalety. Jeśli zdamy sobie z tego sprawę, poznamy je - nie pozostanie nam nic innego, jak zminimalizować owe wady (odpowiednie ubranie pod spodem, wykorzystanie wentylacji, używanie w odpowiednich warunkach, itp.), aby tym radośniej korzystać z zalet, jakie oferuje membrana. Zwłaszcza tak dobra, jak NeoShell :)


Tutaj są zdjęcia:
http://ngt.pl/users/rytmar/?eider-uphill-neoshell,2

Kontakt | System CMS by OpenSolution | Zobacz również Opiniuj.pl