[NGT.pl] Niezależna Grupa Testingowa

Softshell vs Hardshell

Data: czerwiec 2007
Zastanówmy się, co jest najczęstszym problemem, gdy wychodzimy poza nasze domowe pielesze? Moim zdaniem jest to wychłodzenie organizmu. Ale nie przez deszcz, lecz po prostu przez zimne powietrze, mgłę lub po prostu wiatr. Deszcz nie pada aż tak często, o wiele częściej wieje.

Naszym głównym problemem nie jest, więc ochrona przed przemoczeniem, ale zachowanie czegoś, co nazwałbym "komfortem cieplnym". Nie możemy się wychłodzić, ale nie możemy też się przegrzać. Nasz organizm będzie potrzebował, w tych samych warunkach pogodowych, całkiem innej ochrony przed warunkami zewnętrznymi przy różnych formach aktywności. Stanie przez godzinę na wietrze i czekanie na PKS na jakimś odludziu, nijak ma się do szybkiego marszu z lekkim plecakiem w tych samych warunkach pogodowych. Oczywiste jest więc, że trzeba dostosować ubranie do panujących warunków i planowanego typu wysiłku. Truizm? Tak. Tylko, że nie do końca możemy przewidzieć pogodę, a także to, jak będzie kształtować się podejmowany przez nas wysiłek. Specyfiką marszu w górach, przynajmniej moim zdaniem, jest wzajemne przeplatanie się różnych form aktywności, czasami ostro podchodzimy pod górę, czasami odpoczywamy, czasami maszerujemy spokojnie. Zmienić się też może pogoda i to dużo szybciej niż na nizinach.

Podejście "tradycyjne" zaleca założenie trzech warstw ubrania: Bielizny termoaktywnej, która szybko odprowadzi pot od ciała zapobiegając wychłodzeniu organizmu przez kontakt z zimnym i mokrym materiałem, (jaki rewelacyjnie zapewnia np. mokra podkoszulka z bawełny). Następny etap to środkowa warstwa ocieplająca: polar o gramaturze dostosowanej do panujących warunków. Przejmuje on pot i przekazuje go dalej. Na końcu mamy trzecią i ostatnią warstwę: kurtkę zewnętrzną zapewniająca pełną wodoodporność i ochronę przed wiatrem. Kurtki te mają "oddychające" membrany, które w teorii mają transportować pot na zewnątrz. Obecnie powszechnie nazywa się taką kurtkę hardshell, czasami używając takiego określenia w stosunku do całego przedstawionego powyżej systemu ubierania się. System ten, obok swoich niewątpliwych zalet, ma swoje ograniczenia. Biorąc pod uwagę to, co pisałem o zmieniającym się poziomie wysiłku i potencjalnych zmianach pogody, ciężko jest tak dobrać termikę warstwy środkowej, byśmy nie przegrzali się podczas gwałtownego wysiłku ani nie wyziębili podczas odpoczynku. Oczywiście można zmieniać warstwy pod kurtką, ale nie zawsze zdjęcie kurtki, wystawienie się na wyziębiające działanie powietrza/wiatru, założenie dodatkowego polara, założenie z powrotem kurtki, nie jest aż tak przyjemne jakbyśmy chcieli, czyż nie? Szczególnie, że gdy ruszymy - zaczniemy się znowu grzać.. To co? Zdejmujemy kurteczkę - uups, ale wieje! Zdejmujemy polarek - zimno oj zimno - więc z powrotem zakładamy kurtkę, a polar do plecaka? Było miło i przyjemnie? Chyba nie. Dodajmy do tego, że polar po spakowaniu jest lekki, ale wcale nie taki mały. Niby drobnostka, ale się liczy.

Kolejna sprawa to ta nieszczęsna oddychalność całego zestawu. Kurtki membranowe niestety nie oddychają aż tak rewelacyjnie, jak zapewniają nas działy marketingu producentów membran. Oczywiście wszelkie parametry, jakie podawane są na metkach (nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę możliwość drobnego manipulowania testami laboratoryjnymi, np. przez dobranie takiego testu, jaki postawi materiał w najlepszym świetle w stosunku do konkurencji) są raczej prawdziwe. Niestety człowiek podczas wysiłku produkuje więcej potu niż te kurtki są w stanie przetransportować na zewnątrz, nawet w najbardziej dla nich sprzyjających warunkach. O tym się nie wspomina. Kurtki te oczywiście są całkowicie wodoodporne i chronią przed przemoczeniem, ale by zapewnić ochronę przed deszczem, który aż tak często przecież nie pada (można próbować założyć, że tylko 10% naszej aktywności na zewnątrz przypada na deszczową pogodę), poświęca się zdolność membrany do przepuszczania pary wodnej/potu - czyli oddychalność. Czyli, aby uchronić się przed przemoczeniem przez deszcz, poważnie ryzykujemy przepocenie. Dodatkowo, kurtki te z reguły są całkowicie wiatroodporne. To super, chciałoby się powiedzieć, tylko, że minimalna nieszczelność materiału jest tu bardzo pożądana. Odrobina powietrza przedostająca się przez materiał zapobiega przegrzewaniu się organizmu podczas gwałtownego wysiłku, a jest praktycznie całkowicie niezauważalna nawet przy silnym i mroźnym wietrze. Np. mallden mills, wprowadzając na rynek perforowaną membranę ACT (używaną nie w kurtkach hardshell, ale w materiałach do kurtek typu softshell, o których będzie już za chwilę), skonstruował ją tak by blokowała 98% wiatru pozwalając na swobodna cyrkulację tych 2%.

I tu właśnie dochodzimy do softshella. Skoro membrana nie oddycha tak jak powinna - zrezygnujmy z niej. Skoro deszcz nie pada aż tak często, zrezygnujmy z wodoodporności na rzecz zwiększenia oddychalności, zachowując na tyle odporności na deszcz, by nie przemoknąć we mgle czy mżawce, a w razie ulewy załóżmy na wierzch małą i lekką kurtkę wodoodporną. Jesteś mokry po wysiłku? Nie ściągaj softshella, załóż docieplenie na niego, wyschniesz mimo wszystko, ponieważ softshell ma tak dobrą oddychalność, że przekaże nadmiar potu w dodatkową warstwę, albo nawet tylko zarzuć awaryjną przeciwdeszczówkę podczas postoju, by spowolnić proces gwałtownego oddawania ciepła przez parowanie. Ruszasz dalej? Ściągasz "postojową" warstwę i ruszasz do przodu. Oddychalność softshella ze względu na brak wodoodpornej membrany jest olbrzymia. Oczywiście spocisz się nawet w samej koszulce, w końcu jesteśmy ludźmi i pocenie się jest naturalnym procesem, ale będziesz się pocił o wiele mniej niż w wodoodpornej membranie, a gdy zwolnisz będziesz schnąć, o wiele szybciej niż w kurtce hardshell. Cały ten system jest o wiele bardziej wydajny, "inteligentniejszy", lepiej sprawdza się w zmiennych warunkach pogodowych i przy zmieniającym się poziomie wysiłku.

Sam termin softshell zyskał ostatnio bardzo na popularności. Nie wszystko, co ma na metce napisane softshell, jest nim naprawdę. Wszystkie te piękne kurtki z membraną laminowaną pomiędzy polarkiem, a gładką zewnętrzną warstwą z wykończeniem wodoodpornym, mimo że są tak nazywane, nie są softshellem. Mają membranę. Niektóre nawet tak kiepską, ze oddychalność ich jest niższa od wielu kurtek typu hardshell. Jednocześnie nie mają zabezpieczonych szwów, więc tracą podstawową zaletę hardshelli: nieprzemakalność. Uważaj, więc co kupujesz, przed zakupem najlepiej trochę poczytaj na temat kurteczki, a jak masz jakieś wątpliwości zapytaj na jakimś forum, np. NGT, jest tu sporo bardzo doświadczonych i miłych osób, które chętnie podzielą się swoim doświadczeniem i pomogą w miarę swoich możliwości. Jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Nawet "prawdziwe" softshelle bardzo się między sobą różnią. Mają dodatkowe ocieplenie od wewnątrz lub nie maja żadnego przypominając zwykłe wiatrówki. Mają kaptur albo go nie mają, pełno kieszeni albo prawie żadnej, przemokną na najmniejszym deszczyku, albo i wytrzymają dość długo przy mocnym opadzie. Różnorodność jest olbrzymia, a to co je łączy, to brak membrany. Ochronę przed negatywnymi warunkami zewnętrznymi zapewnia sposób tkania materiału i to, że nigdy nie są w pełni wodoodporne.

Podejście typu hardshell też nie jest wcale takie złe. Nie uważam, aby koncepcja softshella była jakimś cudownym remedium na wszystko. Trzeba tylko zdawać sobie sprawę z ograniczeń jakie niosą te dwa podejścia i umiejętnie z nich korzystać. Kurtka hardshell zapewnia coś niebywale istotnego: psychologiczne poczucie bezpieczeństwa - podklejone szwy, zapewnienia producenta o jakieś tam kosmicznej wodoodporności i oddychalności, świetny krój - wszystko to powoduje, że czujemy się pewniej i bezpieczniej i bardziej komfortowo. To tez jest bardzo ważne i nie można tego bagatelizować. Oczywiście przy niewątpliwych zaletach systemu typu hardshell warto pamiętać o tym jak wszechstronny i zapewniający łatwą możliwość do zaadaptowania do różnorodnych i zmieniających się warunków jest system oparty o koncepcje softshell. Szczególne podziękowania dla:
Ruda za wnikliwą korektę i pomoc w redakcji tekstu, Sasq za bardzo dobre sugestie tyczące zawartości tekstu, MM za cierpliwe wyjaśnienie podstawowych zagadnień, gdy dopiero "wchodziłem" w temat. I wielu innym osobom za miłe słowa.
Kontakt | System CMS by OpenSolution | Zobacz również Opiniuj.pl